Papier to też narzędzie

Może ta historia nie jest z gatunku tych sensacyjnych, czy tych bardzo ważnych. Ale to taka, która powinna mieć miejsce jak najczęściej w naszej codzienności. Bo postępowanie jednego kierowcy autobusu sprawiło, że kolejna osoba dostrzegła zalety i, przede wszystkim, korzyści z komunikacji miejskiej. A żadna, nawet najbardziej ambitna reklama, by jej tego nie powiedziała.


Rzecz miała miejsce w autobusie 1 lub 14 tyskiego PKM, bo takie jeżdżą przez Osiedle Paderewskiego w Katowicach. Nie podamy dokładnego numeru, bo niniejsza rzecz przydarzyła się naszej znajomej, która skontaktowała się z nami, bo uznała, że warto się tym z nami podzielić. A my postanowiliśmy podzielić się z tym z Wami.

Owa znajoma wsiadła do autobusu który miał napisane na wyświetlaczu „Katowice Korfantego” i podeszła do kierowcy by kupić bilet. Ten prośbę spełnił, po czym zupełnie od siebie powiedział: – Oto bilet za 4,80 zł. Może pani jechać nie tylko tym autobusem ale również uprawnia on do przesiadek na tramwaj czy na inne autobusy i jest ważny od momentu skasowania przez 90 minut. 

Nasza bohaterka lekko zbaraniała i, jak sama potem przyznała, dzięki tej wiedzy załatwiła sobie coś tam więcej w centrum Katowic niż zamierzała. Po czym wróciła na Osiedle Paderewskiego, mieszcząc się w okresie ważności biletu. Jak przyznała, nigdy nie zadałby sobie trudu wnikliwego studiowania taryf biletowych, bo po prostu miłośnikiem komunikacji nie jest i nigdy też autobusami czy tramwajami na zabój nie jeździła. Na koniec dodała, że dzięki tej podróży w przyszłości zupełnie inaczej będzie planowała załatwianie spraw w katowickim śródmieściu i jeśli to będzie możliwe zrezygnuje z samochodu wybierając się w tamte rejony.

Nic nie kosztująca błahostka. Prawda? Człowiek, w tym wypadku kierowca miejskiego autobusu, jednym zdaniem wytłumaczył kobiecie, że nie dostaje do ręki kawałek papieru, który trzeba wsadzić do kasownika, tylko narzędzie pomagające zrealizować potrzebę, a nawet zrobić coś nadto dla siebie. Więcej, zrobiła to osoba, która nie jest przeszkolona, wytrenowana i wyćwiczona do obsługi natrętnych pasażerów. To się po prostu ma w sobie bądź nie. Jak się tego nie ma, to nie pomogą godziny szkoleń, ćwiczeń i ładowania pod czaszkę wiedzy, której potem ludzie z „okienek” nie potrafią wykorzystać i spożytkować. Trzykrotnie z rzędu nie udała się nam sztuka kupna biletu przy oknie w pociągach PKP Intercity, choć próby podejmowaliśmy w różnych punktach na terenie Polski. Raz jeszcze do reszty skomplikowaliśmy zadanie bo jedno z miejsc chcieliśmy tyłem do kierunku jazdy. Po 15 minutach dostaliśmy w końcu bilety, jednak nie w tych miejscach, o które prosiliśmy. Od kilkunastu miesięcy zamawiamy bilety tego przewoźnika przez sieć i jakoś udaje się nam potem siedzieć w pociągu tam gdzie sobie zaplanowaliśmy i wybraliśmy. A przecież mistrzami informatyki też, przynajmniej niektórzy z nas, nie są.

Dalecy jesteśmy od uogólnienia, że w okienkach czy punktach obsługi podróżnych pracują osoby niekompetentne. Nigdy w życiu, bo z drugiej strony wiemy z jakimi problemami potrafią do takich miejsc przyjść podróżni i o jakie nic zrobić awanturę. Obiecujemy, że już niebawem taki materiał u nas o tym z czym niekiedy pracownicy takich miejsc muszą się zmierzyć i do czego prowadzi niewłaściwe wykorzystywanie ludzkiej wyobraźni. Jednak przykład z tyskiego autobusu pokazuje, jak wiele można zrobić drobnym, niewymuszonym gestem. Tak po prostu. Bo, jak mówiliśmy, to coś się w sobie ma lub nie. Najgorzej chyba jest jak wtedy gdy tacy, co tego czegoś nie mają, spotkają się po obu stronach okienka.

8 komentarzy

  1. Mogę prosić o poradę jak zakupić i zarezerwować 2 miejsca obok siebie w kierunku jazdy poprzez stronę internetową największego polskiego kolejowego przewoźnika dalekobieżnego w pociągach katergorii TLK i IC? Wiem co należy zrobić, aby były obok siebie ale z tym kierunkiem jazdy temat dla mnie nie do przeskoczenia…

    1. Jeśli chodzi o Darta czy Flirta, to sprawa jest dość łatwa – na zestawieniu pociągów dla danej stacji trzeba sprawdzić jak ustawiony jest pociąg (czy od numeru 1 do 8 czy odwrotnie), a następnie zerkając na zestawienie miejsc próbować do skutku wybierać miejsca (ewentualnie jedno miejsce, a następie dokupić drugie koło miejsca zajętego). A jeśli chodzi o składy wagonowe, to niestety nie ma rady – pozostaje łut szczęścia…

  2. Bo to – niezależnie czy w kasie, na infolinii, czy za kierownicą – musi się chcieć i musi się swoją prace wykonywać z miłością i przekonaniem, a nie na siłę. Sam niejednokrotnie uświadomiłem niezorientowanych odnośnie promocji czy ofert specjalnych, o jakich nie mieli dotąd pojęcia, co skłoniło ich do odstawienia samochodu, czy skorzystanie z ofert korzystniejszych, niż dotąd stosowali.

  3. Nie wiem czym tu się zachwycać. Tym, że wasza znajoma jest nieogarnięta czy nad tym, że kierowca wykonał swoją robotę. Zawsze mogła kupić bilet za 1,60, którym od biedy do centrum Katowic da się dojechać. 2 x 1,60zł to nie 4,80zł.

        1. Dokładnie. Nie każdy pasażer na tyle często jeździ, by mieć w głowie cennik i zasięg obowiązywania biletów. Nie każdy kierowca informuje o zasięgu biletu, wręcz nie pamiętam czy kiedykolwiek dostałem informację „rozszerzoną” od kierowcy na temat kupowanego biletu. Tak więc taką „oddolną inicjatywę” należy jak najbardziej chwalić.

      1. Da sie kupic taki bilet u kierowcy ale tylko w Tyskim autobusie. Poniewaz na terenie Tychow na takim bilecie mozna podrozowac do 5 min od skasowania

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *