Nocny wojaż Karpatami

Tak się złożyło, że dawno nie jechaliśmy pociągiem nocą. Teraz nastąpiła taka potrzeba prywatna. I przy okazji postanowiliśmy sprawdzić, jak to jest w tych relacjach kursujących po zmroku. Konieczność umiejscowiła nas w pociągu TLK Karpaty z Przemyśla do Wrocławia.


Żeby być w zgodzie z rzeczywistością, to jadąc z Katowic do Wrocławia, jako nocny można uznać odcinek z Katowic do Opola. Bo od tej stacji to już połączenie dowożące ludzi w porannym szczycie do największego miasta Dolnego Śląska. Choć… Zestawienie trzech wagonów klasy 2 i, jakby nas nie interesującego, ukraińskiego wagonu sypialnego w zupełności wystarcza, by to szczytowe zapotrzebowanie zaspokoić. Z drugiej strony. To chyba jedyne aktualnie połączenie Górnego z Dolnym Śląskiem przez Kędzierzyn-Koźle, co sprawia, że czas przejazdu wydłuża się do niespełna trzech godzin. Ale o tej porze wadą to nie jest.

Oczywiście, atutem jest natomiast to, że Karpaty to skład wagonowy. W nocy ma to kolosalne znaczenie. Mając w pamięci przejazd Pogorią z Gdyni do Katowic jednostką ED160 Flirt nigdy już nie zdecydujemy się na nocne wojaże jakimkolwiek tego typu pojazdem. Więc na starcie plus dla Karpat. Kategoria TLK ale nam przydzielono miejsce w byłym wagonie klasy 1, tutaj robiącym za „dwójkę”. Uważamy, że to najwygodniejsze wagony, jakimi dysponuje PKP Intercity aktualnie. A do nocnych podróży to po prostu rewelacja.

Często na korytarzach widać było przechadzających się tam i z powrotem ludzi ze Straży Ochrony Kolei. Za rzadko jeździmy, by ocenić rzetelnie na ile jest to skuteczne działanie. W pełni to się nam podoba jednak jako forma prewencji. Na pewno podnosi to poczucie bezpieczeństwa, a przecież jeszcze kilka lat temu często mówiło się o niebezpiecznych zdarzeniach w nocnych pociągach. Ostatnio mniej jeździmy o tej porze, ale nigdy nie mieliśmy z tym problemów. I kwestią doboru oceny nie jest tylko pasja. Dzisiaj wszystko pod względem bezpieczeństwa było w porządku.

Ciekawostka.  Nie zarzut, bo takie mamy czasy. Kiedyś spało się w pociągach, jednak pewną formę czujności trzeba było zachować, by nie przespać swojego przystanku czy stacji. Dzisiaj każda stacja jest zapowiadana przez obsługę pociągu co powoduje rozbudzenie śpiących pasażerów. Szczególnie w naszym regionie fajnie to wygląda. Śpią, zapowiedź Zabrza. Dobra. Za chwilę gdy znów powieka ledwie spadnie to kolejny sygnał dźwiękowy i zapowiedź Gliwic. Jednak, powtarzamy, uważamy to za konieczną formę informacji, odpowiadającą dzisiejszym potrzebom podróżowania.

Generalnie – jeśli będziecie mieli kiedykolwiek dylemat czy skorzystać nocą z kolei czy z innego środka transportu, to ofertę na torach potraktujcie poważnie. Wypoczęci, w dobrych nastrojach i, co najważniejsze, punktualnie dotarliśmy do Wrocławia na poranną kawę. A potem dalej w drogę..

4 komentarze

  1. Pociąg o nazwie Karpaty przez długie lata kursował w relacji Warszawa – Bukareszt, przez Kraków, Muszynę, Preszów, Koszyce, Miszkolc, Hatvan, Lökösháza, Curtici. Chyba nawet w niektóre dni prowadził wagony do Mangalii (nad Morzem Czarnym)

  2. Nacieszcie się tymi Karpatami, bo od grudnia ich nie będzie i oferta nocnych poważnie się kurczy. Na „tramwajową” Pogorię narzekacie (i słusznie!) – od grudnia nie będzie już nawet takiej, więc dylematu wyboru nie będzie. Ot tak PKP IC rozwiązuje problemy…

  3. Dobrze, że chodzą SOKiści, a nie jacyś tam ochroniarze. Co do zapowiedzi, to jak ktoś nie chce, żeby go nie budziły zapowiedzi, a jedzie w przedziale, to przecież w każdym przedziale jest regulacja głośności i można sobie ściszyć te zapowiedzi.

    A ostatnio jechałem Cracovią i do Krakowa żadnej stacji nie zapowiedzieli, a z powrotem tylko dwie stacje z czterech, ale to tak cicho i z jakimiś trzaskami i szumami, że były mało czytelne.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *