Ziarenko grochu

Czasy się zmieniają. Stajemy się coraz bardziej wygodni i wymagający. O tym co było kiedyś chętnie zapominamy i choć kiedyś pewne rzeczy nam nie przeszkadzały teraz stają się karą na niewinnych. Wchodzą nowe standardy, bardziej wyśrubowane. Tak, mamy prawo wymagać, ale wymagajmy racjonalnie.


Nie chcę tutaj nikogo oceniać ani oskarżać. Po prostu są to realia naszych czasów. Niespełna 10 lat temu na polskich torach niemal 100% pociągów było leciwej konstrukcji i obsada w ruchu regionalnym składała się głównie z jednostek EN57 i ich pochodnych. Zapominamy tamte czasy podobnie jak część Polaków wyjeżdżająca na zachód, która już po 5 latach zapomina słówek – Jak to było po Waszemu? To był ówczesny standard, który trwał od lat 60. Nikomu to specjalnie nie przeszkadzało dopóki na rynek nie zaczęło wchodzić „nowe”. Standardy zaczęły zmieniać się praktycznie w każdej dziedzinie. Użyteczność pozostała, ale w górę poszły słupki komfortu, jakości i funkcjonalności.

Jadąc jednostką EN57, czujesz, że żyjesz. Samo wsiadanie (wspinanie) do pociągu wymaga podstawowego doświadczenia alpinistycznego. Otwarcie drzwi pomiędzy przedziałami wymaga minimalnej tkanki mięśniowej i mocnych stawów odpornych na gwałtowne szarpnięcia… swoją drogą jest to też dobry sposób na nastawienie zwichniętych stawów. Obsługa okien w składach oprócz siły wymaga też znajomości technicznej. Samo ruszenie EN57 to moment, w którym wszystkie kręgi w kręgosłupie wskakują na swoje miejsce. Doskwiera Tobie ubytek słuchu? Spokojnie. W pociągu usłyszysz każdy dźwięk. Możesz nawet zagrać w zabawę – co w danym momencie hałasuje. W okresie zimowym EN57 oferuje dla wszystkich osób siedzących, bez wyjątku opcję sauny, niestety działającą jedynie na pośladki i plecy. Dla osób chcących sprawdzić swój błędnik i równowagę zalecana jest pozycja stojąca w składzie, jednak pozycja siedząca wcale nie wyklucza pasażera z testów stabilności. Ogólnie rzecz biorąc EN57 może być ambasadorem hasła „W zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Takie ćwiczenia były jeszcze do niedawna obowiązkowe. Dzisiaj stają się wyrywkowym sprawdzianem dla pasażera. Nagle zaczęło nam przeszkadzać stukanie na złączach stykowych szyn, zbyt głośny nawiew czy za niska temperatura w składach w upalne dni. To dobrze, ponieważ oznacza to, że komfort podróżowania ewidentnie wzrósł i w porównaniu do EN57 jest znacznie lepiej. Przechodzimy okres zmian w którym stare przeplata się z nowym i nie możemy nic z tym zrobić. Czyżby? Każdy z nas, nawet jeśli nie był w takiej sytuacji to przynajmniej zna lub widział chociaż jedną osobę, która nie zapłaciła za usługę z której skorzystała, czyli w tym przypadku przejazd pociągiem. Podobnych sytuacji jest wiele w innych dziedzinach życia, w których ktoś uważa, że jemu należy się darmowa usługa lub po prostu chce być cwańszy od systemu.. 

Kto na tym straci? Oczywiście że my sami. Z mojego doświadczenia wiem, jak bardzo zjawisko gapowicza jest poważnym problemem. Takie osoby zazwyczaj są najbardziej roszczeniowi, ale sami swoją postawą nie przyczynią się do jakiejkolwiek zmiany na lepsze. Pomijając kwestię terminowości w dostarczaniu nowego taboru, jego zakup w dużej części pochodzi z zysku każdego jednego przewoźnika, którym jest sprzedaż biletów. Każdy gapowicz przyczynia się do przesuwania w czasie decyzji o inwestycjach i zakupach nowego taboru, dlatego następnym razem kiedy przyjdzie Wam jechać starym, wysłużonym składem, możecie właśnie takiej osobie serdecznie podziękować.

Swoją wypowiedzią nie chcę nikogo urazić ani zachęcać tłumu do -wiecie co macie z nim zrobić. Chcę zachęcić do większej pokory i cierpliwości. Lepsze przyjdzie, ale musimy jeszcze na to poczekać. Tak jak nasi dziadkowie po wojnie musieli przejść przez okres odbudowy Polski, tak my dzisiaj musimy przetrwać „reformację” na kolei. Lubię jeździć nowymi składami i ubolewam nad tym, że tak rzadko przychodzi mi podróżować nimi, ale w takim momencie  cicho pod nosem wzdycham i w myślach mówię sobie – dobrze że przynajmniej coś jedzie …

Mamy takie czasy, że możemy wymagać i wręcz należy wymagać, ale o jednym nie zapomnijmy. Chcesz wymagać, wymagaj najpierw od siebie. A wtedy świat będzie lepszy.

Łukasz Bordo

16 komentarzy

  1. Ja natomiast zdecydowanie wolę stare, dobre niezniszczalne EN57 ze skajowymi miękkimi siedzeniami, aniżeli nowoczesnego Elfa II, w którym ciągle zimno, ogrzewanie jakby prawie nie działało. Siedzenia twarde tak bardzo, że podróż z Cieszyna do Katowic to udręka… Na szczęście KŚ to tylko niewielki ułamek obsługiwanych linii i z Tarnowskich Gór do Wielunia i Katowic do Sędziszowa nadal będą wozić pasażerów EN57. Poza tym PESA upadnie prędzej czy później i kto będzie płacił za utrzymanie tego nowoczesnego badziewia? Koleje Śląskie są zadłużone na ĆWIERĆ MILIONA zł. Dzięki elfom II deficyt się jeszcze powiększy…

    1. Ja się nie dziwię, że Koleje Śląskie są zadłużone na 250 000zł. Bawili się w głupie dzierżawy, które były kilka razy droższe niż kupno EN57 i modernizacja np. w ZNTK. Mieli możliwość kupna składów z Kolei Mazowieckich, z ważnymi papierami i przeglądami nawet do 2022 roku, nie skorzystali, dla czego? Bo ubzdurało się, że tylko nowe składy? Nie odrazu Kraków zbudowali. Po nieudolnych rządach Woracha trzeba było rozpoczynać wszystko od nowa. Naprawdę cieszę się, że Koleje Śląskie z roku na rok się rozwijają, ale zarządzanie spółką od samego początku jest poprostu beznadziejne. Teraz, gdy Elfy 2 dojadą wszystkie skończy się era klasycznych EN57. Składy EN71KM, EN81 zostaną zwrócone, a SA109 zostaną odstawione lub sprzedane co z tym się zgadzam. No ale skoro dojdą nowe trasy np. kolej aglomeracyjna Rybnik-Wodzisław, Bielsko-Cieszyn, Katowice-Kraków. Samorządy dążą do przywrócenia pociągów do Jastrzębia Zdroju, Knurowa to wszystko ma obsłużyć ponad 50 składów??? A gdzie rezerwa?

      1. A słyszałeś o planach Metropolii by jeszcze w tym roku rozpisać przetarg na zakup EZT dla kolei śląskich? W perspektywie 2-3 lata KŚ zostaną zasilone w nowy sprzęt. To znacząco poprawi możliwości utrzymania rezerw!!!!!

        1. Wszystko pod warunkiem, że „plany” Metropolii nie okażą się słowami bez pokrycia. Za dużo już padło z ust polityków zapewnień bez pokrycia, jak to dobrze będzie za jakiś czas.

          1. Metropolia aby istnieć musi być „apolityczna”. Jej zadaniem nie jest stanowienie prawa a skuteczne zarządzanie w określonych ramach. Komunikacja jest jednym z podstawowych zadań a kolej wobec braku możliwości budowy metra daje możliwość uzyskania szybkiego efektu poprawy skomunikowania.

  2. Jak jadę kiblem to przede wszystkim cieszę się że nim jadę, bo pewnego dnia, na który pewnie większość czeka, kible zostaną z KŚ wycofane.

  3. Opinie, opinie…
    Mi osobiście w EN57 (i podobnych) bardzo podoba przedziałowość: od pociągu i tak jest głośno, a jeśli na końcu składu gdzie nikt nie patrzy (bo akurat nie ma szczytu przewozowego) pożytkuję czas ćwiczeniem na instrumencie i mam poczucie, że od biedy to może ujść. W pociągach jednoprzestrzennych w stylu Flirta już tej przyjemności nie mam…

  4. ELF II do Cieszyna może być. Cieszyn cieszy się! Ale Impuls do Rzeszowa z popsutym kiblem to prawdziwy hard. Tylko Polregio mogło coś takiego puścić

  5. Znakomicie opisane. Bardzo mi się podoba to sprawozdanie. To jest prawda, że czasy się zmieniają. Stajemy się coraz bardziej wygodni i wymagający. Jednak z doświadczenia widzę na peronach, że to studenci, młodzież i dzieci, które żyją w erze facebooka, snapchata, instagrama najbardziej narzeka na to czym jeździ. Taka jest teraz Polska znieczulica i to nie tylko w Kolejach Śląskich. Dla nas starszego pokolenia jest bez różnicy czy jedziemy starym i poczciwym EN57 czy Elfem, Flirtem, Impulsem. Ja wciąż lubię stare jednostki, ten klimat jazdy rodem z PRL mnie wciąż zachęca do jazdy, ale wciąż powtarzam, że dla mnie jest najważniejsze bym dojechał składem bezpiecznie, w miarę planowo i z miejscem do siedzenia. Pozdrawiam, Pana Łukasza za miły i przyjemny do czytania felieton.

  6. Żeby tak jeszcze międzytorza wysprzątać, bo czasem aż przykro przez okno patrzeć… Tam standardy się chyba nie zmieniają.

    1. Szczególnie „aktywny” sufit – od wejścia go słychać, dużo głośniej „piszczące” przy otwieraniu drzwi wejściowe – nie zależnie od tego, czy ktoś z nich korzysta, że o „gadającym” WC już nie wspomnę – pół składu musi wiedzieć, że ktoś wszedł do ubikacji….

      1. Dlatego ja wole jechać zamochodem 🙂 bo zabrali kible a stare en57 było trwałe nie zawodne miały swój urok a co do nowego taboru zero prywatnosći gadaczka na piszcząca 🙁 i do tego wrzyscy wiedzą że kroś weszed do kibla masakra czy ludzie w erze internetu sa uposledzeni ???? ze nie umią jechać pocągiem bez gadaczki ja wybieram autko niestety bo niema en57 i wagonów

  7. Ja wolałam jeżdzićEN57 miały swój urok klimat w stylu PRL u były nie zawodne i głosne wiedzałam zże jade pociagiem 😀 😀 drewnanym wnętrzem i skajowymi miękimi siedzeiam ale też sie trafiały fulplastick co siedziało sie jak na desce klozetowej 😀 i wiatr we włosach co do akustyki to mi nie pszeskadzało ze hałas jest ze nie słyszy sie własnych mysli 😀 😀 a teraz niestety jak wycofują EN57 to ja pszesadłam sie na samochud drogi i musze jechać niestety samochodem 🙁 pozdrawiam

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *