Punkt widzenia zależy od .. momentu urodzenia

Z naszych regionalnych torów znikają stare, wysłużone jednostki EN57. Linie sukcesywnie przechodzą rewitalizacje i modernizacje. Jest komfortowo, szybko i nowocześnie. Dla jednego nowość, innego norma, jeszcze innego przeżytek. Co o tym decyduje?


Tak. Można narzekać, że inwestycje w infrastrukturę czy tabor przebiegają za wolno, albo nie tak jakbyśmy my tego chcieli. Jeszcze jest kwestia jednostek AKŚ. Ja to dobrze wiem i każdy, który choć trochę się interesuje koleją też to wie, że jest to nic innego jak stary kibel. 6 lat temu dla jednych osób nie będących w temacie kolejowym to był Elf, a dla drugich po prostu lepsza jakość. Także nie zmienia to postaci rzeczy, że jest to coś co poszerza zakres skali w rozumieniu komfortu i jakości.

Dla osób które doświadczyły czasów kiedy sukcesywnie cięto połączenia i zamykano całe linie kolejowe, a po torach jeździły wyłącznie EN57 lub składy wagonowe w relacjach regionalnych, to każda drobna zmiana zmierzająca do poprawy jakości podróżowania była ogromnym postępem. Czy była to modernizacja SPOT jednostki EN57, czy wymiana rozjazdu kolejowego. Każde pokolenie ma swoje własne normy. Kiedyś jedynym warunkiem, który musiał spełnić pociąg to dojechać do celu z jak najmniejszym opóźnieniem. Dzisiaj pociąg musi spełnić znacznie więcej różnorodnych oczekiwań. Powinien być cichy, wygodny, klimatyzowany i z gniazdkami 230V. Musi zajechać co do minuty na stację i najlepiej, żeby posiadał zapowiedzi głosowe kolejnych przystanków.

My, którzy spędzili setki godzin w EN57, taki 21WEa to klasa premium choć dla młodszych pokoleń jest to standard na torach. Tam gdzie dla innych kończy się skala pewnych norm dla drugich taka skala dopiero się rozpoczyna. My posiadamy odniesienie do wszystkiego co nowe w postaci starych „kibli” i złego lub pogarszającego się stanu technicznego infrastruktury. Dla osób urodzonych już w XXI wieku standardem i minimum, które na peronie dworca będzie oczekiwane to zmodernizowany EN57AKŚ. Może to nawet być  jednostka EN75 lub EN76. Nie licząc zmodernizowanych wersji EN57 to właśnie one są najstarszym, posiadanym taborem przez Koleje Śląskie. To samo tyczy się infrastruktury kolejowej. Asfalt na peronach, pragotrony czy może nawet wskaźniki relacyjne. Choć dla mnie stary katowicki dworzec był czymś normalnym i oczywistym to dla części społeczeństwa, która tych czasów nie pamiętają byłby to zamach na ich życie i prawdziwa szkoła przetrwania.

To wszystko jest normalną postacią rzeczy, ale w jakimś stopniu jest to smutne, ponieważ nie wiemy czy kolejne pokolenia docenią to wszystko co się dla nich zrobiło. W tym momencie dla nas wszystkich jest to wielkie ŁAŁ, ale dla młodszych będzie to pewien standard od którego będą budować swoje własne normy i oczekiwania. Żyjemy w momencie największego i widocznego gołym okiem przejścia ze starego na nowe. I nie chodzi tutaj tylko o kolej, ale również o komunikację miejską, infrastrukturę drogową czy zmieniające się otoczenie miast. Czy nasze normy też kiedyś się zmienią? Być może tak, ale gdzie jest ich granica? Ostatnio siedząc w pociągu Elf II wersji 34WEa postanowiłem przeprowadzić recenzję pociągu w stylu samochodów osobowych. Idąc tym wzorem można przyczepić się do twardych podłokietników, zbyt krótkich siedzisk, braku w ofercie skórzanej tapicerki czy głośnej klimatyzacji. Jeśli chodzi o uszczelki w oknach w niektórych miejscach są źle dopasowane. To jest krytyka, która oczekuje w Hyundaiu wyposażenia i jakości Lexsusa. Wszystko ma swoją cenę a nasza mentalność wymaga jak najlepszej jakości za jak najmniejszą cenę, gdzie w rzeczywistości osiągnięcie takiej równości jest nieosiągalne. Zmiany w transporcie publicznym idą ku lepszemu i dla mnie to zawsze będzie skok jakości usług jednak dla młodszego pokolenia może to być ten najniższy poziom od którego należy dopiero budować lepszą jakość.

Czasy się zmieniają jak i pasażerowie całego transportu zbiorowego, dlatego punkt widzenia zależy od momentu urodzenia. Normy jakości, komfortu, funkcjonalności czy estetyki każdy z nas indywidualnie je kreuje odnosząc się do własnego doświadczenia. Dlatego wszelkiego rodzaju normy to pojęcie względne.

Łukasz Bordo

2 komentarze

  1. Fajny , dobry tekst. Trudno mi się nie zgodzić z przemyśleniami autora. Wpadki jakościowe czy też tzw. choroby wieku dzeicięcego znamy zarówno ze świata motoryzacyjnego jaki i kolejowego. Dlatego denerwuje mnie ciągłe narzekanie na wyroby Pesy i porównywanie go do Stadlera a jako pasażer doprawdy nie widzę jakiejś tragicznej różnicy pomiędzy Dartem a Filtrem oraz Filtrem wersji podmiejskiej a Elfem II , choć owszem wady widzę i nawet kiedyś wyraziłem swoją obawę o jakość wykonania w kontekście pośpiechu i upływających terminów dostawy.

  2. „Kiedyś jedynym warunkiem, który musiał spełnić pociąg to dojechać do celu z jak najmniejszym opóźnieniem. Dzisiaj pociąg musi (…) zajechać co do minuty na stację”.

    No a ja słyszę od ludzi starych, że kiedyś według pociągów można było zegarki regulować. Widocznie autor jest młodszy, skoro o takich czasach nie wspomina, tylko już o tych gorszych na kolei – wycinania połączeń i opóźnieniach.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *