Co słychać…

Przez ostatnie kilkanaście dni byliśmy na wielu dworcach i przystankach kolejowych i, przy okazji, oceniliśmy jakość, czytelność i przydatność tego co płynie do nas z peronowych megafonów. To zadanie zostało zlecone nam przez naszych Czytelników. I stąd podczas licznych ostatnio podróży po naszym regionie słuch mieliśmy wyostrzony bardziej niż zwykle.


Na początek nowoczesność. Elektroniczny system zapowiadania pociągów, zwany w żargonie „Iwoną” funkcjonuje na kilkunastu dworcach (np. Dąbrowa Górnicza Ząbkowice) i przystankach kolejowych w naszym regionie. Iwona to bezduszna kobieta, zapowiadająca bez krzty emocji kolejne pociągi i dopóki wszystko dzieje się zgodnie z rozkładem, to kobieta zaradna a czasem nawet nadgorliwa. Potrafi jedno połączenie zapowiedzieć nawet trzy razy. Gorzej, gdy występują opóźnienia. Iwonowy brak serca sprawia brak zdolności do improwizacji. To z kolei powoduje, że jej monotonność i brak pośpiechu powoduje frustrację u oczekujących konkretnych informacji „na już” podróżnych. I wtedy wirtualnej kobiecie się obrywa. Iwona to także Polka z krwi i kości, bo jak przychodzi jej zapowiedzieć pociąg jadący za granicę to przy nazwach tamtejszych miast czy dworców kolejowych zaczynają się schody. Tak sprawne jak te z katowickiego dworca łączące część kolejową z autobusową.

A teraz czynnik ludzki. I tu jest różnie. Zaczynamy od Katowic. Na pewno jest lepiej niż np. rok czy dwa lata temu. Jeśli na torach naszego regionu panuje spokój to i w głośnikach panuje porządek. Coraz częściej megafony, a raczej ludzie je obsługujący, starają się nawet podróżnym pomóc przy przesiadkach, kierując ich na odpowiednie perony. Nie jest oczywiście idealnie, bo zawsze może być lepiej, ale ten postęp jakości trzeba odnotować. Pomijamy sporadyczne przypadki, gdy coś zostanie pominięte bądź podany zostanie niewłaściwy peron ale to skutek ludzkiego błędu, który zdarzyć się może zawsze. Zdarzy się też, że pociąg wjedzie w perony bez zapowiedzi, ale coraz mniej jest zdarzeń, gdy megafony uparcie milczą, gdy nadchodzi godzina odjazdu konkretnej relacji.

Oczywiście, sytuacja zmienia się gdy chaos panuje na torach. Wtedy dzieją się dziwne rzeczy, w ciągu godziny jest kilka sprostowań i trzeba być naprawdę czujnym, ale to wszystko wynika z tego co dzieje się na torach. Na marginesie. Znacznie większy bałagan panuje wtedy, gdy wysiądą tablice elektroniczne na katowickim dworcu i wtedy natychmiast ze wzrokowców stajemy się ślepcami. Ale o tablicach następnym razem.

Na innych dworcach, gdzie sytuacja nie jest tak dynamiczna jak w Katowicach, większe problemy raczej nie występują. Choć dyżurni ruchu mają różne szkoły interpretacji tego samego pociągu w różnych miejscowościach to istota przekazu jest raczej czytelna. Większość komunikatów podawana jest na tyle wcześnie, że nie ma z tym problemów jeśli chodzi o oczekiwanie we właściwym miejscu na pociąg. I nie ma znaczenia czy jesteśmy w Krzyżanowicach, Koszęcinie czy Żywcu (choć tu byliśmy jeszcze przed zamknięciem linii nr 139). Nie poruszamy kwestii, że nie wszędzie podawane są oznaczenia i numery relacji (np. S71) według terminologii Kolei Śląskich, ale nie wiemy jak wygląda sprawa bezpośrednich ustaleń pomiędzy KŚ a PKP PLK. Pozostawiamy więc to zagadnienie bez oceny.

Podobnie ma się rzecz z informowaniem o przejazdach pociągów, który dany przystanek pokonują bez zatrzymania. I nie ma to znaczenia czy jest to pociąg pasażerski czy towarowy, bo tu już w grę wchodzi nie  ewentualne spóźnienie gdzieś, ale nasze bezpieczeństwo.Takie komunikaty słyszeliśmy w Wiesiółce, Katowicach Zawodziu czy w Piasku. I tej praktyce chcemy przyklasnąć.

Przy tej średniej krajowej jest jednak czarna dziura. To Bielsko-Biała Główna. Kilka razy w godzinach porannych zdarzyło się, że szczególnie połączenia od strony Żywca i Zwardonia są pomijane przy zapowiedziach. Nagminne było to, że pociągi, które były opóźnione od 5 do 10 minut były prezentowane światu, gdy wjeżdżały bądź, co gorsza, stały już w peronach. Wcześniej ani słowa, choć np. pociągu już od 5 minut nie powinno być na dworcu. Widocznie bielski tunel w centrum miasta powoduje przerwanie łańcucha informacyjnego ze światem znajdującym się po legendarnej drugiej stronie czasoprzestrzeni. Cierpi na tym podróżny, który czekając w budynku dworcowym nagle dowiaduje się, że jego pociąg stoi już np. przy peronie 2. I zaczyna się wyścig z przeszkodami o to, by zdążyć na pociąg…

5 komentarzy

  1. Dla każdej stacji PLK ma opracowany wykaz komunikatów megafonowych i jest tam też nazwa linii S..

  2. Zgadzam się z opinią na temat niezbyt solidnej obsługi na stacji Bielsko-Biała Główna komunikatów megafonowych i wyświetleń na tablicach informacyjnych na peronach. Niestety widać, że na tej stacji przynajmniej w tej kwestii jest przyzwolenie na bylejakość. Może nie stale, ale często.

    1. Co do BB Głównej problemem też są zapowiadający – niestety są zapowiedzi są niewyraźne, na co częściowo ma wpływ pewnie stan głośników, ale też – ciężko przyznać – wady wymowy zapowiadających…

  3. Katowice to jedna stacja na której nie zapowiedzi przez komputerowej . Dla mnie to bardzo dziwna sprawa .

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *