Starych Rozkładów Czar – Lata 80 (cz.I)

Wkraczamy w lata 80, które w rozkładzie jazdy nie tylko w naszym regionie, ale także kraju były okresem szczytowym kolejowych przewozów pasażerskich. Od początku tych lat zaczynał się powolny kolejowy regres, którego szczyt zaczął się na początku lat 90. Jednak nim dojdziemy do tego co się działo dziesięć lat później, zobaczmy jak wyglądała rekordowa siatka połączeń kolejowych na terenie dzisiejszego województwa śląskiego. Wtedy ten obszar podzielony był (od 1 czerwca1975 roku) na trzy województwa, których stolicami były: Bielsko-Biała, Częstochowa i Katowice.


Czternaście par pociągów kursowało między Radomskiem, a Częstochową. Więcej niż połowa z nich jechała z kierunku Radomska dalej do Katowic, Gliwic czy Bytomia. Pociągi jadące do Gliwic najczęściej rozpoczynały trasę w Koluszkach i Łodzi Fabrycznej. Natomiast jeden z pociągów jadący do Bytomia zaczynał trasę o 3:47 nad ranem w Radomsku.

Aż dwadzieścia dwie pary pociągów kursowały w Częstochowy do Katowic. Jako nowość należy odnotować, że w porannym i popołudniowym szczycie pociągi jeździły z częstotliwością co 20, 30 minut. Pojawiły się także pierwsze pociągi przyspieszone. Z racji znacznego wzrostu liczby pociągów między Zawierciem, a Katowicami, jeden z porannych pociągów z Częstochowy do Katowic prawdopodobnie z powodu braku przepustowości jechał trasą od Dąbrowy Górniczej Ząbkowic do Katowic przez Jaworzno Szczakową i Mysłowice.

Trudno w to uwierzyć, ale na odcinku od Dąbrowy Górniczej do Katowic kursowało 50 par pociągów w dzień roboczy! Doliczając dodatkowe dwie jadące z Sosnowca do Katowic dojeżdżało z kierunku Częstochowy dojeżdżały do stolicy województwa katowickiego aż 52 składy! W porannym szczycie pociągi jeździły w równych odstępach. Co 10 minut. Poza pociągami z Częstochowy i Zawiercia z Dąbrowy Górniczej jechały także pociągi jadące z kierunku Strzemieszyc.

Jeszcze więcej pociągów, bo aż… 63. Tak 63! jechały z Katowic do Gliwic. Część pociągów miało wydłużone relacje do Kędzierzyna Koźla i Pyskowic Miasta. Podobnie jak od strony Częstochowy, w godzinach największego natężenia ruchu pociągi kursowały co 10 minut, jednak szczyt przewozowy był znacznie dłuższy przez co i więcej pociągów jechało w tamtym kierunku. Dodatkowo część pociągów dalekobieżnych dla zagęszczenia taktu pociągów regionalnych jechała na odcinku Katowice – Gliwice jako pociąg osoby i dopiero dalej jako pospieszny.

Swoje najlepsze czasy przeżywała także linia kolejowa dochodząca do Katowic od Sędziszowa, gdzie wjeżdżało 15 par pociągów, a kolejne dwie (prawdopodobnie także z powodu wyczerpanej przepustowości) wjeżdżały do Sosnowca Głównego, gdzie były skomunikowane z pociągami do Katowic. Warto odnotować, że jeden ze składów jadąc z Sędziszowa do Katowic od Bukowna kursował do stacji docelowej przez Jaworzno Szczakową i Mysłowice. Na tej drugiej trasie z Bukowna do Szczakowej kursowało 10 par pociągów, z czego część jechała już z Sędziszowa. Odnotować należy, że z Dęblina trasą przez Sędziszów kursowały dwie pary pociągów. Jedna do Gliwic, kolejna do Katowic.

Dziewięć par pociągów kursowało między Jaworznem Szczakową, a Kazimierzem Górniczym (dziś Sosnowcem Kazimierz). Natomiast swój koniec w rozkładzie jazdy z lat 80 widziała już trasa z Dąbrowy Górniczej Ząbkowic do Brzezin Śląskich przez Będzin Łagiszę gdzie w rozkładzie widniały już tylko dwie pary pociągów do Brzezin i trzy w relacji przeciwnej…

Poniżej 2,5 godziny zaczęły jeździć pociągi osobowe z Kielc do Częstochowy. Pomimo skrócenia czasu jazdy oferta pociągów była marna, bo w relacji z Kielc do Częstochowy jechało pięć par pociągów, dodatkowe trzy pary rozpoczynały trasę we Włoszczowie.

Pomimo znacznego rozwoju oferty przewozowej w regionie, w latach 80 zagadką pozostaje co działo się wtedy na trasie z Jaworzna Szczakowej w kierunku Spytkowic, gdzie kolej nagle zaczęła się zwijać. W tym kierunku ze Szczakowej wyjeżdżało tylko 5 par pociągów o dość egzotycznych godzinach 4:28, 14:16, 16:08, 21:45 i 23:03. Dodatkowo po 17:25 z Jaworzna wyjeżdżał dodatkowy skład tylko do Chrzanowa.

Swój boom na przewozy pracownicze przeżywała natomiast trasa z Bielska Białej w kierunku Wadowic, gdzie poza znanymi nam do tej pory relacji uruchamianie były pociągi zmianowe, jadące zaledwie je3den kilometr… do stacji Bielsko Biała Wschód skomunikowane do/ z pociągami Zwardonia. Poza tym niewiele się zmieniło i na trasę wyjeżdżało 16 par pociągów w różnych relacjach, w tym jeden wreszcie o ludzkiej porze (po 6 rano z Bielska) jechał do Krakowa. Gęstość pociągów była tak duża, że część pociągów na częściach trasy była przyspieszona, aby wyrobić się z wjeżdżaniem na mijanki…

Jedenaście par pociągów kursowało z Żywca do Suchej Beskidzkiej. Jedna para pociągów swoją trasę rozpoczynała w Zwardoniu, ale już do niego nie wracała. Poza tym na trasie kursował pociąg pospieszny z Poznania do Zakopanego z wagonami ze Szczecina i Wrocławia.

cdn.

TEKST: Przemysław Brych

3 komentarze

  1. Ciekawy artykuł , ale jedno mnie zastanawia dlaczego przy tak dużym spadku odjazdów z Katowickiego dworca , nie zapowiada odjazdów automat tylko dalej osoba ?

    1. Naprawdę? 😀 Jeden z największych dworców w Polsce jeśli chodzi o ilość podróżnych, odjazd pociągu w zasadzie co kilka-kilkanaście minut, więc nie rozumiem po co tu automat. Zwłaszcza że nawet na stacjach w niektórych prowincjonalnych miasteczkach są „żywi” zapowiadacze. A kiedyś na ów automat czyli syntezator natknąłem się bodajże w Kołobrzegu, środek sezonu turystycznego, a tu jakaś sztuczna maszyna nadaje. Zły akcent, nienaturalne przerwy między wyrazami, łamane nazwy… było to koszmarne dla uszu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *