Odcienie kolei

W tym tygodniu poruszyliśmy temat kolorowych składów. Opinie na temat sytuacji polskiej kolei są różne, a słowo wielobarwność można wpisać w cudzysłów, ponieważ na naszych torach nie tylko występują różnorodne kolory, ale przynajmniej jeszcze tyle samo różnych przewoźników, ofert i taryf.


Kiedyś było lepiej. Kiedyś było jedno wielkie PKP. Takie stwierdzenie poniekąd jest prawdą, ale za sprawą złych decyzji to wielkie PKP upadło. Czy zatem należy wracać do starych czasów, gdzie kolej była kierowana centralnie? Może ktoś popełnił błąd przekazując samorządom regionalnym organizację przewozów pasażerskich, jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Każdy region ma swoją specyfikację i samorządy wiedzą lepiej jakie są potrzeby ich mieszkańców. Inną sprawą jest sposób zarządzania przewozami, ale cokolwiek zrobisz i tak nie zawsze wszystkim się to spodoba, ponieważ każdy z nas jest specjalistą od rozkładu, taboru, polityki czy nawet fizyki kwantowej. Moim zdaniem istotny jest fakt, że decyzje do spraw połączeń kolejowych zapadają „tutaj” a nie w Warszawie. Sprawa PKP wydaje się przegrana i nie ma najmniejszego sensu aby próbować do tego wrócić.

Jesteśmy na etapie rekonstrukcji kolei w Polsce. Praktycznie, każdy samorząd stworzył własnego, charakterystycznego dla swojego regionu przewoźnika. Dla mnie to rewelacja, że przewoźnik utożsamia się z województwem, po którym prowadzi przewozy pasażerskie. Zgadzam się, że jest jeszcze za dużo chaosu z tym związanym i że potrzebna jest wspólna taryfa. Wspólny bilet wydaje się najważniejszym spoiwem, który połączy wszystkich przewoźników. Nie powstanie przez to nowe PKP, ale rozpoznawalna Polska Kolej. Wspólny bilet przewoźników, charakterystyczne dla każdego regionu malowania pociągów i bogate oferty przewozowe, różne dla każdego regionu – brzmi już zupełnie inaczej niż kilkunastu przewoźników, wielobarwne pociągi i brak wspólnej taryfy.

Własny przewoźnik samorządowy, osobna taryfa i oferta były bardzo odważnymi posunięciami, ale była to improwizacja, której samorządy musiały się podjąć w celu ratowania przewozów pasażerskich w swoim regionie. Do takich decyzji posunęła ich m.in pogarszająca sytuacja Przewozów Regionalnych, rosnące stawki za pockm i cięcia połączeń. Obarczenie samorządów misją ratowania ogólnokrajowej spółki była kiepską decyzją z której województwom udało się wybrnąć obronną ręką. Może swoimi decyzjami nie ratowali tonącego przewoźnika, ale dali pasażerom gwarancję lepszego podróżowania.

Koleje Czeskie poradziły sobie w czasie transformacji politycznej lepiej od naszych. Po zmianie ustroju w Czechach od najważniejszych stanowisk państwowych zostały odsunięte wszystkie osoby, które były w jakimś stopniu powiązane z ustrojem komunistycznym. W Polsce transformacja przebiegła zupełnie inaczej .. moim zdaniem niewłaściwie. Niby wszystko się zmieniło lecz ludzie pozostali ci sami. Z ideologią i nawykami, które nie miały racji bytu w nowym systemie. To musiało upaść.

Dzisiaj kolej staje na nogi i choć nie jest to tempo jakiego chcielibyśmy, to cały czas idzie ku lepszemu. Niestety w dalszym ciągu uciekamy przez duchami minionej epoki, lecz ich pojękiwania coraz częściej zostają za pociągiem mknącym ku lepszej przyszłości.

Łukasz Bordo

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *