Gryfem po pięknej okolicy

W ramach kolejowego rajdu po naszym kraju,  wykonanego przez nas w ubiegłym tygodniu, duże wrażenie zrobił na nas przejazd pociągiem TLK Gryf z Olsztyna do Trójmiasta.  Naprawdę, świetna propozycja dla miłośników kolei, pokazująca jak można sprawnie stopniowo modernizować ten środek transportu nie odbierając mu przy tym jego uroku.


Do pociągu wsiadaliśmy na dworcu Olsztyn Zachodni, położonym blisko uroczej tamtejszej starówki. Fajną rzeczą, na którą zwróciliśmy natychmiast uwagę to fakt, że tam udało tak ułożyć się rozkład jazdy, że w ciągu niespełna 10 minut „w Polskę” odjeżdżały trzy pociągi. Oprócz naszego Gryfa (zestawienie klasyczne – siódemka i 5 wagonów z tego jeden klasy 1) z sąsiednich peronów w krótkim czasie odprawiane są pociągi TLK do Poznania i IC do Krakowa przez Warszawę.

My pojechaliśmy linią nr 220, w kierunku Pasłęka i Elbląga, która oferuje wszystko co najlepsze w mazurskim krajobrazie.  Naszą uwagę przykuły przyzwoicie utrzymane obiekty, choć widać, że używane nie są. To nie znaczy, że nie trzeba trochę ich przypilnować. Widoki – rewelacja. Mazury w pigułce. Generalnie pięknymi lasami (drzewa w przyzwoitej odległości od torów), za chwilę tu jezioro, tam jezioro. Jak na widokówkach. A to wszystko podczas płynnego przejazdu z prędkością nawet do 100 km/h po jednotorowym szlaku.

Coś nam zupełnie nieznanego zobaczyliśmy w Morągu. Po wjeździe pociągu na stację natychmiast zwróciliśmy uwagę na dużą ilość sprzętu wojskowego i żołnierzy zabezpieczających praktycznie każdy metr kwadratowy terenu. Łącznie z przebiegającą nad tym wszystkim kładką. Widocznie stojący na sąsiednim torze skład towarowy wywoził lub przywiózł coś ważnego dla naszej armii. Wyglądało to wszystko poważnie i, jednocześnie, bardzo efektownie.

W miejscowości Bogaczewo (90 km od Olsztyna) Gryf wjechał na linię 204, po której przez Elbląg dotarł później do Malborka. Ten odcinek to linia równie dobrze utrzymana, co zapewnia równie przyzwoity komfort jazdy. Pokonanie 100 km z Olsztyna zajmuje najszybszemu pociągowi w bieżącym rozkładzie (TLK Biebrza) 80 minut. Elbląg, po tym co zdążyliśmy zobaczyć z okien pociągu choć zapadał już zmrok,  wpisaliśmy na listę miejsc, które koniecznie w przyszłości odwiedzić trzeba…

Poruszając się zwykle po śląskich torach odzwyczajamy się od wielu rzeczy, które gdzie indziej są normalnością. Gdy dojeżdżaliśmy do Elbląga pociąg musiał zmierzyć się z czterema dużymi łukami, których nie powstydziłyby się ani nasza wiślanka, ani fragment linii nr 139 na odcinku Milówka – Zwardoń. TLK Gryf, z prędkością prawie 100 km/h, sprawnie pokonał ten fragment szlaku. U nas po takich miejscach nie jeździ się szybciej niż 50 km/h.

Od Malborka do Trójmiasta pociąg porusza się LK 9, czyli szybkim szlakiem Warszawa – Trójmiasto co sprawiło, że nim się obejrzeliśmy, dowiezieni zostaliśmy do Sopotu, który był celem naszej podróży. Tym sposobem pokonaliśmy 190 km w 160 minut. Przyzwoicie,  a wrażenia rewelacyjne. Polecamy…

Na zdjęciu: Olsztyn Zachodni 

Fot.  Damian Kazimierczak

2 komentarze

  1. Tak gwoli ścisłości… Olsztyn (i to co na zachód) to nie Mazury, to Warmia. To, że są w jednym województwie nie oznacza, że regiony te przepadają za sobą: patrz – Śląsk i Zagłębie 🙂

  2. Można zasugerować szefom PLK, żeby naszą sprawną ekipę z ZLK Sosnowiec przenieśli do Gdańska lub Olsztyna to docelowo czas podróży tym pociągiem jeszcze się skróci.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *