Gdy budzą się dworce

Dworce zazwyczaj budzą się o świcie. Te duże, te małe. I te średnie też. Jeden z nich jednak jutro obudzi się nie wraz z pierwszymi słonecznymi promieniami, lecz kilka godzin później. Trochę później niż inne, ale najważniejsze, że się obudzi. Po kilku latach traumatycznych przeżyć.


Dworzec jeszcze kilkanaście lat temu był ładny i funkcjonalny. Pomijamy jego historyczną wartość, bo to rzecz nie podlegająca żadnej dyskusji. Korzystali z niego ludzie dojeżdżający do pracy i ucząca się młodzież. Najpierw obraziły się na niego pociągi, a właściwie ci, którzy decydują o częstotliwości ich jeżdżenia. W ślad za tym obraził się zarządca dworca. I co? Zaczęła się degradacja. Bardzo szybko postępująca. Tak sobie ten dworzec niszczał i niszczał, że z czasem pociągi już w ogóle nie chciały do niego przyjeżdżać. Jeden skład zaglądał tam rano. Po południu odjeżdżał. I tyle.

W tym czasie inne dworce zaczęły się zmieniać. I te duże i te małe. I te średnie też. Owszem są jeszcze takie gdzie nie działają schody ruchome, co jest efektem choroby zakaźnej nabytej od poprzednika, są też takie, których proces zmian jeszcze nie dotknął. Ale coraz więcej jest takich, gdzie warto przyjść, zobaczyć niekoniecznie z potrzeby bezpośredniego kontaktu z transportem zbiorowym. Co lepsze modernizacje stają się charakterystycznymi punktami na mapie miast i miasteczek. To organizmy, które żyją własnym życiem i tak naprawdę, każdy z nich jest inny. Choćby dlatego warto o nie dbać i je szanować.

Wracając do naszego bohatera… Potem zmienił się przewoźnik i rozpoczęła się trwająca do dziś operacja mająca skomunikować tą część województwa z sercem regionu. Oczywiście, przewoźnik nie miał wpływu na naszego nadal niszczejącego staruszka, więc z czasem zaczęto gdybać, czy by go może nie uśmiercić. Jego zdjęcia publikowano w niemal całym kraju jako przykład kolejowej degrengolady. Mieszkańców trafiał przysłowiowy…

Znaleźli się jednak ludzie, którzy zechcieli wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc wiekowej konstrukcji powrócić do żywych. Nie było łatwo, bo nie wszyscy na kolei, szczególnie ci zarządzający dworcami wiedzą od czego te dworce są. Uporem i konsekwentnym działaniem ludzie ci wzięli jednak prawną odpowiedzialność i postanowiono naszego bohatera reanimować. I tak zorganizowano pierwszą pomoc w postaci odnowienia nie tylko dworca ale i przebudowy okolicy, bo doszła konieczność przygarnięcia pod jedne skrzydła nie tylko pociągów ale i autobusów, bo dworzec autobusowy przestał istnieć, jak na nasze realia, szybko i w miarę bezboleśnie.

I tak jutro o godzinie 10 pewien odnowiony dworzec, znów stanie się dworcem. I to jest radosne w tej historii, a smutne jest to, że.. Nie, to już nie ma znaczenia.

4 komentarze

  1. Obyśmy jak najszybciej dożyli czasów kiedy to z tego dworca z tego miasta znów będą licznie odjeżdżać pociągi we wszystkich 3 kierunkach 😉

  2. Cztery lata temu widziałem te ruiny. Teraz nabieram ochoty na przejazd i kufel dobrego piwa z Cieszyna

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *