W świecie ciszy

Młodsi czytelnicy nie będą pamiętać ale w czasach gdy były tylko dwa programy w telewizji i coś nie zagrało z przekazem głosu do naszych domów to pojawiała się tablica „Przepraszamy za brak dźwięku”. To, że komunikat jednocześnie załatwiał sprawę obrazu to zupełnie inna bajka. Dzisiaj usterka z brakiem dźwięku występuje gdzie indziej. Na większości dworców i przystanków autobusowych.


Wczoraj po południu czekałem na autobus na bielskim dworcu. Aura nie sprzyja zbyt długiemu przebywaniu na otwartych przestrzeniach. I to że spóźnienie mojego autobusu wzrastało z każdą minutą nie irytowało mnie, bo wiem jak wygląda sytuacja na polskich drogach w piątek po południu. Choć pogłębiał się mój głód,  z czym sobie jakoś daję radę,  natomiast zimno doskwierało mi coraz bardziej i to mi się już nie podobało.

Bardziej irytowałem się natomiast swoją niewiedzą,  dotyczącą tego za ile przyjedzie mój autobus i czy w ogóle to nastąpi.  Nie występuje już na bielskim dworcu coś takiego jak komunikat głosowy. Więc tkwi człowiek przy stanowisku gapiąc się tępo w każdy kolejny pojazd wjeżdżający na dworzec z nadzieją, że to w końcu właśnie ten. Organizacja (a raczej jej brak) komunikacji autobusowej to temat na dłuższą rozprawę, dzisiaj jednak z braku miejsca ten punkt pominę.

Często w mediach nagłaśnia się przypadki nieprawidłowości występujących na naszych torach. Nieszczelne drzwi w wagonie, godzinne spóźnienie – żółty pasek na dole ekranu i dwa takie znaki „!!”, oczywiście opatrzone słowem „skandal”.  Tymczasem, przynajmniej dla mnie, podróż pociągiem jest bardziej przewidywalna od autobusowej. Ile razy psioczymy gdy na dworcu kolejowym usłyszymy, że nasz pociąg jest opóźniony. Ale usłyszymy i wiemy czy mamy stać jak ten matołek na peronie, bo to 10 minut. A może poszukać każdego innego sposobu na siebie, bo dowiedzieliśmy się, że odjedziemy stąd dopiero za około pół godziny.

Wrócę na chwilę do Wiesiółki, która naprawdę wywarła na naszej ekipie we wtorek duże wrażenie. Każdy pociąg zatrzymujący się tam jest zapowiadany przez zamontowane głośniki. Stosowna informacja z prośbą o zachowanie bezpieczeństwa jest nadawana także gdy przez przystanek przemknie pociąg pospieszny, przyspieszony lub towarowy. Oczywiście, to kwestia pewnych regulacji prawnych bo takie komunikaty nadaje się nie tylko w Wiesiółce ale w całej Polsce. Ale są, funkcjonują i sprawdzają się w rzeczywistości.

Tymczasem całkiem niedawno rzecz działa się w niewielkiej miejscowości w naszym województwie. Na szczęście nie musiałem czekać na autobus, ale ciekawość kazała mi zerknąć na rozkład jazdy nalepiony gdzieś w kącie wiaty przystankowej. Cztery połączenia dziennie, ostatnie po 18.

I właśnie tam wyobraziłem sobie siebie oczekującego na ten ostatni kurs. Ciągła bitwa z myślami czy przyjedzie punktualnie. 10-minutowe opóźnienie powoduje wzrost ciśnienia i wątpliwości czy pojawi się w ogóle. Z każdą minutą jest coraz bardziej nerwowo. Pojawia się stres. Z czasem przeradza się w desperację. Ale ona też jest ograniczona, bo znając prawo Murphy’ego – jak tylko oddalisz się od przystanku na tyle by nie zdążyć na autobus,  to on akurat przyjedzie i zwieje. To naprawdę sytuacja podbramkowa. Dodatkowo, nikt nie poinformuje mnie jak z niej wyjść.

Dlatego na przystankach i stacjach kolejowych czuję się pewniej i bezpieczniej w przypadku wystąpienia opóźnienia kursu. Choćby dlatego że jestem na bieżąco informowany ile potrwa mój dyskomfort. A to kiedy się on skończy jest dla mnie najważniejsze…

Jerzy Gościński

PS. Dzisiaj mija 6 lat od tragicznego zdarzenia kolejowego które miało miejsce w naszym województwie. 3 marca 2012 (też była to sobota) o godzinie 20:55, w miejscowości Chałupki, w pobliżu Szczekocin w powiecie zawierciańskim. Na 21 km linii kolejowej nr 64 (Koniecpol – Kozłów) zderzyły się pociągi pospieszne TLK 31101 Brzechwa spółki PKP Intercity relacji Przemyśl Główny – Warszawa Wschodnia oraz InterREGIO 13126 Jan Matejko z Warszawy Wschodniej do Krakowa Głównego, przewoźnika Przewozy Regionalne. W wyniku zdarzenia 16 osób straciło życie a niespełna 100 zostało rannych. 

W imieniu całej naszej Redakcji – Oby Nigdy Więcej

3 komentarze

  1. Brawo ty Jurek, poruszyłeś problem o którym nikt nie mówi nie wiedzieć czemu
    W dobie bajerów mobilnych autobusy takie powinny mieć nadajnik GPS aby podróżny na smartfonowej aplikacji mógł popatrzeć na położenie autobusu i wiedział by na czym stoimy oprócz przystanku.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *