Na właściwych torach

Ostatnio musiałem kilka razy grzecznie, acz stanowczo, odmówić i to ludziom, których szanuję. To miłe gdy ktoś proponuje ci udział czy prośbę o pomoc w rozpoczętej kampanii wyborczej. I jeszcze raz dziękuję, że ktoś dostrzegł moje zaangażowanie w pewne sprawy. To jednak nie wasza wina, że ja sam siebie w tym świecie nie widzę i nigdy raczej się na taki krok nie zdecyduję.


Politycznie jestem byle jaki. Propozycje nadeszły z każdej strony. Prawej, lewej, dolnej i górnej. Ze strony wielkich ugrupowań i tych trochę mniejszych. To oznacza, że jestem w tej materii prawdziwą sierotą, bo nikt mnie nie potrafi umiejscowić we właściwym miejscu tego światka. Ale to nie ich wina. Bo ja też się dokładnie nie utożsamiam.

Poza tym dobrze przygotowałem się do zajęć, bo dość dużo czasu zajęła mi „lustracja” wszystkich list i umiejscowionych na nich kandydatów. Więc, mniej więcej, wiem who is who. Zdążyłem już także przeczytać czy nawet usłyszeć tyle herezji i bluźnierstw z ust tych, którzy niebawem będą się starać o elekcję, ze naprawdę można zwrócić ostatni posiłek. Festiwal obietnic rozpoczęty. Ja już wiem dzisiaj na kogo zagłosuję na wszystkich szczeblach. Zapewniam, ze to ludzie, którzy się znają na rzeczy, którą się paramy na co dzień i jeśli uda się im awansować do ekstraklasy, to nie powinni zostawić nas w potrzebie.

Ja zostanę tu gdzie jestem. Nigdy, ale to nigdy nie przypuszczałem, że w naszym regionie jest tylu pasjonatów kolei czy transportu zbiorowego w ogóle, a przecież wiem doskonale, że nie wszyscy tacy ludzie nasz portal czytają. Czasem, gdy przyślecie nam jakieś zdjęcie emanuje z niego wasza radość, że udało się wam „złapać” jakiś niezwykły moment czy pojazd. Wierzcie mi, że i nam wasze zadowolenie sprawa wielką radość. Bez ściemy. Czasem z uznaniem mówimy o jakiejś fotce i kunszcie jej autora, czasem zazdrościmy szczęścia, że ktoś znalazł się w tym a nie innym momencie i zobaczył i sfotografował coś, co występuje w transporcie z częstotliwością całkowitego zaćmienia księżyca. I miałbym z tego zrezygnować? Nigdy. Nie wyobrażam sobie świata bez wyjazdów do Wiesiółki czy Goczałkowic, gdzie „trenujemy” największe nawet kosmiczne pomysły, które potem realizujemy w materiałach dziennikarskich bądź zamówieniach komercyjnych. No i pewno też zatarciu uległyby kontakty z kilkoma fantastycznymi ludźmi, których poznałem właśnie dzięki portalowi. Taka strata nie byłaby warta nawet miliarda głosów.

No i najważniejsze. Coś się nam udało przez te trzy lata załatwić, pomóc coś naprawić, jednak roboty jest jeszcze od groma. A najwięcej tej „brudnej”. Niewdzięcznej. W terenie. Nie da się jej wykonać patrząc przez okna różnych instytucji, starostw czy urzędów i słuchając niesamowitych rad „znawców” i innych domorosłych filozofów. Ktoś to musi robić, choć czasem trzeba się tym „brudem” uwalić od stóp aż po czubek głowy. I choć czasem jest ciężko, to wydaje mi się, że są to nasze właściwe tory…

Jerzy Gościński

 

3 komentarze

  1. Heee jakże trafne podsumowanie polityki i obnażenie swojej słabości do kolei 🙂 Tak trzymać Panie Jerzy !!! Życzę powodzenia i kolejnych sukcesów .

  2. Dobrego i… mam szatański pomysł na budowę PPK (Południowy Port Komunikacyjny). Rozbudowa KTW na północ – do Zendka oraz łącznica kolejowa od Ząbkowic Będzińskich do Ożarowic jako naturalne przedłużenie 133. To w połączeniu ze 182 może dać efekt piorunujący i to tanim kosztem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *