Trochę wody dla ochłody?

Zarówno przewoźnicy jak i PKP SA czy PKP PLK apelują w ostatnich dniach do pasażerów o zabranie ze sobą w podróż jakichkolwiek płynów w trakcie panujących już nie miłościwie nam upałów. Komunikaty, niby prozaiczne, ale jednak w ostatnim czasie mają sens.


Wczorajszy kurs pociągiem linii S6 w kierunku Wisły. Jednostka EN57AKŚ – 1563. Krótkie „AKŚki” nie mają zamontowanej klimatyzacji i już po kilku minutach widać różnicę w zachowaniu tych, którzy napoje sobie przygotowali w porównaniu z tymi, którzy postanowili bez zaopatrzenia odbyć podróż, nawet nie w Beskidy, tylko na krótszym dystansie np. do Pszczyny czy Zabrzegu.. Ukrop w jednostce niesamowity, nie pomagają otwarte okna, jednak ci pierwsi jakoś sobie z tym radzą, regularnie popijając z plastikowych butelek, drudzy cierpią. Dodajmy, jak już pociąg ruszył z Katowic to i tak warunki się o niebo poprawiły, bo jednostkę podstawiono w perony 15 minut przed odjazdem i był to najbardziej gorący kwadrans tej podróży. Co bardziej zdesperowani, ci bez wody, postanowili, nawet kosztem miejsca siedzącego, spędzić ostatnie minuty przed odjazdem na peronie, gremialnie wsiadając do pociągu kilkadziesiąt sekund przed odjazdem.

Na szczęście, tym razem się udało, choć po kilku pasażerach widać było, że ta podróż jest dla nich mordęgą. Owszem, mogą się pojawić zarzuty, że jednostka powinna być klimatyzowana, ale jak ostatnio informował Urząd Transportu Kolejowego prawdopodobieństwo trafienia na jednostkę klimatyzowaną w naszym kraju oscyluje aktualnie w okolicach 50 procent. Czyli my wczoraj znaleźliśmy się w tej loterii w gronie przegranych i trzeba było to wziąć na przysłowiową klatę.

Gdyby jednak zdarzyło się, że podczas podróży, w pociągu, ktoś poczuje się słabo lub będzie potrzebował pomocy medycznej, należy zgłosić się z prośbą o pomoc do personelu pokładowego. Również do personelu pokładowego należy kierować prośby związane z działaniem klimatyzacji w pojeździe – czy to w celu podniesienia, czy też obniżenia temperatury – apelują na swojej stronie Koleje Śląskie

Przyznamy, że już kilka razy zdarzyło się nam być w pociągach gdy osoby mdlały i konieczna była interwencja pogotowia. Co ciekawe, zdarzało się to częściej w nowoczesnych klimatyzowanych pojazdach a nie w rozgrzanym do czerwoności EN57. I też nie była to domena osób starszych bo i ludziom w kwiecie wieku też się to przydarzało. Teraz przychodzi się nam zmagać z wysokimi temperaturami. Nie tylko w pociągach. Także gdzie indziej. Ale często się zdarza, że po kilku godzinach ciągłego przebywania w tych warunkach na koniec, gdy organizm jest już totalnie osłabiony musimy pojechać gdzieś pociągiem. Tutaj możliwość zasłabnięcia jest taka sama jak w innych miejscach gdzie zdarzyło się nam wcześniej przebywać. Stąd nasze pełne zrozumienia dla apeli płynących z całego kolejowego światka o zaopatrzenie się w płyny w przypadku pragnienia czy konieczności kolejowej podróży. Pamiętajmy, że te mamy trochę tej wody nie tylko dla ochłody. Ale, przede wszystkim, dla własnego bezpieczeństwa.

Fot. Koleje Śląskie

2 komentarze

  1. Czy to nie jest stygmatyzowanie Śląska Cieszyńskiego przez Katowice, że nie dość, iż ilość połączeń w ten rejon jest znikoma (do Wisły kilka, do Cieszyna jeden), to jeszcze są podstawiane zawsze największe szroty? Czy nie można wzorem Dolnego Śląska wprowadzić taktu godzinnego, ew. dwugodzinnego?

  2. Jakie upały ? , przecież jak w pociągu zemdleję to wina kolei. Takie jest myślenie podróżnych, wszędzie cały czas zapowiadają że w związku z falą upałów prosimy o zaopatrzenie się w napoje . Stare jednostki przez 30 lat tak kursowały i każdy psychicznie się na to nastawiał i z tym godził , dziś tylko w pociągach jest upał, w busikach nie ma, w tramwajach nie ma, w mieszkaniach nie ma, wina tylko kolei, ludzie sami sobie nie pomogą tylko żądają aby im wachlować.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *