Pożegnanie z Kolzamami?

Koleje Śląskie ogłosiły chęć sprzedaży dwóch swoich pociągów wraz z częściami zamiennymi. Mowa o spalinowych jednostkach SA109 (212M), o numerach taborowych 005 i 011.


Tak oto ma szansę skończyć się jedna z ciekawszych historii taborowych w naszym regionie. Obie jednostki wyprodukowane zostały w raciborskim Kolzamie. To pierwsze pociągi zakupione przez województwo śląskie. Pierwotnie miały trafić na trasę Częstochowa – Lubliniec, a praktycznie trafiły nigdzie. Bo jeden, czyli 005, niemal cały czas stał, a drugiego nie było. Do łask małe spalinowce wróciły wraz z nastaniem czasów Kolei Śląskich. Jednego naprawiono, a jednostkę o numerze 011 tak naprawdę dopiero ukończono w roku 2012, choć pierwszy egzemplarz dla naszego regionu powstał znacznie wcześniej.

Obie jednostki miały ten sam problem co pozostałe spalinowe pociągi w naszym regionie. Od 30 lat nie było tutaj praktycznie żadnych pojazdów napędzanych tym paliwem w ruchu pasażerskim, więc nie było też nikogo, kto umiałby skutecznie serwisować taki tabor. Problem nie dotyczył wyłącznie SA109. Lubiane holenderskie „dehatki” czy nowy SA138 również często stały zamiast wozić pasażerów. Bo na przykład nie było do nich części. Oczywiście, oba pociągi serii 212M miały też swoje za uszami i lubiły się popsuć. Tak same od siebie…

Mimo to, akurat SA109 przez kilkanaście miesięcy na stałe zagościły na linii S58 z Czechowic-Dziedzic do Cieszyna i przyznajemy, że mamy za sobą kilkadziesiąt kursów tym taborem. Fajnie się to bujało po torach jak się jechało w okolicach 100 km/h. W środku pojazdy te bardziej przypominały miejski autobus niż pociąg, a wrażenie to potęgowały zamontowane kasowniki. Generalnie, z punktu widzenia pasażera, warunki podróży były do zaakceptowania. A do obsługi bardzo kadłubowej od roku 2013, szczególnie na odcinku Zebrzydowice – Cieszyn, linii S58 były to pojazdy wręcz idealne.

Jednak wspomniany brak możliwego skutecznego serwisowania, a co za tym idzie wysokie koszty utrzymania sprawiły, że podjęto decyzję by w obliczu kolejnego bardzo kosztownego przeglądu czekającego zarówno „piątkę” i „jedenastkę” odstawić. I tak od kilkunastu miesięcy zakotwiczyły na stałe w bazie przewoźnika w Katowicach przy ulicy Raciborskiej. Aż doczekały się chwili, że zostały przeznaczone do sprzedaży.

Przypomnijmy, że kilka miesięcy jednostki tego samego typu wystawiły na sprzedaż Koleje Dolnośląskie. Nie znalazł się jednak nikt chętny. Czy w przypadku naszych KŚiowych jednostek będzie podobnie?

Ogłoszenie Kolei Śląskich w sprawie sprzedaży pociągów serii 212M można w całości przeczytać pod tym adresem

Fot. Damian Kazimierczak

6 komentarzy

  1. Mialem okazje jechac 011 do Cieszyna. Fajnie sie nimi jezdzi. Nawt nie mialem problemu zmiescic wiekszego bagazu. Moj pierwszy SA109 byl jeszcze na studiach 002 na aglo Krzeszowice – Krakow Gl a pozniej na Sucha Beskidzka – Zywiec zaliczalem a jakze SA109 002 i 009. MAM NADZIEJE ZE JESZCZE GDZIES POJEZDZA BO TO FAJNE POCIAGI Z MOJEGO PUNKTU JEZDZENIA. POZDRAWIAM

  2. A taki tabor spalinowy nie bylby dobry do obslugi tras bez elektryfikacji, np. Kedzierzyn – Kamieniec, Raclawice Sl. – Glubczyce – Raciborz, Chabowka – Nowy Sacz, Tarnowskie Gory – Pyrzowice – Zawiercie, Jelenia Gora – Lwowek, Opole – Kluczbork, albo tez wydzierzawic lub sprzedac przewoznikom po czeskiej stronie, tam jest duzo ,,lokalek,, bez elektryfikacji.

  3. Nareszcie, bo tylko to stało i stało. Powinni je wziąć Przewozy Regionalne. Spółka od jakiegoś czasu boryka się z brakami w taborze spalinowej. Myślę, że dla KŚ było by teraz najlepiej zamienić się 2*SA109 na 2*EN57. Obie spółki były by w pełni zadowolone z transakcji.

  4. Raclawice Slaskie- Glubczyce-Raciborz napewno nie, przynajmniej do czasu odbudowy zdewastowanej lini 294 i rewitalizacji lini 177. Natomiast Kedzierzyn Kozle -Klodzko /linia137/ napewno bylyby niezbedne od 9 grudnia 2018roku

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *