Starych Rozkładów Czar – Optymalizacja Optymalizacji

Dziś ciąg dalszy postępów optymalizacji w roku 1995 i absurdów, które występowały w rozkładzie jady w tamtych czasach. Wszystko miało sprowadzić się do jednego celu – jeszcze większej optymalizacji i jeszcze większych absurdów, ale o tym będzie w późniejszych częściach naszej opowieści o rozkładach jazdy w naszym regionie.


Czas jazdy na odcinku Katowice – Bielsko Biała Główna pociągiem osobowym skrócił się do około godziny i dwudziestu dwóch, trzech minut natomiast czas jazdy pociągu pospiesznego czy ekspresowego do Bielska wynosił około 62 minut. Im dalej na południe tym było gorzej. Czas przejazdu pociągu osobowego do Żywca wynosił około 40 minut, a do Zwardonia około 70. Do pokonania całej trasy z Katowic do Zwardonia potrzebne było około trzech godzin i piętnastu minut i mimo wszystko był to znaczący postęp patrząc na to, że po wojnie do Zwardonia jechało się około sześciu godzin.

Na trasie do Zwardonia zaczęły królować także połączenia pospieszne Skalnica i Góral, oba w relacji Kraków Główny – Żylina. Na trasie pojawił się także kurujący od piątku do niedzieli pociąg pospieszny do Ostrawy. Część pociągów osobowych jadących do Bielska czy Zwardonia miała wydłużone relacje np. z Wolbromia. Skład do Zwardonia jadący z Katowic ok 17 do dziś nazywany jest pieszczotliwie przez kolejarzy „Zawierciem”. Składy jadące z Tychów Miasta i Lędzin, już nie przez Murcki zaczęły kursować w całości przez Katowice Podlesie. Pozostawiono jakieś marne ochłapy pociągów w tamtym kierunku i były to pociągi – ogryzki w relacji Katowice Ochojec – Katowice.

Na trasie z Katowic do Rybnika starano się w 1995 roku naprawić skomunikowania w kierunku Jastrzębia-Zdroju ze stacji Orzesza. I o ile w niektórych przypadkach się to udawało, o tyle w innych bywało tak, że czas jazdy był nieakceptowalny i odstraszał potencjalnych podróżnych do skorzystania  podróży z Katowic do Żor czy Jastrzębia-Zdroju.

Oferta na odcinku Rybnik – Chałupki pozostawała poziomie 8 par, ale znacznie zwiększyła się ilość kursów do Wodzisławia Śląskiego, do którego od Rybnika dojeżdżało 17 par i z dużej części tych pociągów można było się przesiadać na skład do Jastrzębia Zdroju. Ale nawet i tutaj zaczynała się równia pochyła, bo już za parę lat żaden pociąg nie pojedzie z Wodzisławia do Jastrzębia-Zdroju, podobnie jak już wtedy nie jeździł żaden z Zebrzydowic do Jastrzębia. Na trasie do Wodzisławia Śląskiego w weekendy dojeżdżał bezpośredni pociąg przyspieszony „Kordecki”.

Na trasie do Raciborza pojawiły się „dziwne” pociągi w relacji Rybnik – Sumina (przez Jejkowice), które wracały do Rybnika trasą przez Rydułtowy. Co ciekawe, na trasie pojawiły się także dwie pary pociągów do Rydułtów…

Dość duże cięcia połączeń miały miejsce na trasie Tychy – Orzesze Jaśkowice gdzie w dzień roboczy podróżni mieli do dyspozycji 9 par połączeń, ale w weekendy już tylko lub aż trzy… Był to także początek końca tej trasy. Warto dodać, że w dzień roboczy z Tychów do Orzesza nie było szans dostać się w godzinach od 7:13 do 13:12, a z Orzesza do Tychów od 7:10 do 13:05.

Tekst: Przemysław Brych

2 komentarze

  1. Tu już widać skuteczne działania kolejnych ekip rządów III-ciej RP. Kluczem do dołowania kolei w tamtym było bardzo negatywne nastawienie do tej instytucji p.Balecerowicza specjalisty od prywatyzacji najczęściej przez upadłość.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *