Dawnych rozkładów czar – 1946 (cz. 3)

Dzisiaj trzecia, ostatnia część charakterystyki rozkładu jazdy pociągów, który obowiązywał w naszym regionie zaraz po zakończeniu działań wojennych. Już za tydzień część pierwsza opowieści o tym, co działo się w rozkładach jazdy na początku lat 50-tych.


Typowo aglomeracyjną linią w 1946 roku była trasa z Tychów do Orzesza Jaśkowic. Co prawa Tychy z Jaśkowicami łączyło jak to na tamte czasy tradycyjne 5 par pociągów, ale były też dwie pary dodatkowych kursów do Łazisk, a także dodatkowa z Łazisk do Jaśkowic. Na podkreślenie zasługuje fakt, że pierwszy w dobie pociąg bezpośredni do Jaśkowic odjeżdżał z Tychów po godzinie 12, a z Jaśkowic godzinę później natomiast w godzinach wcześniejszych podróżni mieli do dyspozycji „ogryzki” do lub z Łazisk.

Jadąc do Raciborza mogliśmy skorzystać z ośmiu par pociągów. Czas przejazdu pociągów łączących Katowice i Racibórz wynosił około 3,5 godziny. Składy uzupełnione były dodatkowymi kursami Katowice – Mikołów czy Katowice – Orzesze. Co ciekawe rano z Jaśkowic zaczynał kurs pociąg, który jechał tylko do stacji Rydułtowy, a był też taki popołudniowy z Katowic, który zamiast kończyć bieg w Raciborzu jechał tylko do stacji Nędza.

Wiele się dziś mówi o powrocie pociągów na trasę Gliwice – Rybnik. W roku 1946 r. trasa ta od razu została zauważona jako trasa z potencjałem i choć pociągi nie kursowały z Gliwic, ale z ówczesnych Makoszów (jeszcze nie Zabrza) oferta jak na tamte czasy wydawała się bardzo przyzwoita – 7 par pociągów w relacji Makoszowy – Rybnik. Uzupełnieniem oferty były dwie pary pociągów do Szczygłowic oraz Gierałtowic. Na terenie Rudy Śląskiej dzisiejsze jej dzielnice Orzegów i Chebzie łączyło 5 par pociągów z czasem przejazdu 4 minut.

Podobnie jak nie było możliwości dojazdu po wojnie pociągiem do węzła kolejowego w Jastrzębiu-Zdroju czy Pawłowicach Śląskich takich możliwości nie było także na trasach wiodących do Chałupek i dlatego pociągi od strony Rybnika kończyły bieg w stacji Olza (6 par pociągów) oraz Wodzisławia Śląskiego (3 pary pociągów)

Taki rozkład jazdy mógł wynikać także z bardzo niespokojnej sytuacji na pograniczy polsko – czeskim oraz ciągłego przechodzenia Zaolzia, a to na polską, a to na czeską stronę…
Jeżeli jesteśmy jeszcze w okolicy Raciborza musimy zwrócić uwagę na trasę z Olzy do Brzezia Śląskiego przez Syrynię, gdzie kursowały trzy pary pociągów.

Zły los spotkał linie kolejowe łączące pogranicze Raciborza z Czechami. Z powodów militarnych tor został przerwany na trasie Studzienna – Kuchelna, która w rozkładzie jazdy wpisana jest jako na razie nieczynna. Co prawda pociągi kursowały na trasach Racibórz – Głubczyce czy Racławice Śląskie, ale w stronę granicy pociągów już nie planowano. W rozkładzie ujęte były połączenia z Raciborza do Chałupek (3 pary z Kędzierzyna Koźla), ale z racji napiętej sytuacji z południowymi sąsiadami oraz parokrotnego zajęcia Raciborza przez Czechów w 1946 roku były okresy, że pociągi nie jeździły w ogóle lub w bardzo okrojonych relacjach.

W latach powojennych PKP nie uruchamiało żadnych pociągów z Gliwic do Opola, pociągi kończyły bieg w stacji Pyskowice natomiast dalej do Opola można było dojechać pociągami relacji Bytom – Mikulczyce – Pyskowice – Opole.

Na koniec najdobitniejszym przykładem pokazania powojennej zawieruchy na Śląsku jest oferta pociągów na trasie z Katowic do Gliwic gdzie –  uwaga – podróżni mogli jeździć zaledwie dziesięcioma parami pociągów. Gdzie, np. po południu z Katowic do Gliwic mogliśmy jechać o 13:30, 15:25 i 17:45. Część z nich miała wydłużone relacje do Kędzierzyna-Koźla.  Tylko raz na dobę kursował pociąg z Krakowa do Szczecina wyjeżdżający z Katowic o 23:45.

TEKST: Przemysław Szczepanek

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *