Znaleźć swoje miejsce

Jesteśmy jak wszyscy. Mamy swoje gorsze i lepsze dni. Mamy swoje problemy i bolączki. Wiele się jeszcze uczymy i uczyć będziemy. Bardzo dużo wymagamy od siebie, jednak czasem nie umiemy ogarnąć tego jak postępują inni. Tym bardziej, że nie chodzi o jakieś nasze fanaberie czy realizację zamierzeń związanych z jakimiś nierealnymi działaniami. Chodzi o takie codzienne sprawy, takie normalne. Wygląda na to, że niektórzy z ludzi odpowiedzialnych za jakość i sprawność infrastruktury kolejowej w naszym regionie, niekoniecznie tu rezydujących, odlecieli w jakąś rzeczywistość, którą ogarniają tylko oni sami bez żadnej kompatybilności z planetą Ziemia. Przykład takiego naszego galaktycznego traktu to fragment linii kolejowej nr 139 pomiędzy Bielskiem-Białą a Katowicami.


PKP PLK to organizacja potężna. Zatrudnia bardzo wiele osób i z tego, co udało mi się poznać wielu z nich, to normalni goście, którym również zależy, żeby ich korporacja działała z pożytkiem dla swoich odbiorców, czyli podróżnych. Jak gdzie indziej, są ludziska lepsi i gorsi. Mniej lub bardziej chcący. Mniej lub bardziej kreatywni. Średnia krajowa. 

Ale to korporacja. Jak każda ma swoich władców. Mądre i mniej mądre pomysły do zrealizowania. I potem mądrze bądź mniej mądrze owi władcy je realizują. Problemem jest to, że władcy siedzą na swoich czterech literach na zbyt wysokich krzesełkach co sprawia, że widok na podłogę ulega zamgleniu. A korporacja ma funkcjonować głównie na podłodze.

Jak nie widać to trzeba improwizować. I tu się zaczyna nasza kolejowa rzeczywistość. Linia kolejowa pomiędzy Katowicami a Bielskiem-Białą jest najlepszą areną działań korporacji polegających na próbie złapania własnego ogona choć jest to fizycznie niemożliwe. Ale korporacja uważa że jest to w stanie zrobić. Szkoda, że całkiem najpierw nie zauważono, że na LK 139 przewija się dziennie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy nie mają czasu na pasjonowanie się gonitwą za ogonem. Przeciwnie, igrzyska są antyreklamą kolei polegającą na robieniu trzy razy tego samego. 

Słowo. Dokładniej odpowiedzialność za nie. Korporacja nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to co tam werbalnie wywali do świata. Jestem człowiekiem wielkiej wiary ale kilka podróży w tym tygodniu z Katowic do Czechowic-Dziedzic czy Bielska-Białej nawet w mojej, czasem zbyt rozbudowanej wyobraźni, zablokowane zostały przesłanki do szukania pozytywów w bądź co bądź potrzebnych jednak pracaxh remontowych.

A przecież korporacja zapewniała, że w grudniu ubiegłego roku wszystkie prace miały się zakończyć. Paradoksalnie, teraz w okolicy linii 139 kręci się znacznie więcej ludzi niż w czasie nominalnych prac remontowych a utrudnienia w ruchu w porównaniu do roku 2016 są znacznie większe. Ciekawe czy rok 2018 minie nam na poprawkach do poprawek do wykonywanych aktualnie prac. Ale słowo o sukcesie zostało wypowiedziane dawno dawno temu.

Słowo. Korporacja popisowo ukręciła łeb naszej idei propagowania kolei w Bytomiu za sprawą pikniku. I znów chodziło tylko o słowo czy decyzję. Bo nie dowiedzieliśmy się pierwszego dnia po złożeniu wniosku, że zostaniemy „zbanowani”. Wręcz przeciwnie, róbcie, załatwiajcie a papier dostaniecie. Na szczęście, trochę już funkcjonuję na tym świecie i choć naprawdę wszystko było przygotowane co do ostatniego szczegółu to wszystkim, którzy nam przy tym pomagali mówiłem żeby się jeszcze wstrzymali w wydawaniu wszystkiego co do jego realizacji było potrzebne. Bomba spadła na nas 48 godzin przed imprezą. W miejsce 50 wypowiedzianych „tak” dostaliśmy jedno napisane „nie”  Nie uwierzycie jak wielkie było grono życzliwych nam ludzi którzy namawiali do nie poddawania się i zrobienia pikniku. Zdecydowałem się jednak powiedzieć „nie”. I dzisiaj zrobiłbym to samo. Bo wiedziałem, że w tym wypadku coś nie zagra, łańcuch niezbędnych naczyń powiązanych do organizacji pikniku został przerwany.

I nie wyobrażam sobie, że mielibyście się dowiedzieć o tym w sobotę na dworcu w Bytomiu. Informacja, że pikniku nie będzie ukazała się u nas niespełna dwie godziny po otrzymaniu oczekiwanego przez niespełna trzy tygodnie pisma. Po tej historii wiarygodność pewnych pań z korporacyjnej komórki odpowiedzialnej za wizerunek jest dla mnie taka, że nawet gdyby przyszło mi, oby nie, zapytać się ich która jest godzina to i tak nie uwierzyłbym w odpowiedź.

Zdajmy sobie sprawę, że nie jesteśmy potęgą na wydawniczej mapie nawet naszego regionu. I nigdy na tym nam nie zależało i zależeć nie będzie. Znaleźliśmy swoje miejsce w szeregu i w pełni je akceptujemy. Poszukiwanie innych kierunków sprawiłoby, że prędzej czy później nasze główne przesłanie, czyli namawianie za wszelką cenę do korzystania do transportu zbiorowego, ze szczególną, w naszym wypadku wręcz misyjną rolą kolei, straciłoby na wiarygodności . A jeśli coś takiego by nastąpiło to jestem pierwszy, który zaproponuje likwidację tego geszeftu.

Dalej będziemy będziemy propagować kolej, bo korporacja do naszych serc nie wejdzie i nam tego nie wydrze. Nawet taki gigant jest na to za słaby. Mamy swoją definicję promocji i budowy wizerunku. I to nie naszego portalu a kolei. Uważamy, że jest słuszny, czego dowodem jesteście Wy, czyli coraz większa grupa stałych czytelników. Szykujemy małą rewolucję w sposobie przekazywania, a w szczególności obrazowania informacji ze szlaków kolejowych i już w przyszłym tygodniu się o tym przekonacie. Najważniejsze, że tym osiągniemy swój cel, który postawiliśmy sobie po bytomskim fiasku. Pełna niezależność od korporacji.

Nadal wierzę, choć niemal każdego dnia moja wiara poddawana jest coraz trudniejszym próbom, że podobnie jak nasz malutki portal, potężna korporacja znajdzie należne sobie miejsce w systemie kolejowym naszego regionu i zacznie działać w kierunku usprawnienia a nie utrudniania życia podróżnym. Lądowanie na planecie Ziemia ludzi z korporacji powinno odbyć się gdzieś w okolicach linii kolejowych nr 90 bądź 139, bo tam odległość miedzy tym co ludzkie a tym czego ludzkie jestestwo pojąć nie potrafi jest największa.

Jerzy Gościński

4 komentarze

  1. LK 139 i Czechowice-Dziedzice Południowe…
    Aktualnie trwa tam zamknięcie toru nr 1 z powodu pilnego remontu „mostku nad rzeką” od strony Bielska-Białej. Ale już w tej chwili ten sam tor wymaga pilnej rewitalizacji na terenie stacji. Przez tłuczeń przerasta roślinność, a i całkiem okazały „wychlap” już się pokazał – patrząc od strony Bielska-Białej przed peronem.
    Pewnie za „chwilę” będzie takie samo zamknięcie z powodu remontu tego toru. Szkoda, że nie da się połączyć obu tych prac w czasie jednego zamknięcia torowego… 🙁

    Pozdrawiam

  2. zarządcom warszawskim z nadania wiadomej organizacji zależy na sparaliżowaniu KŚ i wskazania jako winowajców samorządowców. Nieważne, że samorządy nie mają żadnego wpływu na działalność PLK. To one będą atakowane za skandaliczne postępowanie zarządcy infrastruktury. A pasażerowie usłyszą, że dobrze będzie kiedy kolej stanie się jednym organizmem z jedną centralą. AMEN

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *