Duży nie musi bo i tak dostaje więcej

To była sytuacja jedna z wielu. Nie jakaś szczególna. Pewno wczoraj też się zdarzyła i dzisiaj też coś takiego będzie miało miejsce. Jednak realizacja zasad określających priorytet poszczególnych pociągów na szlakach jest czasem realizowana w sposób sztuczny, by nie powiedzieć niezdarny.


Klniecie jak pociąg się spóźni. My też. Jeszcze gorzej jest, gdy nasz kurs spóźnia się na „naszych” oczach.  A już całkiem najgorsze to gdy dzieje się to nie z winy naszego kursu. Trochę w tych pociągach siedzimy i gdy kilka dni temu wjeżdżając do Sosnowca od Katowic zostaliśmy skierowani na peron pierwszy, a nie byliśmy pociągiem S4, który tam kończy bieg, to wiedzieliśmy, że będziemy przepuszczać pociąg wyższej kategorii.

Na świecie są dwa rodzaje pociągów. Małe i duże. Małe wożą ludzi blisko, duże daleko. Duże są ważne, małe mniej. My jechaliśmy tym małym. Do Sosnowca punktualnie. Tam poczekaliśmy kilka minut aż opóźniony (na tablicy pisało 15 minut, w rzeczywistości było to 21) duży, a może jeszcze większy bo międzynarodowy, pociąg wjedzie w peron, odstoi dwie minuty i odjedzie. Potem upłynęło jeszcze kilka minut i dopiero odjechaliśmy. Łącznie z punktualnego staliśmy się kursem z 12 minutowym opóźnieniem. Nie kwestionujemy tego, że duże pociągi są ważniejsze. Stoimy natomiast na stanowisku, że mogliśmy spokojnie dojechać do Dąbrowy Górniczej Ząbkowice, gdzie przepuszczenie dużego zajęłoby znacznie mniej czasu.

To, że małe pociągi przepuszczają duże pociągi nowością nie jest. Tylko dlaczego musi to tyle trwać. Kilkanaście miesięcy temu braliśmy udział w analogicznej sytuacji. Jednak wtedy nasz mały pociąg został wypuszczony z peronu w Sosnowcu niemal równocześnie z dużym pociągiem, a i czas wjazdu pociągu wyższej kategorii nastąpił dosłownie kilkadziesiąt sekund po naszym przybyciu do stolicy Zagłębia. Nic dziwnego, że łączne opóźnienie wyniosło 4 minuty i do Zawiercia zostało zniwelowane. Więcej, kiedyś w Wiesiółce widzieliśmy (naprawdę!) jak wielki pociąg, tak ten największy pociąg w krainie nad Wisłą, karnie jechał 180 sekund za naszym małym pociągiem i dopiero w Łazach, gdy małego zrzucono na boczny tor, ten największy z największych wrócił do swojej rozkładowej prędkości.

Te dwa ostatnie przykłady pokazują, że jak się chce to można potraktować pasażerów lokalnych pociągów tak samo jak tych grzejących cztery litery w biznes klasie i jeszcze zachować zasady priorytetu na torach. Tymczasem nasz kurs sprzed kilku dni będzie miał w statystykach zapisane opóźnienie w wysokości kwadransa, bo nikt też nie będzie pamiętał jaki był jego powód. To tak jak w futbolu. Liczy się 1:0 z golem strzelonym w doliczonym czasie gry i trzy punkty, a nie styl w jakim ten wynik został uzyskany. Ale potem, jak Urząd Transportu Kolejowego opublikuje statystykę opóźnień, to jest w sieci używanie. Ale i to nie jest najważniejsze. W tych małych pociągach też jadą pasażerowie. Nie istnieje definicja pasażera dużego i małego pociągu. Ten i ten ma dotrzeć na czas. A przynajmniej wypada zrobić wszystko, by tak się stało.

5 komentarzy

  1. Takie numery to efekt nie myślenia PLK. Przy statystykach punktualności oni też są tym dużym, a przewoźnicy tym małym. W tym kraju tak to zorganizowano.

  2. Marek, tu się zgadzam , moim zdaniem i nie jestem w tym odosobniony że to winna nie kompetentności PLK-i która logistycznie nie umie analizować i przewidywać przejazdu składów. Wiadomo że idzie wszystko obliczyć aby zminimalizować problem . Skoro narodowy Przewoźnik ma pierwszeństwo to niech ma ale nie kosztem innych za wszelką cenę, skoro jedzie opóźniony to niech sobie jedzie , w skali całego przebiegu relacji jest w stanie nadrobić opóźnienie a turyści w nim podróżujący nie liczą czasu przejazdu co do minuty jak ci z osobowego gdy jadą do pracy, szkoły. Po za tym regionalne składy też są publiczne jak PKP i też płacą , jest ich więcej a więc one powinny mieć priorytet bo to potem wygląda tak jak opisuje autor tekstu, statystyka zostanie że to KŚ opóźnione i nie ważne z czyjego powodu. Co innego awarie taboru na szlaku że nie wiadomo jak co się potoczy i trudno ryzykować opóźnieniem po przez paraliż linii ale skoro jeden jedzie opóźniony to niech dostosowuje się do pozostałych i jedzie w luce po między innymi .

  3. Prośba do autorów – skoro to poważny portal, to odmieniajcie prawidłowo nazwy stacji – odmieniamy wszystkie człony nazwy, czyli mogliście dojechać do Dąbrowy Górniczej Ząbkowic!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *