Bezsensowny objazd

Udało się nam dojechać pociągiem z Bielska-Białej do Cieszyna. Nie, linia 190 nie doznała cudownego samonaprawienia i samoudrożnienia. Po prostu wybraliśmy najkrótszą możliwą obecnie drogę dotarcia koleją z wybranego punktu A do punktu B. Niestety, okazało się, że tylko tacy odmieńcy jak my się na coś takiego decydują.


Kiedyś spotkaliśmy się z argumentem, że po co udrożniać linię 190 z Cieszyna do Bielska-Białej, skoro oba miasta są połączone bezpośrednimi relacjami. Przez Zebrzydowice i Czechowice-Dziedzice. Ale co tam. Liczy się, że jest. Sens schodził na drugi plan. Owszem, takie relacje istnieją do dzisiaj, szczególnie w dni wolne, ale wynika to bardziej z faktu, że w Bielsku KŚ ma miejsce postojowe dla swoich pociągów i stąd na sobotni wieczór pociągi ściągane są skąd się da, na weekendowy odpoczynek. A i inaczej się nie da.

Podjęliśmy wyzwanie i w godzinach popołudniowych postanowiliśmy pojechać pociągiem z Bielska-Białej do Cieszyna. Bo przecież zdecydowanie większą liczbę pasażerów interesuje kursowanie pociągów w najbardziej popularnych godzinach niż wczesnoporanne czy późnowieczorne podsyły.

Czas przejazdu przekroczył (z 10-minutową przesiadką w Czechowicach-Dziedzicach) nieco ponad półtorej godziny (Bielsko-Biała odjazd – 14.12, Cieszyn przyjazd – 15.48). Na komfort podróży powodów do narzekań nie było, bo tego dnia stająca się od Katowic pociągiem OsP do Częstochowy, Soła obsadzona została dwoma nowymi 21WEa a drugą, dłuższą część podróży, odbyliśmy kolejnym nowym nabytkiem KŚ, czyli dwuczłonowym 34WEa. O tym, że nie jest to czas tragiczny (naprawdę) zdaliśmy sobie sprawę, dopiero gdy uzmysłowiliśmy sobie, że w godzinach porannych w odwrotnym kierunku przejazd liniowym autobusem zajął nam 78 minut.

Frekwencja na Sole zadowalająca, przecież to czas powrotu młodzieży ze szkół i pierwszych ludzi z porannej zmiany. Również po przesiadce, szczególnie na odcinku Czechowice-Dzedzice – Zebrzydowice nasz karłowaty elf na brak podróżnych nie mógł narzekać. Do Cieszyna też coraz więcej ludzi. Jest więc w porządku. Szkopuł w tym, że z Bielska do Cieszyna jechaliśmy tylko my.

Da się? Da. Tylko po co?  Skoro jest możliwość połączyć Bielsko z Cieszynem niemal dwukrotnie szybciej. Teraz już tylko chcieć. Chcieć wydać odpowiednią decyzję…

5 komentarzy

  1. Jestem całym sercem za reaktywacją linii 190. Mam nadzieję, że się uda. Ale na chwilę obecną pociągów brakuje nawet tam, gdzie tory są, np. na Czechowice – Oświęcim, albo Katowice Sławków. I nawet jak mają sukces podany na tacy, to NIEDASIĘ

  2. Jeszcze 3 grosze. W niedzielę jechałem z Ustronia Polany do Dąbrowy Górniczej. Czas razem z przesiadką na styk w Katowicach ok. 2 h 10 min. Biorąc pod uwagę prędkość aż do Zabrzegu to naprawdę nieźle.
    Według mnie linia 190 powinna być wyremontowana choćby po to, żeby w czasie remontu Skoczów – Zabrzeg można nią było puścić ruch na Wisłę.
    Czy w PLK nikt tego nie widzi?

  3. „Udało się nam dojechać pociągiem z Bielska-Białej do Cieszyna. Nie, linia 190 nie doznała cudownego samonaprawienia i samoudrożnienia. Po prostu wybraliśmy najkrótszą możliwą obecnie drogę dotarcia koleją z wybranego punktu A do punktu B. Niestety, okazało się, że tylko tacy odmieńcy jak my się na coś takiego decydują.”
    Mam tak samo…

    1. To jesteśmy we dwójkę. Mam nadzieję, że nie będzie to argument przeciw przywróceniu ruchu na linii 190

      1. Nasz akt desperacji powinien być zdecydowanie argumentem ZA przywróceniem ruchu najkrótszą drogą. Na pewno nie będziemy tam jeździć tylko we dwójkę…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *