ENdolinem piękny kurs

  • Pociągi EN57 to legenda polskiej kolei. Coraz mniej tych pojazdów na torach. I jest to zrozumiałe bo nowoczesna technika w coraz szybszym tempie pożera stare i stąd, i nie dotyczy to tylko EN57, pojazdy, które kiedyś wpływały na rozwój cywilizacji teraz znikają na zawsze. Taka jest kolej rzeczy. Na szczęście dla najmłodszego pokolenia, które nie musi już pamiętać popularnych „kibli”, na Dolnym Śląsku jest taka jednostka jak EN57-1703, nazwana przez ludzi ENdolinem, godnie reprezentująca setki swoich pobratymców z przeszłości.

Swego czasu próbowaliśmy zainteresować środowisko sprawą zostawienia u nas, w formie dokumentu historycznego, jednostki EN57-022, która, w sumie dokładnie nie wiadomo dlaczego, stała się symbolem bytności w ostatnich katach tej serii pociągów na Śląsku i Zagłębiu. Niestety, nie udało się. Szkoda, że w dobie, gdy dużo rzeczy związanych z infrastrukturą kolejową ma szanse trafić na listę zabytków, nie znalazło się miejsce dla jednej jednostki, która też byłaby kapitalnym dowodem czasów reformacji taboru kolejowego w naszym regionie. Na Dolnym Śląsku kilka lat temu postanowiono inaczej…

Elektryczny zespół trakcyjny EN57-1703 został wyprodukowany w 1988 roku we wrocławskim zakładzie PAFAWAG jak typ 5B+6B+5B. Swoją służbę rozpoczął w lokomotywowni Jelenia Góra, później pracował w Kluczborku i Wrocławiu Głównym, aby ostatecznie trafić do Przewozów Regionalnych oddział Wrocław. Pojazd w 2015 roku został przekazany do Kolei Dolnośląskich SA w Legnicy, po czym skierowany został w 2016 na naprawę poziomu P4 do ZNTK Mińsk Mazowiecki SA. W ramach tej naprawy w pojeździe zamontowano nowe urządzenia takie jak: sprężarka śrubowa, przetwornica statyczna, system informacji pasażerskiej, pneumatyczny napęd drzwi wejściowych z systemem ich blokady, generator shp, projektory halogenowe, radiotelefon, licznik energii, moduł toalety w systemie zamkniętym, monitoring oraz kamery czołowe i przy pantografach. Zlikwidowano przedziały służbowe oraz drzwi wahadłowe do nich, przy czym w członie Ra zamontowano w miejscu przedziału służbowego dodatkowe fotele dla pasażerów, które podobnie jak w pozostałych członach zostały wymienione na nowe. Pojazd otrzymał także nowe okna odsuwane. Warto dodać, że w ramach konkursu ogłoszonego przez Koleje Dolnośląskie SA jednostka otrzymała nazwę „ENdolino”. Prędkość maksymalna pojazdu pozostała bez zmian i wynosi 110 km/h, natomiast liczba miejsc siedzących to 198 – można przeczytać na stronie Kolei Dolnośląskich.

I tak powstało coś, co można nazwać jeżdżącym dokumentem historycznym i skoro u nas najprawdopodobniej nigdy nie będzie możliwości przeprowadzenia jeżdżącej lekcji historii (nie zdalnej), to pozostaje nam od czasu do czasu wybrać się na zachód by tam spróbować spotkać się z przeszłością. W piątek i nam nadarzyła się okazja, przyznajemy – przez przypadek, przejechać się właśnie „tym” EN57-1703. Oczywiście, wsiadając do niej, trzeba mieć świadomość, że to pociąg inny niż wszystkie. Mimo, że jeździ w normalnym ruchu liniowym, w naszym przypadku na trasie z Międzylesia do Wrocławia, to jednak czuć w niej ducha czasów minionych. I dobrze. Bo gdyby nie pociągi EN57, to z pewnością dzisiaj nie podróżowalibyśmy Impulsami, Elfami czy Flirtami…

Fot. Tymoteusz Muszala

One comment

  1. Zapraszam na linię numer 62 , tam klasycznych EN57 jest ci dostatek, wczoraj był EN57-939 i SPOT 2006

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *