Starych Rozkładów czar – rok 1950 (część 3)

Dzisiaj prezentujemy ostatnią już część z trylogii starych rozkładów, które obowiązywały w latach 50-tych ubiegłego wieku w naszym regionie.


W latach 50 przybyło także pociągów na trasie z Katowic do Raciborza, jednak czas jazdy pociągów nie uległ zbytniej poprawie i tak ze stolicy województwa do Rybnika jechaliśmy półtorej godziny a do Raciborza prawie trzy. Katowice i Racibórz łączyło osiem par pociągów, kolejne dwie kursowały do Rybnika, a cztery i jedna para kursowały do Mikołowa i Orzesza. Co ciekawe w relacji do Mikołowa podróżni mogli skorzystać z pociągu odjeżdżającego z katowickiego dworca o 1:00 w nocy, skład ten kursował tylko w dni robocze. Odcinkiem trasy z Rybnika do Raciborza przez Jejkowice kursował także hit tamtych czasów, pociąg dalekobieżny z Zagórza do Jeleniej Góry. Oczywiście skład ten od Raciborza kierował się trasą Magistrali Podsudeckiej przez Głubczyce. W rozkładzie jazdy nadal można było odnaleźć pociągi kończące bieg w Rydułtowach oraz Nędzy.

W sześć lat po wojnie odbudowane zostały węzły kolejowe w Pawłowicach Śląskich oraz Jastrzębiu-Zdroju dzięki czemu dziesięć par pociągów dojeżdżało do Jastrzębia z kierunku Orzesza, a jedna z nich miała wydłużoną relację z Katowic. Jedna para mniej jeździła na odcinku z Jastrzębia-Zdroju do Wodzisławia Ślaskiego, część pociągów w tamtym kierunku zaczynała bieg w stacji Pawłowice Śląskie, a znowu inna kursowała z Wodzisławia dalej z kierunku Rybnika umożliwiając bezpośrednią podróż z Jastrzębia-Zdroju do Rybnika co w dzisiejszych czasach nadal pozostaje w strefie marzeń decydentów transportu kolejowego i na razie wszystkie próby przywrócenia regularnych i jakichkolwiek połączeń z Jastrzębia wyglądają bardzo dobrze, ale na papierze, a papier najwięcej przyjmuje wtedy kiedy nadchodzi czas wyborów – szczególnie tych lokalnych. Warto dodać, że pociągi z Gierałtowic kończyły bieg w Orzeszu (11 par) i aby kontynuować jazdę w kierunku Jastrzębia trzeba było się przesiadać.

Siedem par pociągów mieli do dyspozycji podróżni jadący z Jastrzębia do Cieszyna. Jednak w zależności od pory, składy te zaczynały bieg w centrum Jastrzębia lub koniecznym była przesiadka w Moszczenicy co praktykowano praktycznie do końca kursowania pociągów w kierunku Zebrzydowic, a przy okazji zniechęcając podróżnych do korzystania z transportu szynowego na tej trasie. Dodatkowe pociągi do Cieszyna kursowały także z Zebrzydowic, ale największym hitem ówczesnych rozkładów jazdy był pociąg jadący z Katowic przez Jastrzębie, Zebrzydowice, Cieszyn do Wisły, którego część wagonów zostawała w Cieszynie. Pociąg kursował tylko w dni świąteczne oraz soboty.

Siedem par pociągów kursowało na trasie Pszczyna – Rybnik, dodatkowo dwie kursowały z Żory do Rybnika i jedna z Pszczyny do Żor. Na trasie nie zabrało miejsca dla wspomnianej wcześniej legendy z Zagórza do Jeleniej Góry. Odnotować należy także kursowanie trzech par pociągów wydłużonej relacji z Pszczyny do Suminy oraz jednej z Rybnika przez zupełnie zapomniane już i bez peronu – Jejkowice.

Już w latach 50 możemy mówić o zalążku kolei aglomeracyjnej na odcinku z Rybnika do Wodzisławia Śląskiego gdzie jeździło czternaście par pociągów, a osiem z nich jechało dalej do Chałupek. Do Rybnika od strony dzisiejszych Zabrza Makoszów dojeżdżało jedenaście par pociągów.

Specjalnie dla osób pracujących w Kopali Anna został uruchomiony przystanek o tej samej nazwie skąd codziennie odjeżdżały pociągi do Olzy (jedna para do/z Chałupek). Dodatkowo trasą z Raciborza Markowic do Olzy przez Syrynię jeździło pięć par pociągów.

W co trudno dziś uwierzyć z Katowic do Wisły w dzień roboczy kursowały jedynie dwa pociągi trasą przez Pawłowice Śląskie i Chybie, a dodatkowe w weekend wspomniany już przez Cieszyn oraz jeden trasą przez Pszczynę i Chybie. Skromną ofertę na linii wiślańskiej uzupełniało dziewięć par pociągów z Goleszowa. Poza pociągami z Katowic na odcinku Pawłowice – Skoczów uruchomiono także trzy pary połączeń w tejże relacji – wcześniej z powodu zniszczeń wojennych pociągi musiały kończyć bieg w Strumieniu.

Na kolejnej zapomnianej, śląskiej trasie z Ząbkowic Śląskich do Brzezin Śląskich przez Będzin Łagiszę pomimo aglomeracyjnego charakteru trasy kursowało pięć par pociągów z czego jedna zajeżdżała obustronnie do Brzezin z Tarnowskich Gór trasą przez Zawiercie (dzisiejsza trasa często wspominana w planach jako lotniskowa), a co do wspomnianej trasy z Tarnowskich Gór do Zawiercia kursowało tutaj siedem par pociągów.

Bardzo gęsto zrobiło się na trasie wiodącej z Katowic do Tarnowskich Gór. Można powiedzieć, patrzeć wtedy, że już w roku 1950 pociągi jadące w tamtym kierunku jechały przynajmniej raz na godzinę (albo dwa) i to dwoma trasami przez Chorzów Batory albo Siemianowice Śląskie. Trasą przez Chorzów Batory kursowały także dalekobieżne osobówki do Kępna czy Malborka przez Grudziądz.

Na lokalnej trasie z Kalet do Woźnik Śląskich utrzymywano rozkład jazdy w stylu „czeskim” czyli siedem par pociągów w pełnej relacji, a nie alibizugi w ilości dwóch par. Oczywiście w Kaletach zapewniano skomunikowania w kierunku Katowic i Lublińca.

Z Katowic do Gliwic kursowały już dwadzieścia cztery pary pociągów. Bardzo ważnym pociągiem kursującym dziś na trasie Katowice – Gliwice był „Balt Orient Express” kursujący na trasie Sztokholm – Sofia prowadzący wagon od Wiednia i Triestu.

Za tydzień przeniesiemy się w czasach do rozkładu jazdy z roku 1960.

One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *