Słynne pociągi – KAROLINKA i WANDA – szybko pod Wawel

Dziś o dwóch legendarnych paniach, które królowały przez parę lat na śląskich torach i jednocześnie łączyły w dość krótkim czasie Katowice z Krakowem. Mowa o Wandzie i Karolince. Dziś funkcjonuje tylko Karolinka, choć kto wie, czy po tak długo oczekiwanej modernizacji linii kolejowej z Katowice do Krakowa oba składy nie wrócą jako pociągi OsP.


Każdy wie, że Karolinka to ta co poszła do Gogolina, a więc ściśle związana ze Śląskiem, natomiast Wanda to ta „co Niemca” nie chciała i rzuciła się w Krakowie w nurt rzeki Wisły. Nic więc dziwnego, że obie kobiety jedna ze Śląska, druga z Katowic patronowały najszybszym pociągom łączącym Kraków z Katowicami. Oczywiście były jeszcze inne połączenia, które łączyły oba miasta, ale tylko te oba jeździły z Katowic do Krakowa i w relacji przeciwnej.

Jednak nim o Wandzie i Karolince trzeba zobaczyć na protoplastów obu pociągów, a mianowicie pociągów motorowych, które w 1939 roku łączyły Katowice z Krakowem. Żal o tym pisać, ale poranny pociąg motorowy z Katowic do Krakowa pokonywał całą trasę w godzinę i osiem minut. Rekord ten długo nie był poprawiny. 55 lat później… tak ponad pół wieku później, w godzinę i 5 minut trasę Katowice – Kraków bez postojów na stacjach pośrednich pokonywał pociąg EuroCity „Wawel” relacji Hamburg Altona – Kraków Główny.

Po II wojnie światowej nikomu w głowie nie było tworzenie szybkich pociągów łączących stolicę Śląska ze stolicą Małopolski, bo czas jazdy pociągu osobowego wynosił 3,5 godziny i trzeba było naprawiać infrastrukturę po wojennej zawierusze i przekuć tor od Wrocławia przez Katowice do Przemyśla z szerokiego na europejski.

W latach 70 czas jazdy pociągów między Katowicami i Krakowem wynosił około 1,5 godziny dla pociągów osobowych, około 80 minut pociągu pospiesznego i 68 minut dla pociągu pospiesznego bez postoju (głównie pociągi z kierunku Berlina i Frankfurtu nad Menem)

Jednak w ofercie nadal brakowało szybkich pociągów regionalnych łączących oba miasta. Nikt nie chciał powrócić do koncepcji szybkiego pociągu na wzór motorowego, który kursował jeszcze w 1939 roku.

Do początku lat 90 następował powolny regres linii łączącej Katowice z Krakowem. Pociągi osobowe jeździły już około 2 godzin, pospieszne 1 godzinę i 40 minut, nawet pociąg jadący z Lipska do Krakowa nie zatrzymujący się na żadnej stacji pośredniej jechał tyle samo co zwykły pociąg pospieszny.

Wobec pogarszającego się stanu infrastruktury i odpływu podróżnych od rozkładu jazdy 1991/1992 postanowiono zawalczyć o podróżnego z pociągów regionalnych. Uruchomiono dwa pociągi pospieszne Karolinkę oraz Wandę, z czasem jazdy około godziny i dwudziestu minut wobec prawie dwóch godzin pociągu osobowego jadącego z Katowic do Krakowa. Karolinka wyjeżdżała około ósmej z Katowic wracając z Krakowa popołudniem, natomiast Wanda jechała z Krakowa w godzinach porannych, wracając ze Śląska w godzinach popołudniowych.

Oba pociągu prowadzone były EZT. Najczęściej były to EN57 lub EN71 choć w obsłudze zdarzały się także ED72. ED72 pojawiały się po zastąpieniu porannego połączenia Katowice – Poznań składem wagonowym. Wraz z pojawieniem się jednostki ED72 w obiegu „Karolinki” pojawiła się możliwość przejazdu w klasie 1.

W połowie lat 90 w obu pociągach, nadal występujących w taryfie pospiesznej, można było nadać przesyłkę konduktorską. Dziś usługa ta dostępna jest tylko w pociągach PKP IC.

Od rozkładu 2000/2001 oba składy jechały do Krakowa około 1,5 godziny, pociągi osobowe około dwóch godzin. Zarówno „Karolinka” jak i „Wanda” nie były już atrakcyjnymi pociągami wobec rosnącej konkurencji komunikacji kołowej. Dlatego też w pięć lat później oba składy zostały przemianowane na pociągi przyspieszone. Zmiana jednak niewiele dała jeśli chodzi o zapełnienie pociągów. Karolinka wyjeżdżała z Katowic o jakże atrakcyjnej porze do Krakowa o 11:00, meldując się na Głównym o 12:29. Z Krakowa „Karolinka” wracała już o… 14:33 meldując się w Katowicach o 16:00. Wanda wyjeżdżała z Katowic o 16:30 dojeżdżając do Krakowa o 17:59,  natomiast z Krakowa do Katowic jechała o 8:12 i w stolicy Górnego Śląska była o 9:41. Godziny Wandy były lepsze od Karolinki, ale pomimo to nie zachęcały do poróżowania.

W dwa lata później oba pociągi prowadziły wagony klasy 1 – 2. Rozkład jazdy 2006/2007 był jednym gdzie Śląski Zakład Przewozów Regionalnych uruchamiał wszystkie pociągi przyspieszone z wagonami klasy 1 i 2. Obsługa obu pociągów leżała po stronie Katowic. W przeszłości zadania były dzielone po połowie. Karolinkę zestawiał Katowice, Wandę – Kraków.

W rozkładzie 2009/2010 oba pociągi jeździły w podobnych godzinach jak w poprzednich edycjach, wydłużając czas jazdy do godziny i czterdziestu pięciu minut. Oczywiście nie trudno się domyślić, że był to ostatni rok Karolinki jak i Wandy, które stały się pociągami osobowymi. Ostatnim tchnieniem Karolinki był pociąg osobowy Lubliniec – Kraków Główny, który zastąpił ją w rozkładzie jazdy 2010/2011. Teraz Karolinka funkcjonuje jako zwykły pociąg osobowy z Rybnika do Rzeszowa,  ale ze względu na ciągłą modernizację odcinka Katowice – Kraków czas przejazdu tych 78 kilometrów wynosi dokładnie dwie godziny,  co atrakcyjne w obliczu konkurencji w postaci szybkich połączeń autobusowych nie jest.

Teraz pozostaje tylko nadzieja, że obie panie wrócą jako szybkie pociągi regionalne po zakończeniu modernizacji linii z Katowic do Krakowa.

TEKST: Przemysław Szczepanek

ppz: Karolinka i Wanda najczęściej obsadzone były jednostkami ED72
* Fot. CC BY-SA 3.0, Grzegorz W. Tężycki

6 komentarzy

  1. Jako ciekawostkę warto dodać że Wanda jeździ i dzisiaj, ale oczywiście nie w swojej „oryginalnej” relacji tylko jako jeden z pociągów PR z Bielska-Białej do Krakowa.

    1. Dzięki, tak coś czułem, że tak może być. Ale nie poszliśmy tym tropem choć autor tekstu z Bielska jest. Ale przy pierwszej okazji nadmienimy, że Wanda funkcjonuje dalej…

  2. Karolinka jezdzila zwykle na ED72, najpierw czerwony potem niebiesko zolte malowanie, standard byl super tych pociagow, REGIO PLUS wróć , caly sklad byl pozniej jako 2 kl

  3. Dopiero po 2000 r. osobówki przekroczyły 2 h. Poza tym juz jako „przyspieszony pociąg osobowy RegioPlus” przed 2000 r.bywało, że czas przejazdu oscylował w 1h15 – 1h20.

    Jako RegioPlus kursował również ORNAK, DUNAJEC, GIEWONT

    Nieprawdą jest również, że najczęściej były obsadzane ED72. ŚZPR nigdy takich na stanie nie posiadał. W schyłkowym okresie kursowania owszem, wcześniej 2xEN57 z pierwszą klasą,

    Nie będzie już nigdy przyzwoitej oferty połączeń regionalnych między Katowicami a Krakowem, bo to linia międzywojewódzka, Samorządy nie dadzą rady.

  4. BRAWO! Nobel dla tego co wymyślił godzinę odjazdu Karolinki z Rybnika. O godzinie 04:25 komunikacja miejska w aglomeracji rybnickiej jeszcze śpi. Czym dostać się na dworzec PKP w Rybniku z Żor, Jastrzębia-Zdroju i z Wodzisławia? Wielu mieszkańców aglomeracji ma rodziny w Małopolsce i na Podkarpaciu. Wielu emerytów i rencistów leczy się w sanatoriach Iwonicza i Krynicy, a nie wszyscy są w takim stanie zdrowia aby tłuc się przez wiele godzin autobusami z Katowic. Sprawę załatwiłoby przesunięcie odjazdu Karolinki z Rybnika na godzinę 06:25.

  5. W pierwszych latach na pewno jeździły EN57 z parafii Prokocim. ED72 jeszcze wtedy nie było. EN71 to parafia Sucha więc nie mogły sie na tych obiegach pojawiać. Te EN57 miały w środku wypas podobny do suskich EN71 obsługujących Giewonta i Kasprowego. Wśród nich były 1050 i 1114. W sumie tych kibelków było chyba 5 sztuk.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *