„Parowozjada” na Mąkołowcu

Czy tory kolejowe mogą się zakorkować? Wtorkowy przykład z linii 139 i tego co działo się tego dnia rankiem w okolicach Tychów pokazuje że tak.


Oczywiście, nie stałoby się to gdyby infrastruktura nieco nie pomogła takiemu przebiegowi zdarzeń. Konkretnie awaria samoczynnej blokady liniowej, która uniemożliwiła jazdę na odcinku Tychy – po Mąkołowiec po obu torach. Dużo już widzieliśmy na naszych żelaznych szlakach, ale takich „kolejowych” korków nie było nam chyba dane jeszcze od czasu powstania naszego portalu podziwiać. Choć to chyba nie najlepsze słowo. Mówimy tylko o tym co widzieliśmy z jadącego pociągu, nie mając dostępu do wszelkich informacji od dyspozytorów czy od zarządcy.

Gdy nasi Trzej Bracia jadąc od Pszczyny, zatrzymali się kilkaset metrów od tyskiego dworca okazało się, że nie tylko my czekamy od tej strony na możliwość wjazdu. Kilkadziesiąt metrów przed nami stał skład PKP Intercity, a tuż przed nim kolejny pociąg KŚ. Poprzedzająca nas dwójka dość szybko została wpuszczona w tyskie perony i wypuszczona do Katowic. Dla nas było więc oczywiste, że po tej parze pojadą pociągi z przeciwka, więc gdy i nas wpuszczono w perony czekał nas tutaj dość długi postój.

I rzeczywiście, po kilkunastu minutach od Katowic wjechał na jeden z torów pociąg towarowy, a po kolejnych kilku zameldował się flirt relacji Katowice – Żywiec. To sprawiło, że nadeszła nasza kolej. Gdy ruszyliśmy okazało się, że weźmiemy udział w śląskiej wersji „Parowozjady”. Tuz przed rozjazdami Makołowca od strony Katowic na nasz przejazd czekał kolejny KŚiowy flirt, kilkaset metrów dalej elf, a w peronach przystanku Katowice Podlesie karnie na szansę jazdy w kierunku Wiednia czekała EIC Polonia. Za nią kolejny skład z Raciborskiej. Nie trzeba dodawać, że wszystkie pociągi były już solidnie poopóźnianie. My na ten przykład dotarliśmy do stacji docelowej z 35-minutowym bagażem czasowym.

Nie chodzi tutaj o wściekłość pasażerów, czy fakt, że dzięki opóźnieniu wielu pociągów. Chodzi o próbę poszukania jakiegoś sensownego rozwiązania dla tego jednego z najbardziej obciążonych fragmentów sieci kolejowej w naszym województwie. Owszem, wraz ze skończeniem prac na równoległej od Tychów linii do Mąkołowca linii nr 142 pojawi się jakaś alternatywa w przypadku takich zdarzeń, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że na tym odcinku od dawna jest taka sytuacja, że każde, nawet najdrobniejsze zakłócenie płynności ruchu powoduje olbrzymie perturbacje dla pasażerów. I trzeba byłoby poszukać jakiekolwiek sposobu, by ten niekorzystny stan rzeczy zmienić.

Fot. Michał Janny

3 komentarze

  1. Czas na zmiany – efekty nieDZIAŁAŃ rządów od prawie trzydziestu lat widać w śląskim węźle kolejowym także na schodach i w windach na dworcu pkp w KATOWICACH. Przestańcie głosować na „warsiawskich popisrańców”. Tu muszą rządzić ludzie stąd – trzeba wyłonić reprezentację regionu na krajowy sejm i drogo sprzedać skórę(głosy) za natychmiastową realizację prac utrzymaniowych na szlakach kolejowych woj. śląskliego.

  2. Od lat na Śląsku mało co konkretnie robi się z infrastrukturą a nie za czasów Warszawskich popisowców . Po prostu w Ślaskiej PLK ludzie są z Śląsko Dąbrowskich stron i patrzenie dalej niż po Katowice to wyprawa w świat a inną sprawą jest to że największe żale i pretensje do opóźnionych pociągów Tyszanie którzy do i z Katowic mają alternatywę dojazdu . Ludzie którzy na co dzień mają co 20 minut pociąg od str. i w str. Zwardoń, Żywiec, Bielsko Biała, Wisła, Cieszyn , Tychy Lodowisko czy Rybnik, narzekali że mało mają pociągów i jeszcze kursują opóźnione.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *