Peron dwóch prędkości

Z cyklu „Sytuacje w których obeznani z koleją mogą polec, a co dopiero zwykły podróżny…” dzisiaj dla odmiany coś z Warszawy. Centralnej. Spróbujemy rozwikłać zagadkę pt. Jak dwoma pociągami naraz odchodzącymi niemal o tej samej porze dojechać do Bielska-Białej?


Rzecz dzieje się codziennie na peronie 3 dworca Warszawa Centralna po godzinie 18.30. Za kilka minut mają się tu pojawić dwa pociągi, których stacją końcową jest Bielsko-Biała Główna. Pierwszy z nich to IC1426 Zamenhof z Białegostoku, drugi to EIP5404 z Gdyni Głównej Osobowej. Pierwszy to Dart, drugi to Pendolino. Pierwszy odjeżdża o 18.40, drugi o 18.46. Pierwszy przez Skierniewice, Piotrków Trybunalski, Częstochowę, drugi przez Centralną Magistralę Kolejową. Pierwszy jedzie dłużej, drugi to szybka wersja połączenia Warszawy z naszym regionem. No i najistotniejsze – pierwszy tani, drugi drogi.

Wczoraj wyglądało to tak. Jako pierwszy na peron 3 warszawskiego, zgodnie z rozkładem jazdy, wjechał Zamenhof. Niespełna 180 sekund później z drugiej strony peronu zameldowało się ED250 z Trójmiasta. Chętnych na oba połączenia było naprawdę sporo, nic dziwnego, że na peronie powstało spore zamieszanie. Ludzie wsiadali do każdego pociągu z przeświadczeniem, że wkraczają do tego właściwego, do Bielska, na który mają wykupiony bilet. Oczywiście nie był to owczy pęd, że wsiadamy bo podjechało. Zdecydowana większość dokonała właściwego wyboru, co świadczy, że edukacja kolejowa w naszym kraju zaczyna przynosić efekty. Niemniej byli i tacy, którzy stali pośrodku peronu i długo zastanawiali się który to ten właściwy. Potem decydowali się na bramkę A lub B, bo zapytać się nie było kogo bo wszyscy zajęci byli wsiadaniem. Nie wszyscy jednak znaleźli się we właściwych jednostkach.

„Najweselej” zrobiło się wtedy, gdy wydawało się, że sytuacja została już opanowana. Tymczasem nic z tego. Rozpoczęła się walka z czasem bo okazało się, zarówno w jednej i drugiej jednostce znaleźli się pasażerowie, którzy dokonali niewłaściwego wyboru i już po planowanym czasie odjazdu Zamenhofa rozpoczęła się „wymiana jeńców”. „Darciarze” którzy znaleźli się w pendolinie rozpaczliwie podjęli próbę zmiany składu. Z drugiej strony nastąpiła podobna migracja. Poustawianie właściwych pionków na właściwych polach zajęło jednak trochę czasu i sprawiło, że jako pierwszy z nieznacznym opóźnieniem odjechał EIP. Wiadomo, priorytet to priorytet. Dart ostatecznie opuścił „centralniaka” z 20 minutowym bagażem czasowym

Dalecy jesteśmy od robienia sobie z żartów z kogokolwiek w tej sytuacji. Jeśli przy jednym peronie stoją dwa elektryczne zespoły trakcyjne to prawdopodobieństwo, że ten drugi też będzie pojedzie do tej samej miejscowości nie jest zbyt wielkie. Spora grupa pasażerów nie rozróżnia ED161 od ED250 bo nie jest im to w życiu do niczego potrzebne. Dla nich o wiele istotniejsze jest to co pisze na niebieskich tablicach. Jest napisane Bielsko-Biała, a na taki pociąg mam bilet to wsiadam. Że ten po drugiej stronie też do Bielska? Takiego scenariusza nie bierze pod uwagę żaden z pasażerów. Konsekwencje? Wielu z nich pewno przeboleje, że pojadą dłużej, wielu z nich przeboleje, że w nieco gorszych warunkach bo przecież różnica między dartem a pendolinem, choć oczywiście jest, nie jest tak drastyczna, żeby w ramach pomyłki narzekać na to, że jednak w jakimś pociągu w pożądanym kierunku się znalazło. Nikt z nich nie przeboleje jednak, że w przypadku takiej pomyłki w tym pierwszym będzie musiał zapłacić horrendalną karę. A przecież głównym kryterium wyboru pomiędzy ED161 a ED250 jest właśnie cena i stąd popularność tańszych połączeń.

Z drugiej strony nie sugerujemy tutaj złych intencji ani pod adresem PKP Intercity czy zarządcy infrastruktury. Bo tak jest w rozkładzie i nam się też wydaje, że zaoferowanie dwóch pociągów w kierunku naszego regionu w porze gdy jest to praktycznie ostatni dzwonek by nie myśleć gdy coś pójdzie nie tak o organizowaniu noclegu w stolicy, dla pasażerów o różnej zasobności portfela jest wyjściem rozsądnym. Może gdyby jeden z nich był do Bielska-Białej, drugi np. do Gliwic byłoby to dla podróżnych wpadających w ostatniej chwili na peron jakimś rozwiązaniem i wskazówką. Może nieco rozdzielić czasowo odjazd obu pociągów, bądź wstawić je w dwa różne perony? W tym wypadku jesteśmy odbiorcami a nie tymi, którzy stanowią prawo, więc to tylko nasze dywagacje.

Co ciekawe, gdy podzieliśmy się dzisiaj ze znajomymi tym, co wczoraj widzieliśmy na trzecim peronie dworca Warszawa Centralna natychmiast zostaliśmy poinformowani, że i w Katowicach przynajmniej dwa razy dziennie ma miejsce podobna sytuacja. Nie pozostaje nam więc nie innego jak tylko temu przyjrzeć i wkrótce to tu opisać. Co też zobowiązujemy się uczynić…

 

6 komentarzy

  1. Kilka miesięcy temu jechałem z Katowic do Bielska (EN57-063). Obok mnie usiadła jakaś kobieta, dosyć elegancko ubrana i widać ogólnie że „nietutejsza”, nie miała też raczej większego doświadczenia w podróżowaniu koleją. Zapytała się czy ten pociąg jedzie do BB, ja powiedziałem że tak. Ona stwierdziła że w porządku, ale „miało być pendolino a jedzie coś takiego, pewnie się zepsuło”. I wtedy zauważyłem że ma bilet na Intercity, przyjechała do Katowic z Poznania i miała się przesiąść do Bielska. Ale jak widać też pomyliła pociągi. Koniec końców poszła do konduktora i widziałem że potem wysiada w Tychach, mam nadzieję że tam doczekała się właściwego połączenia 😉

  2. Podobna sytuacja miała miejsce 15 sierpnia tego roku, gdy wracałem z WRszawy z defilad. Wracałem pociągiem IC Wysocki, ostatnim do Katowic, jednak okazało się, że IC Zamenhof jest na tyle spóźniony, że dojedzie do Warszawy po naszym. Do Warszawy Centralnej wiechal mój, Wysocki, a zaraz za nami na ten sam peron Wysocki. Oczywiście na peronie byli ludzie do obydwu pociągów, więc wszyscy najpierw wsiadali do naszego (o jak dobrze zrobiłem, że wsiadłem na Wschodnim). Po chwili konduktorzy oznajmił, że IC Zamenhof wjechał i Ci, którzy mieli jechać tamtym, mogli przesiąść się do właściwego. Ale zaczęło się kombinowania, bo każdy chciał jechać tym, który pierwszy odjedzie oraz kłótnie z konduktorami, aby sprawili, aby to koniecznie ten a nie drugi jechał pierwszy. Efekt zamieszania taki, że nasz odjechał pierwszy z 20 min opóźnieniem, a Wysocki za nami.

  3. Też, ale trochę inną miałem do czynienia w Gliwicach. Cała sytuacja miała miejsce w ostatnim tygodniu wakacji. Miałem bilet z Katowic do Opola Gł. z przesiadką w Gliwicach. Jakie było moje zdziwienie gdy o 8:31 (przyjazd do Gliwic) dowiedziałem się, że na dwóch innych peronach stoją dwa pociągi do Opola Gł. Pierwszy odj. 8:34 przez Kędzierzyn-Koźle, drugi odj. 8:41 przez Strzelce Opolskie. Musiałem szybo, bo czas naglił, poszukać biletu i sprawdzić jaką trasą mam na jachać (czy przez K-K, czy przez Strzelce). Na bilecie – przez Strzelce. Zastanawiałem się potem co by się stało gdym wszedł do nie właściwego. Myślę o konduktorze.

  4. Szukacie na siłę problemu. Jakby jeden pociąg odjeżdżał z jednego peronu, a drugi z innego, to problemu by nie było ? Zawsze i wszędzie znajdą się tumany które nie ogarniają rzeczywistości. Przecież na bilecie, na tablicach informacyjnych na pociągu i na tablicach odjazdów przy danym peronie/torze są wypisane numery pociągów które jednoznacznie określają który pociąg jest który !!!!!! Czy to jest aż takie trudne ?!
    I nie ma potrzeby odróżniania ED161 od ED250
    Wiem, 80% społeczeństwa to wtórni analfabeci którzy nie rozumieją tekstu pisanego

    1. Potwierdzam. Ale nawet tych numerów nie trzeba znać. Wystarczy porównać oznaczenia kategorii pociągów wyświetlanych na tablicach z tym na bilecie (IC, IP), także na tablicach i na bilecie jest pokazana trasa przejazdu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *