Pociąg do (kota) Zakopanego

Kiedyś, jeszcze jako dziennikarz sportowy, pojechałem do jednej z mniejszych miejscowości naszego województwa, gdzie miałem zrobić relację z piłkarskiego meczu. Czwartej ligi. Jako, że nigdy nie jechałem na takie zawody bez sprawdzenia do kogo jadę i z kim ten ktoś będzie walczył o kolejne punkty, okazało się, że wybieram się do drużyny, która w ostatnich siedmiu spotkaniach z rzędu dostała w przysłowiową czapę. Do tego przyjeżdżała tam ekipa z czołówki tabeli, jednak prezes gospodarskiego klubu widząc mnie powiedział: O jak jest prasa, to może to nam pomoże wygrać.


Niestety, magiczna moc mediów nie zadziałała i nie odmieniłem losu gospodarzy. Goście wygrali 4:1. Chciałem potem porozmawiać z załamanym prezesem miejscowych. Widząc jednak, że chłop nie jest skory do jakiejkolwiek gadki postanowiłem, przynajmniej na chwilę, odpuścić. Tymczasem do roztrzęsionego sternika podszedł prezes zwycięskiej drużyny i z ojcowską troską powiedział: Chłopie, ja nie wiem jak twoi mogli ósmy raz przegrać z rzędu, przecież całkiem fajnie grają. Ktoś „życzliwy” zakopał chyba pod waszym boiskiem martwego kota i to ci przynosi pecha.

Nie wiem jak zakończyło się tam, ale przypomniałem sobie historię sprzed naprawdę wielu lat, bo jakiś kot podobny temu z piłkarskiego boiska, jest pochowany gdzieś pod torami prowadzącymi Ornaka Kolei Śląskich z Katowic do Zakopanego. I to bez względu czy podąża przez Żywiec, czy przez Andrychów i Wadowice. Trudno już prorokować, co następnym razem stanie na przeszkodzie, by pociąg w całości obsłużył relację Katowice – Zakopane – Katowice. Skala negatywnych zdarzeń losowych spotykających to połączenie znacznie przewyższa dopuszczalne normy i granice zdrowego rozsądku.

Ludzi z KŚ tak naprawdę jest mi żal. Bo starają się, chcą. A tu ciach. Jak nie awaria sieci trakcyjnej, to deformacja toru. I pociąg cierpi, a najbardziej poszkodowanymi, bez względu na winę kogokolwiek, są pasażerowie i wizerunek całej kolei. To tak jakbyśmy nie wiem jak ciekawe informacje chcieli Wam zaprezentować, a co dwa dni by nam padał serwer. Na szczęście operatorem technicznym portalu Silesia Info Transport nie są Polskie Linie Kolejowe…

Uważam, że Ornak to jeden z najlepszych produktów marketingowych KŚ. Podkreślam słowo „produkt”, bo w tej kategorii trzeba na niego patrzeć. Pamiętam, jak pierwszy raz pociąg, jeszcze jako Giewont, zajechał pod Tatry, „życzliwi” napisali do mnie w sms-ach i na innych komunikatorach, że 70 procent obłożenia pierwszego kursu to porażka. Jak ja bym chciał tak przegrywać. Gdybyśmy nagle na przykład wskutek jakiejś nowości na naszym portalu zyskali jednego dnia taką rzeszę czytelników. Tymczasem Giewontornak jeździ już rok i pasażerów przybywa.

W czwartek w Wadowicach, przewoźnik po raz kolejny stanął przed koniecznością zorganizowania Zastępczej Komunikacji Autobusowej. Tym razem dla ponad 350 osób. Skończyło się na sześciu autobusach, których „zmontowanie” w świąteczny dzień też nie było sprawą łatwą. Dzisiaj też pociąg jedzie, a biorąc pod uwagę jutrzejszy szczyt przewozowy, należy spodziewać się kolejnego rekordu frekwencji. Tylko pozostaje pytanie. Co na to Zakopane koty?

Owszem, główną ideą funkcjonowania KŚ jest wożenie nas, mieszkańców, po naszym regionie, ale nie sposób zwrócić uwagę, że Ornak przynosi znaczną poprawę wizerunku KŚ. A już wysłanie w czwartek dwóch flirtów zostało odnotowane głównie przez tamtejsze media i miłośników kolei (np. portal „Pociąg – Autobus – Góry”) jako doskonały wizerunek tej formy transportu. Oczywiście Ornak nie przesłoni problemów, które KŚ mają na swoim terenie. To trochę tak jak w wielu rodzinach wokół nas, gdzie partnerzy często kłócą się w domu, ale jak tylko pojadą do znajomych to świecą oczami jak to u nich świetnie i cudnie. I tak powinno być, bo brudy pierzemy we własnej pralce.

A kotów, które odeszły z ziemskiego padołu, nie chowajmy gdzieś pod torami, po których jeździ Ornak.

Jerzy Gościński

2 komentarze

    1. Jeśli chodzi o poprzedni tydzień to mieliśmy przeprowadzkę na inny serwer stąd przerwy techniczne.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *