Słynne pociągi – MONCIAK-KRUPÓWKI – niezłe kino

W latach 90-tych ówczesne PKP szczyciło się uruchamiając pomiędzy największymi aglomeracjami czy dużymi miastami i kurortami pociągi oznaczone w rozkładzie jazdy jako NEx, popularnie nazywane Hotelami lub zgodnie ze skrótem Nocnymi Ekspresami. Jednak o tych pociągach za tydzień, a dziś o relacji, będących ich kontynuacją w XXI wieku. Mowa o pociągu „Monciak – Krupówki”


Po przekształceniach PKP na spółki i wchłonięciu pociągów hotelowych do PKP IC na rynku nadal był niedobór pociągów z dużą podażą miejsc sypialnych i do leżenia. Szybko okazało się, że rezygnacja z pociągów nocnych zestawionych tylko z wagonów z miejscami sypialnymi i do leżenia było błędem. Natomiast jeszcze wtedy, parę lat wstecz, PKP IC dysponowało dość pokaźnym parkiem tych wagonów więc można było je dobrze zagospodarować.

Początkiem nowych pociągów hotelowych było włączenie do jednego wagony z 4 przedziałami klasy 2 do pociągów zestawionych poza tym jednym wagonem z wagonów sypialnych i z miejscami do leżenia. Był to ukłon wobec osób chcących przewozić w pociągach nocnych rowery wobec braku możliwości ich przewozu w wagonach „sypialnych”. Szybko jednak okazało się, że raptem 4 przedziały z 16 miejscami siedzącymi i resztą przeznaczoną dla rowerów to zdecydowanie zbyt mało, a poza dużą podażą na miejsca do spania, jest też podaż na miejsca siedzące.

W ten sposób w rozkładzie jazdy 2009/2010 pociąg jadący z Gdyni Głównej do Zakopanego przekształcono w nocny z wagonami do siedzenia. Wobec chęci kontynuacji połączenia Przewozów Regionalnych (kiedy pod ich banderą jeździły pociągi pospieszne) PKP IC do nowego pociągu Gdynia – Zakopane dołączyło grupę wagonów do Wisły Głębce, ale z codziennym terminem kursowania. W relacji Gdynia – Zakopane kursowały: 2 wagony sypialne, 3 kuszety, wagon barowy, oraz 3 wagony klasy 2. Do Wisły Głębiec przez Bielsko-Białą podróżni mieli do dyspozycji wagon sypialny, 2 kuszety oraz 2 wagony klasy 2. Warto tu dodać, że w letnie weekendy w składzie znajdował się wagon… kinowy, czy jak kto woli filmowy, w którym w trakcie podróży można było zobaczyć aktualne hity kinowe.

Pociąg był składem dość egzotycznym i można powiedzieć, że przez swój codzienny termin kursowania utrzymywał życie na linii 190, na której całkowicie zawieszony był ruch pociągów osobowych. O ile wiślańska część pociągu nazwanego później w wyniku konkursu jako „Monciak – Krupówki” poza sezonem letnim zapełniała się dość słabo, o tyle od Bielska-Białej cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem. Do tego stopnia, że dwa wagony klasy 2 często do Katowic przyjeżdżały pełne. Skład pociągu z częścią z Zakopanego łączono w Katowicach. Jednego razu część z Zakopanego czekała na część z Wisły od 23 do 4 rano. Powodem spóźnienia części wiślańskiej była kradzież sieci trakcyjnej w Pogórzu oraz koniecznością wycofania pociągu do Skoczowa i jego jazdy przez Bronów, Czechowice do Bielska-Białej i dopiero dalsza jazda do Katowic.

Choć opóźnienia tego pociągu były częste, to często był on przeładowany. Do tego stopnia, że pociąg nie cieszył się sympatią drużyn konduktorskich, a także osób jadących na siedząco, ale pomimo to do końca swojego kursowania woził ogromną liczbę podróżnych.

Popularność połączenia wynikała ze świetnych godzin odjazdu. Pociąg wyjeżdżał z Trójmiasta ok godz 19 – 20 meldując się około północy w Warszawie i po 5 rano w Katowicach. W drodze powrotnej pociąg jechał z Katowic po godzinie 23, w Warszawie był po 4 rano, a w Gdyni po 8 rano.Dodatkowo był jednym z niewielu połączeń ekonomicznych na trasie Warszawa – Trójmiasto do tego w Iławie Głównej był idealnie skomunikowany ze składem do/z Olsztyna.

Pomimo to pociąg przetrwał dwa sezony. Następnie tak szybko jak się pojawił został wygaszony. W między czasie w składzie pociągu kursował między innymi wagon barowy. Następcą pociągu został nocny pociąg „Pogoria” kursujący początkowo z Gdyni do Bielska, a w sezonie do Wisły, a następne połączony został z „Monciakiem” który przed połączeniem z „Pogorią” przeżył falę testów od jeżdżenia do Zakopanego przez Warszawę, później do Przemyśla przez Stalową Wolę aż do jego wygaszenia. Dziś nawet sama Pogoria jest wspomnieniem, podobnie jak możliwość dojazdu do Warszawy w porze nocnej czy dojechaniu w wagonie sypialnym czy kuszecie na wybrzeże poza sezonem…

TEKST: Przemysław Szczepanek

ppz: Wagon filmowy PKP Intercity

Fot.  PKP Intercity

One comment

  1. Jechałem tym pociągiem w sierpniu 2011 roku z Działdowa do Zawiercia. Bardzo miło to wspominam, mimo że pociąg był zapełniony na 120% i udało nam się usiąść dopiero w Warszawie.

    Wagony były po remoncie, w przedsionku wagonu kinowego wieszaki na rowery (jechaliśmy z rowerami). Obsługa pociągu bardzo przyjazna. No i obejrzałem jakieś dwa filmy.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *