Z czym? I do kogo?

Dzisiejsze utrudnienia na linii 139 pokazały jak mała jest świadomość wielu osób korzystających z kolei i jak łatwo wyładować z siebie frustrację na Bogu ducha winnych ludzi.



Nie dalej jak w sobotę opublikowaliśmy felieton Przemka Szczepanka o tym, że gdy zdarzają się utrudnienia na torach obsługa pociągu zazwyczaj robi co może by zminimalizować nerwową atmosferę, gdy taka rzeczywistość wystąpi. Dzisiaj zadziałało to z ogromną siłą w sytuacji, która wydarzyła się naprawdę.

Z powodu awarii urządzeń sterowania ruchem pociągi kursujące pomiędzy Tychami a Katowicami Ligotą były opóźnione od 15 do 30 minut. I tak przez ponad osiem godzin. Dalecy jesteśmy od pastwienia się nad PKP PLK,  bo przecież awarie zdarzają się codziennie. I to nie tylko na kolei. Oczywiście natychmiast zaogniły się relacje na linii zarządca – przewoźnik – pasażer. System emocji połączonych, jak napisał w sobotę Przemek zadziałał dzisiaj  jak zawsze. Tradycyjnie oberwały od pasażerów Koleje Śląskie, a nie PKP PLK

Do tego stopnia że co bardziej krewcy „poszkodowani” podróżni wydzwaniali pod byle numer w KŚ i tam nawet osobom zupełnie nie związanymi z ruchem kolejowym nawrzucano to i owo. Najlepsze? Gdybym ja nie kupowała biletu, to pani by pensji nie dostała.  Żenada. Należy się spodziewać ciągu dalszego dzisiejszej tragedii w rubrykach „List od Czytelnika” w najbardziej poczytnych tytułach.

Staliśmy się społeczeństwem zmanipulowanym. Bezduszną masą. Ślepa wiara w to, co nam powiedzą przenosi przez wszystko. Ale czasem coś nie zadziała jak należy i wtedy jednocześnie stajemy się sędziami, ławą przysięgłych i katami we wszystkich sprawach nas dotyczących.  Tacy renesansowi uniwersaliści. I tak było dzisiaj. Szkoda, że nie ma w nas odrobiny pokory i choć obrażanie wszystkich dookoła stało się u nas sztuką powszechną, to przyzwoitość nakazuje przynajmniej kierować pretensje pod właściwy adres.  A nie tam gdzie się nam wydaje…

A do ogródka PKP PLK w związku z dzisiejszym zdarzeniem tylko jeden kamyczek. Kilkanaście dni temu informowaliśmy jak to podczas zapowiedzi megafonowych na niektórych dworcach informowano,  że pociąg który ma opóźnienie „nabył” je nie z winy PLK.  Dzisiaj była świetna okazja by osądzić publicznie siebie samego.  Niestety,  zabrakło konsekwencji…

6 komentarzy

  1. Do manipulacji dopuścił się też jeden z większych portali informacyjnych dotyczących Bielska-Białej (nazwę zachowam dla siebie, to nie miejsce na reklamy czy antyreklamy), który wiadomość o utrudnieniach zatytułował jako… „Awaria techniczna Kolei Śląskich”. Awaria dotyczyła całej infrastruktury, a utrudnienia odczuli też pewnie Intercity i przewoźnicy towarowi… Po tytule można było zaś błędne wywnioskować że ktoś coś na Raciborskiej nawalił. Największym problem jest chyba więc edukacja i świadomość, wielu wypowiadających się o kolei nie ma większego pojęcia na jakich zasadach ona działa.

  2. Przed południem na portalu bielsko.info pojawił się artykuł pt. „Dziś możesz nie dojechać na czas. Awaria techniczna Kolei Sląskich”. Już sam tytuł sugeruje, kto stoi za problemami na torach. Dla niewtajemniczonych /łącznie z autorem artykułu/ winny zawsze będzie przewoźnik.

  3. Problem w tym, że PLK świetnie się ukrywa – nie ma dostępnego telefonu, na który pasażerowie mogliby zgłaszać uwagi, nawet starając się wkopać gdzieś głębiej na ich stronie ciężko znaleźć jakiś kontakt. Przewoźnik jest najbliżej, świetnie otwarty, więc najłatwiej mu „nakopać”. Paradoksem też jest to, że jeśli nawet opóźnienie jest z winy zarządcy, ewentualną karę zapłaci i tak przewoźnik. Państwo bezprawia.

  4. Wszystko wszystkim, ale Koleje Śląskie też później świętym nie były. Zostały odwołane wczoraj pociągi 94159, 40991 i 40572. Bez podania przyczyny odwołania pociągu i bez napisania jakiejkolwiek informacji na ten temat. Co skończyły się pociągi? Oddali EN57 do Przewozów Regionalnych i teraz takie numery będą na porządku dziennym. Dalej Pan Prezes będzie twierdził, że tabor w zupełności wystarcza na wszystkie pociągi obsługiwane przez Koleje Śląskie? Ja rozumiem, w każdej chwili może się coś zepsuć, złośliwość rzeczy martwych, nie ma nic doskonałego, ale odwoływać pociągi bo przewoźnik nie ma czym obsłużyć połączenia to jest kpina i paranoja. Tyle mam do powiedzenia.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *