W Bieszczady bez rzucania wszystkiego

  • Bieszczady. Chyba najbardziej tajemniczy zakątek Polski. Nie tylko kolejowo – ogólnie najbardziej oddalony. A jednak nam udało się tam dotrzeć. Na krótko. Ale na pewno tam wrócimy. I na pewno pociągiem. Bo zaczyna się tam dziać coś pozytywnego…

Kiedyś pociąg Bieszczady łączył nasz region z południowo-wschodnimi rubieżami naszego kraju. Zazwyczaj zaczynał kurs w Gliwicach i przez Katowice, Kraków, Tarnów, Stróże (potem, po budowie łącznicy omijającej tą stację, bez tejże miejscowości), Gorlice Zagórzany, Jasło, Krosno, Sanok do Zagórza. Przed rzezią połączeń w 2000 roku na kilka sezonów Bieszczady wydłużono nawet do Wrocławia. A potem nastąpiło to co nastąpiło i przez wiele lat do Krosna, Sanoka czy Zagórza nie dało się niczym dojechać.

Dzisiaj takiego bezpośredniego połączenia nie mamy ale na pewno będziemy chcieli kiedyś znów je mieć. Jednak od tego rozkładu jazdy możemy się dostać tam korzystając z dwóch pociągów: TLK Bieszczady i TLK Wetlina, kursujących codziennie na trasie Kraków – Zagórz. Czasy oczekiwania na przesiadkę pod Wawelem nie są zbyt długie dzięki dużej ilości połączeń pomiędzy Metropolią a grodem Kraka. I tak jest w obu kierunkach. Pierwszy pociąg (Bieszczady) odjeżdża z Krakowa o 9.45, natomiast drugi (Wetlina) o 19.51.

W wakacje będzie jeszcze jedna innowacja. Sobotnie i niedzielne kursy TLK Bieszczady będą przedłużone do Łupkowa a pociąg dojeżdżając do Zagórza ominie je i skieruje się do Uherc. Tam zmieni kierunek jazdy i „wróci” do Zagórza, skąd pojedzie już na sam koniec Polski, do Łupkowa. W niedzielę odwrotnie – najpierw z Krakowa do Łupkowa przez Zagórz a z powrotem Łupków – Uherce – Zagórz – Kraków. Dość karkołomne rozwiązanie w wykonaniu przewoźnika. Ale, naszym zdaniem, obroni się. Bo już ze względu na aktualną frekwencję można powiedzieć, że uruchomienie Bieszczad i Wetliny, korzystając z pojazdów SN84 należących do Grupy SKPL, okazało się pociągnięciem trafnym.

Dzięki tym dwóm połączeniom, na których, podobnie jak w przypadku TLK Sudety i TLK Kormoran w kierunku zachodnim, przewoźnik wprowadził promocyjne ceny biletów ten mistyczny region kraju znów skomunikowany jest w jakiś sposób kolejowo z resztą kraju. Sama podróż odbywa się w dobrych warunkach i cztery godziny, które potrzebuje pociąg by przebyć trasę z Krakowa do Sanoka nie są wynikiem złym. Oferta jaką stwarza jednostka SN84 jest również w pełni zadowalająca dla podróżnych. To dobrze, że Bieszczady wróciły na kolejową mapę Polski w takim wymiarze….

Fot. Tymoteusz Muszala

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *