300 dni bez setki

Wczoraj do Katowic po naprawie spowodowanej kolizją jeszcze na początku roku z pojazdem drogowym w Szaflarach w województwie małopolskim wróciła do bazy Kolei Śląskich w Katowicach jednostka EN71AKŚ-100. Nie było jej tutaj ponad 300 dni.


Przypomnijmy, że 6 lutego jednostka ta, realizując połączenie Ornak z Katowic do Zakopanego, brała udział w bardzo groźnym zdarzeniu w Szaflarach, gdy pod rozpędzony pociąg na jednym z przejazdów kolejowych wjechał bus do przewozu osób. Pojazd był na szczęście bez pasażerów, a kierowca został tylko lekko ranny. Wtedy nie było wiadomo jeszcze, że KŚ nie będą mogły korzystać z tego pojazdu aż przez kolejne 304 dni.

To szmat czasu biorąc pod uwagę wszelkie zawirowania taborowe z którymi nasz przewoźnik musiał się borykać w kończącym się Roku Pańskim numer 2018. Brak nowych pojazdów, przedłużające się przeglądy tych nienowych. Do tego doszły jeszcze inne historie losowe. I tak trwa ciągłe balansowanie. Może nie nad samą przysłowiową krawędzią ale w jej pobliżu z pewnością.

Przypadek EN71AKŚ-100 to jednak osobny rozdział KŚiowych przypadków. Po incydencie w Szaflarach jednostka długo stała bezczynnie na Raciborskiej. Wiele czasu zajęły proceduralne sprawy dotyczące np. ubezpieczenia i kwestie wypłaty za poniesioną szkodę. Potem kolejne trochę czasu zajęło ustalenie wykonawcy, który uszkodzony pojazd naprawi. W końcu zdecydował się ZNTK w Mińsku Mazowieckim. Tam też swoje roboczogodziny długa AKŚka musiała odpracować. Największym problemem było odtworzenie jednej z czołowych ścian jednostki, bo uszkodzenia była tak solidne, że trzeba było ją wymienić. Ale w końcu jednostka wróciła do pierwotnego stanu.

I tak po 10 miesiącach jedna, naszym zdaniem, z najwygodniejszych jednostek z punktu widzenia pasażera, rezydujących przy Raciborskiej wróciła do macierzystego portu. i miejmy nadzieję, że nic nie stanie jej już na przeszkodzie by realizować kursy na które zostanie wysłana. Życzenie dotyczy nie tylko Ornaka…

Fot. Mateusz Hołdowicz

9 komentarzy

  1. Mnie i tak najbardziej brakuje EN57FPS. Skoro można je odkupić od FPS to dlaczego Koleje Śląskie tego nie zrobią?

  2. Z punktu widzenia pasażera najwygodniejszą jednostką jest krótki Impuls – 36WEa. Fotele, bardzo cichy bieg, cichutko pracujące drzwi. W EN71AKŚ nie ma żadnego z tych elementów. Fotele – twarde, bieg – bardzo głośny i pisk przy zamykaniu drzwi wręcz nie do zniesienia.
    Brakowało tej jednostki ze względu na jej pojemność bo 4 członowców w KŚ wciąż jest za mało. Ale tylko z tego względu. W/w mankamenty sprawiają, że zimą to EN57AKŚ są lepsze.

    1. Jechałem „krótkim” Impulsem do Krakowa, Niestety był zaniedbany przez PR a jedna ubikacja na trasie Rybnik – Rzeszów to poniżej krytyki.
      Jechałem „długim” Elfem do Zwardonia i na tej trasie to doskonały pociąg ale ubikacji mógłby mieć dwie!!!!!!.

      1. Nie będzie już prawdopodobnie nigdy dwóch ubikacji w EZT – tak jest w całej Europie i taki jest trend w pociągach komunikacji podmiejskiej, aglomeracyjnej….

    2. Potwierdzam – Impuls 36WEa jest najwygodniejszy ze wszystkich pociągów, jakie mają KŚ. Najlepsze, najwygodniejsze fotele, cichy, nie tłucze. To, że ktoś jechał zaniedbaną jednostką nie zmienia obrazu tego, że jest to najlepszy pociąg. Dlatego cały czas tak ubolewam nad tym, że przetarg, który obecnie tak z mozołem jest realizowany przez Pesę nie wygrał Newag.

  3. Ciekawe, czy w momencie uporania się z nowymi elfami, czyli otrzymaniem ich wszystkich wg zamówienia, taboru wystarczy na obsłużenie wszystkich połączeń bez burzliwych przejść, opóźnień i ryzyka, że pasażerowie będą jeździć jak śledzie beczce. Zastanawia mnie czy KŚ mają jakiejś dalsze plany taborowe, czy na tym poprzestaną.

    1. Z moich obserwacji wynika jedno – nie wystarczy. Wielu ludzi wraca do kolei, pasażerów przybywa i już w tej chwili widać, że pociągi są za krótkie i za bardzo obciążone. W sytuacji, gdy oddawane są kolejne wyremontowane linie, skracają się czasy jazdy i pojawiają się na nich nowe pociągi – pasażerów jeszcze bardziej przybywa. A gdy jeszcze zaczniemy rozważać uruchamianie kolejnych, nowych tras, to pociągów na pewno zabraknie.

  4. Przewoźnik traci jednostkę taborową na 300 dni przez kolizję ewidentnie zawinioną przez kierowcę busa, który złamał prawo.
    W transporcie indywidualnym gdy prowadzący działalność znajdzie się w takiej sytuacji może sobie zażyczyć auto zastępcze. Koszt udostępnienia auta zastępczego obciąża ubezpieczenie winowajcy kolizji.
    To kolejny przykład nierównych szans na rynku.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *