Rzućcie kamieniem. I tak trafi we mnie…

Czy mamy akceptować życie z poczuciem winy za złe czyny czy zdarzenia które powstały z naszego powodu? To kwestia naszego charakteru.  Ale co z tymi, które zaistniały nie z naszego powodu, a najchętniej przypisano by je właśnie nam? Mamy je z „automatu” brać na klatę bo inne podobne zdarzenia kiedyś miały miejsce z naszej winy choć akurat nie to konkretne i aktualne. Mnie się wydaje, że nie. Bo i dlaczego?


Wczoraj przez dwie czy trzy godziny nie jeździły pociągi pomiędzy Zawierciem a Myszkowem. Jeden ze składów PKP Intercity połamał pantograf i nastąpiło całkowite wstrzymanie ruchu na tym poniekąd remontowanym już szlaku. Na mocy umowy, którą mamy z Kolejami Śląskimi, na Facebooku opublikowaliśmy komunikat o zdarzeniu w formie, w jakiej od przewoźnika otrzymaliśmy.

Człowiek nigdy nie będzie wiedział wszystkiego, ale wczoraj zdziwiła nas reakcja pod opublikowanym postem. Mowa o treści komunikatu w którym KŚ m.in. podają, że pociągowi PKP Intercity przydarzyła się taka niedogodność, co wiąże się z problemem dla wszystkich pasażerów. Nie tylko tego przewoźnika. Dalej jest o tym, że śląska spółka w związku ze zaistnieniem tego zdarzenia musi odwołać niektóre pociągi i wprowadzić zastępczą komunikację autobusową.

Ten komunikat to sucha informacja o zaistnieniu i przyczynach utrudnień. Nie ma tam napisane, że przez tych dziadów co popsuli sobie pociąg to my teraz musimy załatwiać ZKA. Przecież na przestrzeni ostatniego roku pięć czy sześć razy to samo przydarzyło się jednostkom (i to raz całkiem nowej) z Raciborskiej. I nikt nie ma zamiaru tego ukrywać. A że wczoraj trafiło na innego przewoźnika. Ma on jednak swoją nazwę i wina jest, oczywiście niezamierzona, po jego stronie.

Gdy jeszcze mieszkałem z rodzicami na katowickim Osiedlu Paderewskiego to często o różnej porze dnia i nocy meldowała się nasza sąsiadka z piętra poniżej. Najczęściej z dużym potencjałem energii, niestety negatywnej. Okazywało się bowiem, ze w naszej łazience gdzieś pękła jakaś rura, skutkiem czego umiejscowioną poniżej łazienkę naszej pani sąsiadki, defekt przeniósł znacznie bliżej położonej przecież całkiem niedaleko Doliny Trzech Stawów. Woda, dużo wody. Ponieważ w tamtych latach takie rzeczy działy się bardzo często, więc sąsiadka wykonała tyle wejść piętro wyżej, że z czasem z pewnością kwalifikowała się do przyznania jej zaocznie Górskiej Odznaki Turystycznej.

Pewnej nocy dzwonek do naszych drzwi zabrzmiał po raz kolejny. Wiecie kto był po drugiej stronie. Znów familia Gościńskich sieje dywersję i zalewa. Przybyły, po jakimś tam czasie, spec z administracji po dokonaniu wizji lokalnej stwierdził, że… to nie u nas. Tylko gdzieś wyżej. Na dowód zaprezentował mokry narożnik sufitu naszej łazienki i wodę cieknącą ze stoickim spokojem po nodze od wanny na niższe piętro.

Najciekawsze było jednak to, że sąsiadka nie była wkurzona na to, że znów zalewają jej łazienkę. Tylko, że to nie my. Kompletna konsternacja. Wracając do kolejowego światka tutaj jest sytuacja jest analogiczna. Jak coś klęknie, to siłą rozpędu, chyba jeszcze od 2012, jedziemy po KŚ-iach. Bo przecież nie dorośli jeszcze do tego, by na czas skończyć inwestycję. Nie potrafią także zapewnić należytego funkcjonowania urządzeń sterowania ruchem kolejowym czy innego ustrojstwa. A że jest to w gestii PKP PLK? Nie ma znaczenia. To skrócona lista nietrafionych zarzutów, które przeczytałem w mediach, komentarzach czy gdziekolwiek indziej w ostatnim roku pod adresem ludzi z Raciborskiej. Ale co tam? I tak nie przyjechał pociąg KŚ.

Znam, w mniejszym lub większym stopniu, sporo osób z KŚ. Wierzcie mi, każdego z nich po każdej takiej publikacji trafia coś tam, umiejscowione pomiędzy wściekłością a bezradnością. Że się po nich „jedzie”, choć oni z awarią czy innym nieprzyjemnym zdarzeniem nie mają nic wspólnego. Stąd nie dziwi mnie, że w informacji o każdej niedogodności czy usterce mającej miejsce nie z winy KŚ, a komplikującej im życie, podawane jest z imienia i nazwiska co się komu zepsuło. To nie dobra czy zła wola. Taka jest bezduszna forma komunikatu. Ale pewnie nawet w tym świecie bez serca jest może drobny ułamek satysfakcji. Tym razem to nie my.

Chociaż założę się o cokolwiek, że w przypadku kolejnego takiego niefortunnego zdarzenia i tak według powszechnej opinii będą winni ci z Raciborskiej. Jakby kamieniem nie rzucić to zawsze trafi kogoś stamtąd.

Jerzy Gościński

 

6 komentarzy

  1. No tak – „PADEREWA” jest wszędzie:) Onegdaj nachodził mnie sąsiad, że spać nie może bo moja pralka w nocy hałasuje. I nie dał się przekonać, że w nocy nie piorę. Pisał… pisał… pisał…. nawet do parafii!
    Okazało się, że to nie pralka tylko rura trzy piętra wyżej w pionie była luźna i kiedy ktoś spuszczał w nocy wodę wiadomo gdzie wydawała dziwne odgłosy. Sąsiada spotkałem w windzie – „i tak pana dopadnę” – powiedział.

  2. Są ludzie, którzy cierpią na „syndrom sowiecki”. Jest to odmiana choroby związana z poprzednim ustrojem gdzie „winny” zawsze musiał się znaleźć – i to taki, który „nam” pasuje. A nie ten prawdziwy.

    Tak było w przypadku pokazowych procesów sądowych – tak jest zawsze kiedy ktoś na szczytach władzy kręci aferę. Bo początki KŚ niestety były jakie były – znajomy b. marszałka województwa obejmował fotel prezesa. I od tego czasu kręci się bajka pod tytułem „za peeerów było lepiej”. Nie – nie było nigdy lepiej. Najpierw był słaby tabor i rozkład jednym pasował bardziej innym mniej, potem „polityczne wygaszanie popytu na niewygodnych liniach”. Niestety obecnie nie jest dobrze i choć za to konkretne zdarzenie nie można obwiniać Kolei Śląskich to jednak będzie się im obrywało za odwołane pociągi spowodowane awarią taboru, za opóźnienia z przyczyn technicznych itp..

    1. Czlowieku obudz się! Wejdź w zakładkę KS opóźnienia i tam nigdy się nie dowiesz dlaczego pociąg jest opóźniony! Generalnie z przyczyn technicznych! A wiesz co to znaczy? Bo też tych ludzi znam. To defekt na starcie, słynny reset, brak kierownika, czy służba poprostu nie obsadzona.

  3. To co widać gołym okiem nie jest tajemnicą , zepsuł się pociąg np. PKP IC to podaje się informację z powodu usterki pociągu IC pociągi KŚ doznają utrudnień czy tp. Na lotniskach podawaj przyczyny opóźnienia np. z powodu czynników atmosferycznych i nikt nie ma pretensji że pieprzony Lot czy inny , na dworcach PKS-u podawano informacje przewiduje się mgły lub zamglenia , gołoledź itp. i każdy nastawiał się na to że mogą wystąpić opóźnienia . Tu brak podania informacji o przyczynie drażni podróżnych a przewoźnicy sami sobie winni na własne życzenie że podają informację tylko o tym że pociąg opóźniony bo każdy odbiera to za nie udolność przewoźnika , przewoźnicy boją podawać się przyczyn w razie nie pełnej informacji że będą płacić odszkodowanie za złą informację jak przykład wyżej że wina IC bo IC połamało pantografy z winy Energetyki ale dziś każdy ma komórkę, internet i świadkowie są wszędzie a więc żadna to tajemnica komu co się przydarzyło.

  4. Ludzi nie interesuje, że pan piekarz miał zły dzień, nie spał całą noc, pokłócił się ze znajomym, zgubił sto złotych na spacerze, musi myśleć skąd wziąć pieniądze na niespodziewany wydatek i do tego z tego całego stresu zaczęły mu włosy z głowy wypadać.
    Ludzi interesuje tylko to, jakim prawem włos z głowy pana piekarza znalazl się w jego porannej drożdżowce.
    I trudno się dziwić, bo osoby, które nie są miłośnikami kolei, chcą mieć styczność z pociągami tak jak z pania z okienka pocztowego czy z lekarzem w przychodni – ograniczony do minimum. I naprawdę niewiele z tym zrobimy, poza udzielaniem wyczerpujących informacji co się stało i czyja to wina, a nie „pociąg się zepsuł i nie wiadomo kiedy pojedzie” bez szacowanego czasu kiedy to może nastąpić. W takim Pendolino przy byle zatrzymaniu kierownik pociągu od razu informuje co zaszło, dlaczego nie da się tego przenieść na wszystkie inne pociągi?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *