Zgrupowanie w Bydgoszczy

W zeszłym roku Koleje Śląskie posłały swoje najdłuższe składy (27WEb Elf) na naprawę poziomu 4 do ich bydgoskiego producenta. Dwa sześcioczłonowe Elfy jeżdżą już po przeglądzie po śląskich torach. Koleje Śląskie mają w sumie 6 takich jednostek. I tak się jakoś dziwnie złożyło, że pozostałe cztery są w Bydgoszczy. 


Jak donoszą informatorzy z Bydgoszczy, na terenie zakładów PESY stoją aktualnie 4 „długie” Elfy. Jak widać na zdjęciu – jedna z czterech jednostek jest rozczłonowana, a reszta wygląda na gotowe. Choć czy już przeszły swoje P4 dowiemy się już niedługo, Z tego co udało się nam ustalić,  jedna jednostka powinna wrócić na Raciborską już w przyszłym tygodniu. Kolejne dwie powinny do nas dotrzeć w maju, zaś ostatni sześcioczłonowy Elf ma zjawić się w czerwcu.

Nas dręczy nieco inna kwestia.  Przyjrzeliśmy się swego czasu warunkom zamówienia KŚ na realizację przeglądów 27WEb. Był tam podany dosyć szczegółowy harmonogram kolejności przeglądów poszczególnych jednostek i ani razu nie było tam przewidziane, żeby w Bydgoszczy znalazły się jednocześnie aż cztery jednostki. A jednak… 

Adam Kilian

Fot. Adam Kilian

 

12 komentarzy

  1. Dziwie się, ze nikt nie robi z tym porządku. Pesa już z każdym zamówieniem nie dotrzymuje terminu.

    1. Proponuję w następnych przetargach (zwłaszcza na zakup nowego taboru) umieścić kryterium: „terminowość realizacji wcześniejszych zamówień” z dość dużą wagą. Jestem pewien, że „PESA” by nie wygrała przetargu na dostawę nowych pociągów, tylko „Newag” („Stadler” jest za drogi).

      1. Marzyć można, ale jest to niezgodne z PZP. Niestety. No i widać nie śledzisz ostatnich przetargów, Stadler bywa sporo tańszy do Newagu (np. dla Kolei Mazowieckich).

        1. Śledzę, to racja, że „Stadler” wygrał w Wa-wie, ale jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę. W „naszym” ostatnim przetargu był sporo droższy od „Newag-u”.

  2. Dlaczego w ogóle oddane zostały 4 jednostki na przegląd, a ostatnio oddane EN57 z powrotem do Przewozów Regionalnych przecież za chwilę nie będzie czym jeździć. Czy Prezes Wojeciech Dinges panuje nad tym wszystkim? Bo widzę że dla niego wszystko jest ok.

    1. Nie jest ok.
      Ale z całym szacunkiem dla tych łamów, nie sposób pisać tu czy komentować na temat wszystkich szczegółów realizacji zamówienia, karach lub sposobach przezwyciężania problemów (z których też nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbyśmy sobie życzyli).

      1. a dlaczego nie? Przecież od tego jest właśnie ta strona. SIT to nie tuba propagandowa KŚ (mam taką nadzieję), w której będą tylko chwalić i chwalić. Chcielibyśmy pełnej informacji o tym, dlaczego tak jest a nie inaczej (np zgodnie z harmonogramem).

        1. Odpowiem za Pana Prezesa, choć z KŚ nie mam nic wspólnego. Część negocjacji handlowych jest poufna. I jeśli chce się sprawę załatwić z korzyścią dla obu stron to lepiej negocjować z dala od żądnej krwi opinii publicznej. No, chyba że (jak wielu się tu udzielających) chcemy wielkiej zadymy która zakończy się tym, że nowy tabor nie dotrze nigdy, a ten w naprawach będzie musiał być z Bydgoszczy wyciągnięty siłą i dokończony przez kogoś innego.

          1. Marecki, Twoją wypowiedź można skomentować tak… „Z braku laku dobry kit” Dlaczego mamy się na to godzić. Urząd Marszałkowski, a za nimi Koleje Śląskie to nie prywatny folwark. Oni nie mają swoich pieniędzy, tylko nasze – podatników. Skoro finansujemy Koleje Śląskie poprzez różne podatki (PIT CIT itd), to chyba każdy ma prawo do informacji jak przebiegają negocjacje z oferentem. No chyba, że to taka Polska specjalność (lub jak mówi Kazimierz Kutz „śląska dupowatość”), żeby cieszyć się z tego, co się ma, i brać to co mam dają na ich warunkach? Rozumiem, że problemy zawsze mogą się przytrafić, rozumiem także „narodowy patriotyzm”, żeby legalnymi sposobami wygrywał polski producent, ale… To, że PESA ma problemy z terminowością to nie jest temat, który wyskoczył wczoraj, czy nawet pół roku temu. To temat znany bardzo dawno. Stara jak świat maksyma „płacę, więc wymagam” tutaj raczej nie działa (lub przynajmniej nic o tym nie wiemy, bo tajne/poufne)

  3. Wśród pracowników kolei nie ma pojęcia Koleje Śląskie tylko „Tramwajarze” bo są to amatorzy pod każdym względem, od mechanika który nie wie czym przyjechał i na co przechodzi po drużyny konduktorskie którym ciężko przejść skład na końcu trasy! Ba a po co? Amatorzy!

    1. Tomasz, pracowników tutaj akurat bym nie winił, bo większość z nich przeszła z PR’ów, a tam związki zawodowe oraz historyczne zaszłości doprowadziły do tego, co mamy dzisiaj czyli Koleje Śląskie przez niektórych nazywane od skrótu KŚ – Koleje Śmieszne. Pracownicy robią , co każe „góra”, inaczej pewnie by nie pracowali. Chyba, że aż tak brakuje im ludzi i biorą pracowników „z łapanki”. Moim zdaniem brakuje nadzorcy z prawdziwego zdarzenia. Ale takowych również nie uświadczymy w KŚ, bo po 1)zarobki nie te. Po 2)Ciągle płacimy za start Kolei Śląskich za panowania Pana Matusiewicza i poprzedniego zarządu. Kto wie, gdyby nie ten śmieszny fal-Start może Koleje Śląskie były by dalej, niż są dziś.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *