Wiata w wersji mikro

Dążenie do nowoczesności jest przez nas utożsamiane z podnoszeniem naszego, własnego komfortu i łatwiejszą realizacją najbardziej podstawowych potrzeb. Przykład z przystanku Bielsko-Biała Lipnik pokazuje, że na naszej kolei niekoniecznie tak być musi.


Mówiąc szczerze, już nawet nas mierzi wytykanie dziwnych rzeczy, które szczególnie w okolicach Bielska-Białej i Cieszyna wyprawia zarządca infrastruktury kolejowej. Nie chodzi o to, żeby sprawia nam to satysfakcję. Bo nie. Ale zbliżamy się coraz bliżej do miejsca, gdzie w działaniach tej struktury kończy się logika. O interesie i bezpieczeństwie pasażera, który ponoć ma być najważniejszy, nie wspominając.

Kilka dni temu informowaliśmy o tym jak podczas zapowiadania komunikatów kolejnych pociągów w Myszkowie, dowiedzieliśmy się że pociąg przyjedzie spóźniony. Ale nie z winy PKP PLK. Co też tak do końca zgodne z prawdą to nie było. Szkoda, że w biurach zarządcy nie martwią się tak o podróżnych, którym gdzieniegdzie znacznie zmniejszyli komfort oczekiwania na pociąg. Działaniami, które nie do końca są konieczne i zrozumiałe.

Na przystanku Bielsko-Biała Lipnik były sobie przez wiele lat duże, niebieskie wiaty. Praktycznie na całej długości peronów. W obu kierunkach. Może nie za piękne, ale funkcjonalne. Całkiem skutecznie oddzielały od wiatru i opadów przestrzeń w której przyszło nam oczekiwać na pociąg. Owszem, ktoś z naszych domorosłych Brusów Lee czasem wybił tam jeden z elementów przeszklenia ale konstrukcja była tak duża, że dopóki Brusy Lee nie przyszły bandą, to pojedynczy uszczerbek był praktycznie nieodczuwalny.

Aż do remontu linii 139. gdy w ubiegłym roku robiony był tor od strony Żywca, wiata w kierunku głównego bielskiego dworca przestała istnieć. Po prostu ją rozebrano, co też wymagało nie lada wysiłku. Teraz zamiast dużej solidnej metalowo-szklanej ściany zamontowano płot typu siatka a podróżnym jako ochronę przed wiatrem i deszczem zaproponowano białą budkę przystankową w wersji mikro.

Z tego przystanku korzysta wiele osób i aktualnie zmieszczenie ich pod jednym białym, plastikowym cudeńkiem jest, szczególnie w porach szczytu, niemożliwe. Nowa siatka nie jest w stanie zatrzymać rozpędzonego kurczaka, więc dlaczego miałaby powstrzymać wiatr. Pora roku ludziom teraz nieżyczliwa i właśnie w tych miesiącach najbardziej przydałoby się funkcjonalne schronienie przed zimnymi wiatrami i intensywnymi opadami. A jest to co jest. Czyli praktycznie nic.

Aktualnie rozstajemy się z drugą wiatą. Bo trwa remont toru w kierunku Żywca , więc i zabrano się za solidną, niebieską konstrukcję po tej stronie. Wczoraj widzieliśmy jak robotnicy z zapałem demontowali poszczególne elementy, choć te wyglądają jeszcze nad wyraz solidnie. Wizja wspaniałej białej budki przystankowej powoli zmienia się w rzeczywistość.

Dążenie do nowoczesności jest przez nas utożsamiane z podnoszeniem naszego, własnego komfortu i łatwiejszą realizacją najbardziej podstawowych potrzeb. I nie trzeba burzyć wszystkiego co zbudowano kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Czasem odnosi to odwrotny skutek. I nie jest to wina sprzysiężonych sił natury tylko ludzkiego działania.

ZDJĘCIE: Internet – www.odleglosci.pl

ppz: Czy wszystko co zbudowano w przeszłości należy teraz bezmyślnie likwidować?

 

17 komentarzy

  1. Bardzo dobry artykuł który przypomina mi sytuację w Wodzisławiu Śląskim. Fajnie wyremontowano perony ale przy okazji zlikwidowano duże zadaszenie peronu w którym wystarczyło pomalować metalowe słupy i poprawić dach a zainstalowano „budki autobusowe” , po za tym nie doczekaliśmy się tablic informacyjnych które można spotkać w dużo mniejszych miejscowościach o czym w podlinkowanym materiale :
    https://www.tuwodzislaw.pl/wiadomosci,dworzec-wypieknieje-ale-tablic-nie-bedzie,wia5-3266-17146.html

  2. Drodzy Panowie!!!!!
    Zapewne IPN nakazał totalną dekomunizację wiat. Gdyby te konstrukcje powstały przed 1939 miałyby szansę. Niestety miały złych „rodziców” z czasów słusznie minionych. Bo o ile pamiętam ruiny nie przypominały i to je zgubiło. Swoją drogą schody „nieruchome” na dworcu w Katowicach nadal straszą!!!!!!!!!!!!!!!!! A miało być dobrze!!!! A jest… jak jest :):):)

    1. To jest `ogólnozachodni’ trend, niezależny od polityki. Moim zdaniem architekci już (czy to małej, czy normalnej architektury) odjechali już do końca i stworzyli koło wzajemniej adoracji — im dziwniej i bardziej minimalistycznie tym lepiej! Nikt już nie buduje pięknych kwartałów w miastach, teraz musi być beton + szkło. Mała architektura kolejowa jest tylko małym wycinkiem tego sekciarskiego myślenia.

  3. Proszę Państwa problem po prostu w tym, że w obecnych czasach wszechobecnej i rozbuchanej modzie na mobilność motoryzacją indywidualną, wyposażenie obsługi pasażera na przystankach kolejowych projektują i projekty zatwierdzają teoretycy komunikacji zbiorowej. Oni praktykują na co dzień mobilność w wygodnych samochodach w których nie pada i nie wieje. PLK od nich oczekuję obniżki kosztów to zaprojektowali wiatkę i ławeczki pod chmurką dla przystanku, który w praktyce sprawdziłby się może np. w Maroku, gdzie deszcz pada parę razy w roku. Jak to mówią byt kształtuje świadomość, a w wygodnych samochodach jak już wcześniej wspomniałem warunki klimatyczne są bliższe dla Maroka niż realiów pogodowych przystanku Bielsko-B. Lipnik.

    1. Też uważam, że białe budeczki są pewno zamówione za psie pieniądze w Chinach i trzeba je dać gdzie tylko to możliwe

  4. Na tym przystanku mogliby chociaż postawić po dwie budki na peron !!! 🙂
    A mógłby mi ktoś wytłumaczyć, jaki jest sens w pozostawieniu na tym przystanku peronu o długości 200 metrów, skoro wszędzie dalej – włącznie ze stacją Wilkowice Bystra – są perony 150 metrowe ???
    Nie rozumiem jaki dłuższy pociąg zatrzymywałby się akurat na tym przystanku, skoro na wszystkich pozostałych na tej linii, perony zostały skrócone do 150 metrów ??? 🙁

    Pozdrawiam i może mi ktoś to wyjaśni 😉

    1. Być może pomogę rozwiązać zagadkę dłuższego peronu w Lipniku(zaznaczam iż to tylko moje domysły), w bliskiej okolicy znajduje się piłkarski klub sportowy ze stadionem i prawdopodobnie pod przejazdy zorganizowanych grup kibiców peron jest dłuższy od pozostałych przystanków. Pozdrawiam

      1. Niewykluczone, że racja, aczkolwiek nie pamiętam, kiedy ostatnio mógł się tam zatrzymywać typowo „kibicowski” pociąg (na zamówienie).

      2. Być może o to chodzi – faktycznie takie pociągi się zdarzały. 🙂
        Cytat z portalu SportSlaski.pl
        „… W niedzielę było ich prawie 1800 w Katowicach, a 6 listopada będzie ich sporo w Bielsku-Białej na spotkaniu z Podbeskidziem. Początkowo stowarzyszenie fanów 14-krotnego mistrza Polski chciało wybrać się na Derbiki autokarami, ale w związku z dużym zainteresowaniem zmieniono transport na pociąg specjalny.”

        Pozdrawiam i dzięki za odpowiedzi 🙂

  5. Kolego Pawle, problem w tym, że wytłumaczyć logicznie jest raczej trudno coś co jest efektem radosnej twórczości. A tak należy oceniać to co widzimy przy rewitalizacji tego przystanku. Za pieniądze wydane na dodatkowe i raczej niepotrzebnych 100 m peronu (2 x 50) można by postawić nie jedną, ale może nawet 2 dodatkowe mikro wiaty na peronach. A tak mamy 200 m równiutkiego jak stół peronu, który w 1/3 nie będzie nigdy wykorzystywany.

    1. Może jednak, jakaś logika w tym jest, tylko jej nie znamy 🙂
      i ktoś nas w końcu oświeci, jaki to ma dalszy dalekosiężny i perspektywiczny cel…. 😉

      1. Cel jest zapewne taki, że skoro już peron jest, to jego skrócenie też wymaga podobnych, albo niewiele mniejszych kosztów, niż jego przebudowa. Szkoda tylko, że to nie ma zastosowania do opisywanych tu wiat…

        1. Coś nie do końca ta argumentacja wydaje mi się słuszna, gdyż wszystkie pozostałe perony B-B Leszczyny (pierwotnie 248 m), B-B Mikuszowice (pierwotnie 253 m) i Wilkowice Bystra (pierwotnie 251 m) zostały właśnie skrócone do 150 metrów.
          Tylko na tym przystanku pozostawiono perony 200 metrowe. 🙁
          Nawet pociąg IC Pesa Dart jeżdżący do Zwardonia jest 150 metrowy…
          Nie potrafię znaleźć żadnego logicznego uzasadnienia tej decyzji… 🙁

          Pozdrawiam

          1. Przyznaję, że to tylko moje gdybanie, ale w Lipniku był wysoki peron, więc gros roboty było już wcześniej zrobione. Wystarczyło tylko „obudować” go po nowemu i zrobione. Innego wytłumaczenia (logicznego) nie widzę.

          2. Sensownym wytłumaczeniem może być pobliski stadion miejski .

  6. Brrru, już się trzepię z zimmna i deszczu ! Ale gdzie zdjęcie owej „wspaniałej białej budki”?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *