Słynne pociągi – BIESZCZADY – dzienno-nocny

Czas na opowieść o pociągu, który już dziś nie kursuje, a który na pewno zapisał się w pamięć mieszkańców naszego regionu. Pociąg, który przez dziesiątki lat zapewniał dojazd ze Śląska do Beskidów Wschodnich,  nazywanych po prostu Bieszczadami.


Pociąg „Bieszczady” debiutował w rozkładzie jazdy 1978/1979. Skład wyjeżdżał z Gliwic o 4:28, a z Katowic o 5:05. Poza podstawową relacją do Zagórza skład prowadził także grupę wagonów do Krynicy. Oczywiście nazwa „Bieszczady” nie miała się nigdy nijak do grupy dojeżdżającej do Krynicy, jednak do samego końca kursowania pociągu była jego integralną częścią. Skład na część do Krynicy i Zagórza dzielono najpierw w Tarnowie, później ta czynność dokonywana była na stacji Stróże. Część zagórska meldowała się na miejscu o 12:30, natomiast krynicka o 12:22. W drogę powrotną pociąg wyruszał z Zagórza o 11:35 natomiast z Krynicy o 12:28. Jak nie trudno się domyślić aby obsłużyć „Bieszczady” ówczesne PKP potrzebowało dwóch składów.

W kolejnych latach skład kursował bez większych zmian. W latach 80 pociąg miał także swojego nocnego bisa w relacji Wrocław Główny – Krynica. Na odcinku Gliwice – Tarnów pociąg jechał tą samą trasą, którą jechały „Bieszczady”, jednak bis kursował tylko w sezonie i tylko trzy dni w tygodniu.

Na początku lat 90 zmieniono formułę pociągu tworząc z niego zamiast pociągu dziennego, pociąg nocny. Skrócono także jego relację rozpoczynając jego bieg w Katowicach. W „nowym” nocnym składzie nie znalazły się już wagony do Krynicy. Pociąg wyruszał z Katowic o godzinie 23:10, a do Zagórza docierał o 5:36. W odróżnieniu od swojego odpowiednika z lat 70 i 80 pociąg kursował codziennie, a nie jak wcześniej tylko w sezonie.

Co ciekawe pociąg wracając do Katowic nie wracał jako nocny, ale dzienny. Powrotne „Bieszczady” wyjeżdżały z Zagórza o 12:36, a do stolicy naszego regionu dojeżdżał o 19:53. Taki zabieg stworzenia pociągu w Bieszczady w ciągu nocy, a powrotu za dnia spowodował redukcję liczby składów potrzebnych do ich obsługi do jednego.

Od rozkładu 1993/1994 pociąg ponownie wydłużono do Gliwic, skład nadal kursował także jadąc do Zagórza jako nocy, a wracał jako dzienny. Pociąg miał także codzienny termin kursowania. Kolejnym rokiem kiedy zmieniono formułę pociągu był rok 2003/2004. Wtedy pociąg po raz kolejny wyjeżdżał za dnia z Gliwic i wracał za dnia do Katowic. Skład kursował już tylko podczas sezonu. W rok później „Bieszczady” stały się codzienne, ale w relacji Gliwice – Przemyśl Główny natomiast grupy wagonowe do Zagórza i ponownie do Krynicy stały się sezonowymi dodatkami do pociągu. Pociąg na część przemyską i krynicko – zagórską dzielony był w Tarnowie, natomiast skład na kierunki Krynica i Zagórz dzielono w Jaśle.

W sezonie 2005/2006 i w ostatnim roku jego kursowania czyli 2006/2007 pociąg jechał codziennie do Rzeszowa, a sezonowo jego trasa była wydłużana do Zagórza przez Strzyżów nad Wisłokiem i Jasło. Później jak i do dziś pociąg już w kolejowych rozkładach jazdy się nie pojawił.

6 komentarzy

  1. Zapuszczenie transportowe Bieszczad jest niedopuszczalne. Skoro obecny rząd, którego duża część elektoratu tam mieszka nic z tym nie robi, chyba nikt już nie zrobi.

    1. Co więcej, samorządem też włada „dobra zmiana”, ale takowa z pewnością nie dotknęła kolei.

  2. Rzad lata do Rzeszowa samolotem,ewentualnie jezdzi sluzbowymi limuzynami, a elektorat niech sie martwi czy kursuje moze jakis PKS??

  3. Co ma elektorat do rzeczy, nie oszukujmy się, jaka władza czy z lewa czy z prawa ten region zawsze był w jakiś sposób do tyłu. A do wielu miejscowości turystycznych w Bieszczadach w odróżnieniu od tych w Sudetach czy choćby w Beskidach kolej nigdy tak naprawdę nie dotarła.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *