System emocji połączonych

Jeżdżąc niemal codziennie pociągami,  spotykam się z wieloma podróżnymi i z wieloma zachowaniami  – i to zarówno podróżnych jak i obsługi, bo jak się okazuje, życie na kolei to nie tylko same połączenia kolejowe czy tory kolejowe, które są systemem naczyń połączonych, ale podobny system tyle tylko, że nie naczyń, a emocji tworzą podróżni i obsługa pociągów.


Jeżdżąc już szósty rok wpierw jako konduktor, teraz jako kierownik pociągu spotykałem się z różnymi zachowaniami podróżnych ale również i nas, obsługi pociągu, gdy coś działo się na pokładzie i nie da się ukryć, że w tych wszystkich zachowaniach jest coś co na siebie oddziałuje. I chyba ani jedna ani druga strona relacji podróżni – obsługa nie zdaje sobie sprawy z tego, że ich emocje wzajemnie na siebie wpływają tworząc sztuczne problemy.

Najczęściej do spięć dochodzi wtedy kiedy następuje tzw. przerwa w ruchu. Wtedy Ci, którzy jadą do pracy parują z emocji z powodu tego, że ich pociąg, którym jadą stoi w polu, albo w lesie, a pracodawca nie przyjmie ich tłumaczenia, że przecież pociąg się spóźnił. No i taki podróżny idzie i często wylewa swoje żale krzycząc na obsługę pociągu, która niczemu winna nie podcięła specjalnie drzewa, które zablokowało przejazd przez tory.

Niektórzy z obsługi wysłuchają i nic nie powiedzą lub będą jak mantrę powtarzać co się stało i dlaczego pociąg się zatrzymał. Schody zaczynają się wtedy kiedy podróżny jednak stoi przy tym, że przecież to już, któryś raz z rzędu się stało, a biedna obsługa dalej tłumaczy to samo i wtedy może dojść do pyskówki, która jest niepotrzebna.

Podobnie jak ten podróżny, któremu puściły nerwy, bo przecież znowu spóźni się do pracy, tak samo ten kierownik pociągu czy konduktor wstał rano do pracy, tak samo jest nie wyspany, bo wstając o trzeciej nad ranem i meldując się na pociągu trudno się wyspać mimo wczesnego położenia się do łóżka. Tak samo stojąc przed powalonym drzewem czujemy presję, że mamy wszystkich dowieźć na czas do pracy czy szkoły.

To nie jest tak jak się komuś wydaje, że my jesteśmy w pracy i wykonujemy ją jak wykonujemy. Mówiąc o systemie emocji połączonych chciałem powiedzieć jaką my obsługa pociągu czujemy się nieszczególnie gdy pociąg ma odjazd z Katowic np o 15:29, a zostaje podstawiony o 15:25, bo w godzinach szczytu brakuje krawędzi peronowych. Wtedy wszyscy uwijamy się jak w ukropie, aby wszyscy na czas wrócili z pracy do domów, a mamy do napisania dokumentację pociągową, przygotowujemy cały pociąg do odjazdu i naprawdę zwijamy się jak w ukropie, aby to zrobić. Gdyby nam nie zależało to pociąg jechałby opóźniony, a my cały czas się staramy by tak się nie stało.

Podobnie w przypadku przerwy w ruchu. Wykonujemy tysiące telefonów do dyspozytora dwoimy się i troimy, aby np załatwić zastępczą komunikację autobusową, doskonale zdając sobie sprawę, że ludzie siedzą w pociągu i nic się nie dzieje, mając dodatkowo świadomość, że ktoś ma odebrać dziecko z przedszkola, ktoś inny musi jeszcze ugotować obiad dla całej rodziny po ciężkim dniu pracy.

Jednak zawsze jest tak, że znajdzie się w pociągu ktoś kto niestety może nie wytrzyma i zaczyna nas rugać, a my staramy się wykonywać swoje obowiązki tak dobrze jak tylko jest to możliwe, ale drzewa które spadło na tory z nich nie zniesiemy, a porwanej sieci trakcyjnej nie naprawimy. Bywało i tak, że podróżni rugali nas, a potem obsługa wobec bezsilności płakała, a czasami bywa i tak, że obsługa nie wytrzymuje i ruga podróżnych, wszak to system emocji połączonych więc czasami spróbujmy się po prostu zrozumieć kiedy spotykamy się razem na pokładzie pociągu.

Przemysław Szczepanek

9 komentarzy

  1. I tak najlepsi są podróżni, którzy narzekają na EN57, który podjeżdża w perony. Całe życie jeździło się takimi pociągami, a tu nagle wszystkim się poprzewracało.

    1. Sam do nich należę i nie ukrywam – do dobrego łatwo się przyzwyczaić i dopóki jeździły same EN57 – nie przeszkadzało mi to, bo nie było skali porównawczej. Teraz, kiedy na mojej linii w większości jeździ „Impuls” przejażdżka EN57 to udręka – wszystko piszczy, trzeszczy, pociąg jest głośny, buja nim na lewo i prawo, siedzenia niewygodne. Czekam dnia, aż w końcu znikną one z regularnych połączeń i zostaną tylko w Muzeum Kolejnictwa dla okolicznościowych przejazdów.

    2. Jeśli jest coś nowego to każdy woli nowym jechać niż starym, ufajdanym, śmierdzącym Kiblem. Co w tym dziwnego?

  2. Chciałbym serdecznie Pana pozdrowić 🙂 Podróż S4 7:15 z Lodowiska, na który zdążyłem ostatkiem sił to i prawie bilet pomarańczowy zamiast zwykłej liniówki byłem w stanie przyjąć 🙂

  3. Moim zdaniem zbytnia kurtuazja do pasażera jest tzw. wodą na młyn bo wówczas podróżny widzi że może więcej sobie pozwolić na chamstwo z jego strony. Tu trzeba być kulturalnym ale i stanowczym wobec pasażera bo inaczej psychicznie daleko nie zajedziemy. Winę za zwalone drzewo powinniśmy wytłumaczyć np. niedopełnieniem obowiązków ze strony zarządcy linii kolejowych, za samochód który wjechał pod pociąg na przejeździe na kierowcę, za trupa na torach na prokuratora który w takich okolicznościach blokuje tory czasem i trzy godziny bo wpierw na niego się czeka a potem on coś tam przeprowadza niczym specjalista od wszystkiego. Na awarie taboru przewoźnika przeprosić za zaistniałą sytuację i wytłumaczyć co dalej nastąpi ale nie od razu rozdawać cukierki dla osłodzenia życia bo to są losowe przypadki a nie obojętność w działaniu.

  4. Często jeżdżę pociągami w Polsce i w UK. W UK informuje się pasażerów o wszystkim, moim zdaniem to daje bardzo dobre efekty. Czasami w takich sytuacjach kierownik pociągu… opowiada żart! To działa. Pozdrawiam!

  5. W realiach naszej kolei za wszelkie utrudnienia i problemy w podroży dostaje się obsłudze pociągu, choć w większości przypadków za opóźnienia itp. odpowiada głównie PLK. Pracownicy tej ostatniej nie mają kontaktu z niezadowolonymi pasażerami i w efekcie nie ma im kto powiedzieć, że chrzanią robotę i często ich działania to antyreklama kolei.

  6. Ja tez uwazam aby rozładować emocje trzeba pasażerów poinformować spokojnie z nutką nadzieji ze bedzie dobrze, z sympatycznym usmiechem i pół żartem, to na ogół skutkuje. W MZK nie podaja przyczyn tylko np.każą opuścić autobus a podrozny mysli że to błachy powod lub kaprys kierowcy. Jednak w pociągu nie mozna pozwolić sobie wejsc na głowę bo to bedzie przyznanie sie do nie swojej winny np. w przypadku opóźnienia.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *