Słynne pociągi – KWALIFIKOWANYM DO BIELSKA

Dziś o historii pociągów kwalifikowanych kursujących do Bielska-Białej. Stolica Podbeskidzia można powiedzieć od zawsze miała połączenie z Warszawą, głównie za pomocą nocnego połączenia Wisła/Bielsko-Biała Główna – Warszawa Wschodnia czy paru wagonów doczepianych do pociągu Górnik w Katowicach (od pociągu osobowego Bielsko-Biała – Katowice), ale jednak czasy wymogły stworzenie i rozwój szybkich połączeń o podwyższonym standardzie podróży na trasie Bielsko Biała Główna – Warszawa Wschodnia.


Wiele osób na pewno pamięta te nazwy pociągów – „Ondraszek”, „Beskidy”, „Pilsko”, „Wisła” czy wreszcie „Klimczok”. W pamięci wielu pozostały składy kursujące do Warszawy, a także częściowo wydłużone do Gdyni z wagonami w malowaniu „papuga” i lokomotywą EP09 w pomarańczowym malowaniu, która jako pierwsza polska lokomotywa prowadziła pociągi z rozkładową prędkością 160 km/h. Pamiętający wspominają także poczęstunki serwowane dla podróżnych i to ciastko o smaku cynamonu, a do tego aromatyczna kawa w ramach poczęstunku do zakupionego biletu.

W każdym ze składów poza Klimczokiem można było skorzystać z wagonu klasy 1 z przedziałami menedżerskimi (4 miejsca w przedziale), a każda z firm obsługująca wagon „Warsu” starała się, aby ich dania były tymi najlepszymi. Częstym widokiem składów łączących Bielsko z Warszawą było zestawiania tych połączeń z trzech, a nawet czterech wagonów klasy 1, wagonu restauracyjnego, a także nawet 9 wagonów klasy 2 (w tym dwóch bezprzedziałowych). Trzy lub cztery wagony klasy 1 i 9 wagonów klasy 2 najczęściej można było zaobserwować między piątkiem, a poniedziałkiem podczas wzmożonych potoków pasażerskich.
Dziś po połączeniach kwalifikowanych zestawionych z lokomotywy EP09 pozostały jedynie wspomnienia, ale wartym dodania jest fakt, że PKP jak i później PKP IC dbały tak bardzo o te składy, że były one chwalone przez inne zarządy kolejowe za granicami Polski. Dziś część pociągów przejęła stare nazwy, a rolę tych połączeń przejęły pociągi Express InterCity Premium, ale już niestety bez nazw.

Początek połączeń kwalifikowanych pod koniec lat 80 i na początku 90 dały pociągi pospieszne „Gwarek” oraz „Beskidy”. „Gwarek” zniknął z rozkładów jazdy przed początkiem lat 90 natomiast „Beskidy” zostały zastąpione w 1991 roku przez Ex „Ondraszek”. Ondraszek wyruszał z Warszawy o 17:50 przyjeżdżając do Bielska-Białej o 21:50 po 4 godzinach. W drogę powrotną skład wyruszał z bielskiego dworca o 5:33 dojeżdżając do Warszawy Centralnej o 9:20 jadąc 3 godziny i 47 minut. „Beskidy” były wtedy nadal pociągiem pospiesznym kursującym przez Częstochowę.

Pięć lat później oraz zakupie w roku 1994 partii nowych wagonów do połączeń kwalifikowanych z bielskiego dworca w 1995 roku odjeżdżały trzy pary pociągów o 6:44 „Ondraszek, 8:44 „Klimczok” i 12:44 „Beskidy”. W drodze powrotnej do Bielska „Beskidy” przyjeżdżały o 10:51 „Klimczok” o 18:51, a „Ondraszek” przyjeżdżał o 20:51. Składy jadąc do Bielska wyjeżdżały o 6:55, 14:55, 16:55 pokonując dystans Warszawa Centralna – Bielsko Biała Główna w 3 godziny 56 minut.

Przez kolejne lata rozkład jazdy wyglądał bardzo podobnie, część pociągów przekwalifikowana została na InterCity, a Klimczok kursował w wydłużonej relacji do Gdyni Głównej. Ten sam skład w jednym z sezonów kursował także w wydłużonej relacji Bielsko Biała Główna – Kołobrzeg pod nazwą „Szanty”.
Przed rokiem 2000 do siatki połączeń włączony został także pociąg „Pilsko”. Układ połączeń przed długi czas był podobny do południa około 5, 6, 8 odjeżdżał „Ondraszek”, „Pilsko” i „Klimczok”, a po południu „Beskidy”. Te same „Beskidy” były pociągiem który w weekendy był przez jakiś czas „Wisłą” w relacji Warszawa Wschodnia – Bielsko Biała/Wisła i kursował do Perły Beskidów linią 190, która dziś zarosła i zapomniana czeka na lepsze czasy.
Swoje wzloty i upadki w siatce miał pociąg „Klimczok”, który a to pojawiał się w rozkładach, a to zanikał. Były też sezony, że jeździł z skróconej relacji z Warszawy do Bielska pod nazwą „Baczyński”. Praktycznie do końca ery połączeń kwalifikowanych na wagonach ostały się „Ondraszek” i „Beskidy”.

Regres połączeń, a także ich redukcja miały miejsce w latach 2005-2012 kiedy przed erą „Pendolino” składy kursowały podczas prac torowych prawie pięć godzin.

Dziś najszybsze połączenia jednostkami ED250 łączące Bielsko z Warszawą jadąc blisko godzinę krócej od kwalifikowanych legend z połowy lat 90 (około 3 godzin) jednak na zawsze pozostaną w pamięci podróżnych.

Tekst: Przemysław Szczepanek
Zdjęcie: Przemysław Szczepanek

3 komentarze

  1. To może być głupie pytanie, ale czym różniły się w latach 90-tych pociągi Ex i Intercity?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    1. Pociagi InterCity wyróżniały się prowadzeniem wagonu klasy 1 z przedziałami menedżerskimi (4 miejsca w przedziale) oraz 6 – cio miejscowymi wagonami klasy 2 kiedy w pociągach Ex nadal można było spotkać przedziały 8- mio miejscowe. Pociągi Ex wyróżniały się nad Posp zazwyczaj wyższa prędkością handlową oraz posiadaniem wagonu barowego, a InterCity tak jak napisałem powyżej

  2. To był dobry czas, kiedy kolej zachęcała do podróży. Pamiętam wtedy taki okres, że promocyjny zestaw biletów na te pociągi można było kupić w kiosku i sam z tego korzystałem. Szkoda, że potem do zarządzania państwem i koleją weszli ludzie, który priorytetem była mobilność własnym samochodem. Efekt tego widzimy dzisiaj na zakorkowanych drogach, ulicach oraz dosłownie zapchanej pudełkami na kółkach przestrzeni publicznej.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *