Flirt w rytmie Pogo(rii) – 3 lata później

  • Wczoraj zaczęła w środowisku krążyć informacja, że w nowym rozkładzie jazdy, który będzie obowiązywał od grudnia, zniknie ostatnie nocne połączenie obsługiwane jednostką Dart bądź Flirt (bez znaczenia). Mowa tu o pociągu IC Karkonosze, który łączy Jelenią Górę z Warszawą, a swego czasu docierał nawet do Białegostoku. Obsługuje je jednostka ED161. To dobra informacja. Bo to fatalne rozwiązanie o czym informowaliśmy już trzy i pół roku temu.

Nie uzurpujemy sobie prawa do wszelakich mądrości ale gdy w 2017 roku okazało się, że nowym rozkładzie jazdy pojawią się dwa nocne pociągi IC Pogoria z Gdyni do Katowic i IC Karkonosze z Jeleniej Góry do Białegostoku, obsługiwane odpowiednio Flirtem i Dartem, to dla nas od razu stało się jasne, że urok uwielbianych przez nas nocnych podróży może zniknąć. Postanowiliśmy ze znanym wam Expedytorem, że pojedziemy specjalnie do Gdyni by przejechać się pierwszą w historii, nocną Pogorią na Flircie. I przeczucie nas nie myliło, co potem zostało uwiecznione w artykule „Flirt w rytmie Pogo(rii)”, który ukazał się na naszych łamach 12 grudnia 2017 roku, a poniżej pozwolimy sobie do niego wrócić.

Dodajmy jeszcze od siebie, że od tego czasu cztery raz przyszło nam korzystać z takich połączeń nocnych (za każdym razem IC Karkonosze na odcinku Białystok – Wrocław bądź odwrotnie) i nasze odczucia po pierwszym razie ani trochę nie uległy zmianie. Przyjmujemy więc z wielką radością wiadomość, że od nowego rozkładu znikną zespoły trakcyjne z nocnych połączeń międzywojewódzkich . A pierwszy przejazd IC Pogoria z Gdyni do Katowic w grudniu 2017 roku wyglądał tak:

Mieliśmy okazję nocą z soboty na niedzielę jako jedni z pierwszych z Expedytorem wziąć udział w eksperymencie pod tytułem „Nowoczesne jednostki EZT jako pociągi nocne”. Po spędzeniu ponad ośmiu godzin w ED160 i przejeździe z Gdyni do Katowic pociągiem Pogoria pozostaje tylko pokłonić się autorom tego pomysłu. Bynajmniej nie w geście uznania.

ED160 – Flirt to świetny pociąg. Naprawdę. Lubimy go i po skorzystaniu z niego zawsze opuszczaliśmy pojazd z poczuciem zadowolenia. Ilość zalet i nowoczesnych rozwiązań znacznie podnosi komfort jazdy. W ogóle jest przyjazny podróżnemu. No i, to już dla przewoźnika nieoceniona cecha, jest niezawodny. Jednak niektóre z jego nowoczesnych patentów nocną porą stają się utrapieniem dla podróżnego.

Światło. ED160 ma bodajże trzy ustawienia siły oświetlenia wnętrza i tu przez ponad osiem godzin zafundowano w całym pociągu najjaśniejszy wariant. Po sobotnio-niedzielnej podróży oczy nas bolały i łzawiły, a tak naprawdę był to dopiero początek dnia. Gdy próbowaliśmy wyprosić przynajmniej włączenie słabszej opcji, to dowiedzieliśmy się, że jest to niemożliwe. Przepisy. Z naszych doświadczeń wiemy, że podróżując jakimkolwiek czeskim przewoźnikiem na nocnych trasach jest możliwość dużej redukcji natężenia oświetlania na czas podróży. Także w wagonach bezprzedziałowych, czy w jakże podobnym do ED160 należącym do PKP Intercity, pociągu Flirt kompanii Leo Express.

System sprzedaży biletów i zajętości miejsc. ED160 ma osiem członów. Odliczając dwa wagony klasy 1 i część barową pozostaje pięć członów klasy drugiej. Z Gdańska wyjechało tyle osób, że zapełnione były tylko dwa człony. Reszta pusta. Za to w „obsadzonych” dwóch – człowiek koło człowieka. Jeszcze dobrze nie ruszyliśmy a już słyszeliśmy przeżycia kończącej się doby artykułowane przez właścicielkę donośnego głosu siedzącą gdzieś za nami. Również i inni rozpoczęli dysputy o wrażeniach dnia minionego więc ilość decybeli w naszej komunie znacznie wzrosła. O ciszy można tylko pomarzyć. To był jeden z głównych powodów przez który postanowiliśmy przenieść się do nieobsadzonej części składu.

No i najważniejsze. Mając 180 centymetrów wzrostu spróbujcie się zdrzemnąć. Lata spędzone w nocnych pociągach sprawiły, że w przedziałach, niezależnie od frekwencji, udało się nam opracować system odpowiedniego ułożenia swoich kilogramów, który sprawiał, że zawsze jakoś to oko udało się zamknąć. W Pogorii udało się nam usnąć na kilkadziesiąt minut. Chyba jednak tylko dlatego, że poprzednią noc i cały dzień spędziliśmy w pociągach a przed wieczornym wyjazdem na południe zwiedziliśmy sopockie molo i Skwer Kościuszki w Gdyni co pozwoliło się nam odpowiednio dotlenić. Zanim udało się usnąć, odbyliśmy kilkadziesiąt prób w konfiguracjach ciała ocierających się już o elementy gimnastyki artystycznej. Efekt za każdym razem był daleki od oczekiwań a już noga od stoliczka pomiędzy siedzeniami naprzeciw jest przeszkodą nie do ominięcia. Chyba nawet dla człowieka-gumy. Tych, którzy uważają nas za wariatów i zamiast wyginać się po przedziałach wpadną na pomysł, by wziąć sypialny czy kuszetkę w nocnym pociągu, to informujemy, że polskie wersje nowoczesnych EZT takich powierzchni nie posiadają. I nocą się to nie zmienia.

Wymienione wyżej dwie przesłanki ukazują wadę w postaci braku przedziałów w składzie Pogorii, czy jeśli eksperyment będzie kontynuowany i rozszerzany, każdego innego nocnego pociągu złożonego z EZT. Jeszcze z piątku na sobotę Expedytor jechał „starą” Pogorią z Bielska-Białej w przedziale i wysiadając w Gdańsku był wypoczęty. Wracając do punktu wyjścia. Pociąg jest skonstruowany dla podróży dziennych gdy nasze ciało jest wypoczęte i spędzenie w ED160 pięciu czy sześciu godzin jest dla naszego organizmu czymś normalnym. Wykorzystanie tych pociągów na potrzeby kursów nocnych jest próbą założenia buta na głowę. Buta eleganckiego, wygodnego jednak nigdy nie będącego czapką.

Fot. Expedytor

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *