Ballada o węglówce

Cieszy nas to, że pasja kolejowa zaraziła również wielu ludzi młodych, którzy poświęcają swój wolny czas realizacji tego, jeszcze w społeczeństwie nie do końca rozumianego, fantastycznego hobby. Jeszcze bardziej cieszy nas, że wśród tych młodych ludzi są tacy, którzy chcą spróbować przekazać swoje spostrzeżenia i przeżycia innym. Dzisiaj przykład takiego działania autorstwa Jakuba Soldatke. Może się wydawać, że o linii kolejowej nr 131, czyli popularnej węglówce powiedziano już wszystko. A tu okazuje się, że jednak nie…


Zbudowana w latach 30-tych, była jedną z najważniejszych i największych inwestycji II Rzeczypospolitej. Umożliwiła przejazd z Górnego Śląska nad Morze Bałtyckie możliwie najkrótszą trasą. Mowa o linii oznaczonej numerem 131 Chorzów Batory – Tczew o długości około 500 km. Z założenia powstała jako linia towarowa, stąd omija duże miasta, takie jak Łódź i Toruń. Wyjątkiem jest Bydgoszcz, która to stanowi największy ośrodek na trasie – zamieszkuje ją obecnie ok. 350 tys. ludzi. „Węglówka”, bo tak mówi się potocznie na tę linię, zaczyna sie w Chorzowie Batorym i biegnie m.in. przez Bytom, Tarnowskie Góry, Herby Nowe, Kłobuck, Działoszyn, Zduńską Wolę Karsznice, Dąbie nad Nerem, wielkopolski Babiak oraz Inowrocław i Bydgoszcz leżące w województwie kujawsko-pomorskim. (Już po publikacji tekstu, nasi Czytelnicy, słusznie zwrócili nam uwagę, że węglówka nie kończy się w Tczewie, jak podaliśmy pierwotnie, tylko przez Wierzchucin, Kościerzynę do Gdyni z pominięciem Gdańska – obecną LK 201. Autora tekstu i Czytelników przepraszam, bo z rozpędu „przedłużyłem” węglówkę do Tczewa, czyli tak jak dzisiaj jeżdżą pociągi pasażerskie. Nie było w tym żadnej złej intencji, czysty wypadek przy pracy. Niemniej jeszcze raz przepraszam – JG)

I choć obsługiwała (i nadal obsługuje) głównie ruch towarowy, to w przeszłości pojawił się na niej nawet pociąg kategorii Ex. „Jantar”, bo o nim mowa, pokonywał w 1989 roku odcinek z Katowic do Gdańska w czasie 6h30min z postojami wyłącznie w Bytomiu i Bydgoszczy.

W 2000 roku nastąpił regres połączeń w całym kraju na liniach biegnących przez mniejsze ośrodki. Na jednych liniach zawieszono ruch pasażerski całkowicie, na innych ofertę ograniczono, skracając poszczególne relacje lub wprowadzono terminy – np. „kursuje w (D)”, czyli tylko w dni robocze. Tzw. „cięcia” dotknęły również popularną magistralę węglową. W rj 2000/2001 uruchamiano już tylko 3 pary pociągów osobowych z Tarnowskich Gór do Zduńskiej Woli, z czego jedna kursowała w wydłużonej relacji do Łodzi Kaliskiej oraz jedną parę w nieco egzotycznej relacji Sędziszów – Katowice – Zduńska Wola – co wynikało z obiegu.

Następne lata przyniosły dalszy regres. Z jednym wyjątkiem. Pojawienie się w rozkładzie 2007/08 międzywojewódzkiego pociągu osobowego Katowice – Bytom – Tarnowskie Góry – Kłobuck – Inowrocław, który spełniał nie tylko funkcję pociągu regionalnego, ale i stanowił bardzo dobre połączenie Śląska z Kujawami, należy zaliczyć do działania na korzyść pasażerów.

W grudniu 2008 r. wraz z wejściem nowego rozkładu połączenie zlikwidowano, w zamian uruchamiając pociągi w krótszych relacjach – m.in. Zduńska Wola – Herby Stare, Zduńska Wola – Ponętów – (Kłodawa – Kutno). Powyższe pociągi bardzo szybko   uległy likwidacji z powodu niewielkiej frekwencji.

W dużej mierze miało to związek z przeprowadzeniem tzw. „usamorządowienia”. W wyniku tego procesu finansowanie pociągów regionalnych spadło na barki urzędów marszałkowskich poszczególnych regionów. Nie wszystkie były zainteresowane prowadzeniem ruchu osobowego po węglówce, zatem uruchomienie bezpośredniej relacji z Katowic do Inowrocławia czy Bydgoszczy stało się niemożliwe do zrealizowania.

W rozkładzie jazdy 2010/2011 nie przewidziano już nawet sezonowego pociągu spółki PKP IC łączącego Górny Śląsk z nadmorskimi kurortami tym właśnie ciągiem. Jedynie Przewozy Regionalne zdecydowały się wytrasować komercyjny pociąg marki InterRegio „Bursztyn” z Katowic do Gdyni przez Zduńską Wolę Karsznice dokonując przy okazji korekt rozkładu drobnych zmian – np. poprzez dodanie bądź likwidację postoju na niektórych stacjach.

Z powodu bardzo mocno ograniczonego terminu kursowania, połączenie nie cieszyło się uznaniem ze strony podróżnych – w przeciwieństwie do połączeń pospiesznych PKP IC przez Toruń, Kutno i Łódź – i tak 25 czerwca 2012  „Bursztyn” pojechał po raz ostatni. Uruchomienie przez Koleje Śląskie w grudniu tego samego roku trzech par z Tarnowskich Gór do Kłobucka należy ująć w kategorii krótkiego epizodu, gdyż pół roku później dokonano ich likwidacji.

Obecnie magistrala węglowa przechodzi modernizację. Po jej ukończeniu prędkość pociągów pasażerskich ma wzrosnąć do 140 km/h i 100 km/h dla towarowych. Niepokój budzi planowana likwidacja peronów na większości stacji przez zarządcę infrastruktury – PKP PLK – z powodu braku prowadzenia ruchu regionalnego na odc. Inowrocław – Herby Nowe. Na chwilę obecną planuje pozostawić się je w Piotrkowie Kujawskim, Babiaku i w granicach województwa łódzkiego, które jakiś czas temu otwarcie zadeklarowało chęć uruchomienia połączeń na linii 131 w granicach swojego terenu – prawdopodobnie chodzi o relację Łódź – Zduńska Wola – Chorzew-Siemkowice.

Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, iż w okresie od 2 września do 20 października pociągi IC „Barbakan” Kraków – Szczecin i IC „Portowiec” Szczecin – Katowice skierowano objazdową trasą, m.in. z częściowym wykorzystaniem „węglówki” (Zduńska Wola / Zduńska Wola Karsznice – Herby Nowe – Herby Stare / Katowice).

TEKST I ZDJĘCIE: Jakub Soldatke

3 komentarze

  1. W 2014 r TLK Wydmy Katowice – Łeba/Hel kursował przez Częstochowę, Zduńską Wolę, Inowrocław, Bydgoszcz.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *