Koleją na nasz biegun

Jak czasem chce się odwlec początek tygodnia to człowiek wymyśla różne dziwne rzeczy. W naszym wypadku oznaczało to kolejową wycieczkę do Zwardonia. Wszyscy jeżdżą tam w weekendy, a my pojechaliśmy sobie w poniedziałek.


Otwarcie – poziom atrakcyjności szlaku, który dzień w dzień przemierzają pociągi KŚ linii S5 Katowice – Zwardoń, w niczym nie ustępuje żelaznym traktom do Zakopanego, Szklarskiej Poręby czy leżącej całkiem niedaleko Wisły. Może pech Zwardonia polega na tym, że z tych wszystkich miejscowości turystycznych jest najmniej znany i popularny.

Co nie znaczy, że nie warto się tam wybrać w taki zwykły dzień jak wczoraj. Nawet niska temperatura nie przeszkadzała, bo to co w Katowicach jest uciążliwe, tutaj było czynnikiem na plus. Nasz EN57AKŚ mozolnie wspinał się pod górę zaliczając kolejne stacje i przystanki. To naprawdę widowiskowa wyprawa. I choć linia jest podatna na częste wyłączenia z racji drzew tarasujących tory, to trudno wyobrazić sobie by w okolicach Soli wyciąć wszystko co tam rośnie.

W końcu docieramy na nasz regionalny biegun południowy, czyli położoną nieco ponad 110 kilometrów od stolicy województwa stację w Zwardoniu. Cisza, spokój i piękne widoki. Idealne miejsce jeśli ktoś na kilka godzin szuka wyciszenia. I choć to biegun to jednak nie koniec świata. Jest i duży sklep, restauracja i inne potrzebne do życia miejsca. No, nie ma punktu pewnej ogólnoświatowej  sieci gastronomicznej, ale amerykańskie hamburgery w przeciwieństwie do amerykańskiego Windowsa nie dotarły jeszcze do każdego miejsca na naszej planecie.

Ostatnia stacja linii S5 to też świetny punkt startowy do rozpoczęcia górskiej wędrówki. I to wszystko dostępne koleją w nieco ponad dwie i pół godziny od centrum metropolii. Pamiętajmy również o tym, że przy pewnej dozie gimnastyki właśnie stąd można załapać się na kolejowe zwiedzanie Słowacji, choć o skomunikowaniach naszych pociągów z tymi z Żyliny i Czadcy lepiej nie wspominać. Trochę z tym Zwardoniem jest tak, że cudze chwalimy a swego… 

Dzisiaj już nie oddajemy się dziwnym pomysłom, typu wycieczki na biegun. Tworzymy coś ciekawego,  co chcielibyśmy by i Wam się spodobało. Prezentacja niebawem.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

6 komentarzy

  1. Kiedyś Katowice ze Zwardoniem łączyły bezpośrednio 3 składy 6.42 13.42 17.10 pociągi te zestawione były z elektrowozu oraz 2 wagonów typu Bipa .W stacji żywiec zmieniano trakcję na parową ilośc turystów jakie przewiozły te składy do dziś jest nie pobita .Dziś śmigają komfortowe pociągi tylko ludzi brak.

    1. Nie zgodziłbym się z tą małą ilością. Kiedyś w tygodniu jechałem popołudniem też zakładając, że w Żywcu pociąg opustoszeje, a tu zdziwienie – sporo osób wysiadło, ale podobna ilość wsiadła. Taki stan utrzymywał się do Węgierskiej Górki, potem stopniowo ludzi ubywało, ale o pociągu jako prawie pustym można było mówić od Rajczy Centrum.

  2. To chyba najbardziej urokliwa linia z obsługiwanych przez KŚ, jeszcze wiślanka jest też niczego sobie. Na drugim biegunie umieściłbym S8 w szczególności na odcinku Chorzów – TG. Opuszczone kopalnie, zdemolowane fabryki, hałdy, blokowiska, porzucone tory a dzieła apokalipsy dopełnia „dworzec” w Bytomiu. Wracając do Zwardonia, sam odbyłem tam kilka wycieczek i to niekoniecznie w weekendy, ostatni raz podczas jednego z alarmów smogowych. Mimo marnej prędkości za Żywcem było co oglądać. Jazda zakolami z widokiem na ośnieżone lasy, góry i wioski robi wrażenie. Frekwencja też niczego sobie. Do Milówki-Rajczy dużo pasażerów, potem skład zaczął pustoszeć ale to raczej naturalne, bo tamtejsze okolice nie są jakoś mocno zaludnione, nie ma też tylu „generatorów ruchu” co w miastach. Mimo wszystko linia do Zwardonia to prawdziwa perła, wbrew pozorom bardziej górska niż trasa do Zakopanego. Dobrze, że do 2023 chcą ją wyremontować.

  3. Dwóch rzeczy mi brakuje. Otwartej kasy biletowej i poczekalni w Zwardoniu, szczególnie zimą bo czasami czekanie na pociąg w ekstremalnych warunkach jest gorsze niż na Syberii. Wstyd! I właśnie tych skomunikowań naszych pociągów ze słowackimi z Żyliny i Czadcy. Brakuje również bezpośredniego połączenia Żylina-Katowice.

    1. Problemem jest brak połączenia porannego na Słowację – pociągi na słowacką stronę jadą po 3 i po 6, tymczasem pierwszy polski pociąg dociera grubo po 8mej. Natomiast pozostałe połączenia na Słowację i wszystkie ze Słowacji są skomunikowane odpowiednio

  4. „Pasażer” poruszył jakby ciągle niezauważany problem poczekalni na małych stacyjkach i przystankach. PLK przy nowych inwestycjach proponuje pasażerom małe oszklone wiaty jak na przystankach autobusowych. Może to i jakoś rozwiązuje problem na mało uczęszczanych przystankach, ale na stacjach końcowych takich jak Zwardoń już nie. Wydaje mi się, że po tym rozwaleniu przed laty przedsiębiorstwa PKP na n spółek, kolei szczególnie obsługująca ruch lokalny, nadal nie do końca czuje jakie elementy decydują o atrakcyjności podróży pociągiem. Jeden z tych elementów to właśnie standard infrastruktury na przystankach i małych stacjach. Trochę się dziwię, że przewoźnicy się tym specjalnie nie interesują i nie stawiają tego problemu zarządcy i UTK. Standard taboru, prędkość i punktualność to bardzo dużo, ale dla pasażera może nie wystarczyć, jeśli droga do przystanku przypomina tor przeszkód a już na samym przystanku trzeba czekać na pociąg pod chmurką. Do tego może dojść jeszcze ryzyko niechcianego towarzystwa, szczególnie w ciepłych porach roku, bo zarządzający tymi obiektami jak na razie ani myślą o objęcie ich monitoringiem. Że tak jest widać na świeżo odnowionych przystankach na trasie Bielsko-B. Lipnik – Wilkowice Bystra.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *