Utrudnienia zamiast komfortu

Wczoraj pociąg nr 49718 jechał z Czechowic-Dziedzic do Katowic dokładnie godzinę. Według rozkładu powinno się to odbyć o 10 minut szybciej. I nie ma tu żadnej winy Kolei Śląskich. Na linii kolejowej nr 139 aktualnie nie ma fizycznej możliwości by „przedostać” się zgodnie z planem z punktu A do punktu B . Przez tydzień jeździło się jednym torem z Tychów do Katowic Ligoty, wczoraj dla odmiany po raz n-ty zamknięty był jeden tor między Tychami a Kobiórem. I tak w koło Macieju. Na linii, która w grudniu ubiegłego roku miała być gotowa i mienić się najszybszym szlakiem kolejowym w naszym województwie.


Na początek wniosek. Nie będziemy na naszym portalu publikować ewentualnych skarg pasażerów linii S1. Wasze rajskie życie być może jest czasem zmącone starym „kiblem” zamiast nowego elfa. Może czasem trzeba przepuścić opóźniony pociąg PKP Intercity, może czasem z innych powodów coś nie zadziała jak należy. Ale wierzcie  – Wasi pobratymcy z S4, S5 czy S6 mają do czynienia z czymś, co Wam, ludziom z S1, trudno sobie wyobrazić i co z popularyzacją transportu szynowego nie ma nic wspólnego. Ich traumą jest konieczność z korzystania z LK 139.

Kilka dni temu rozmawialiśmy z jedną z osób, która doskonale zna dynamiczną sytuację na tym trakcie i próbowaliśmy ustalić – kiedy ostatnio pociągi jeździły po obu torach z Katowic do Bielska-Białej bez żadnych zakłóceń. Niestety, data jest bardzo trudna do zakomunikowania, ale miało to miejsce prawdopodobnie jeszcze przed pierwszą korektą aktualnego rozkładu jazdy. Czyli luty, może początek marca…

Mamy listopad i od ponad pół roku wyprawa na linii Bielsko-Biała – Katowice czy odwrotnie to wybitna niedogodność z serialu „Zmasakrowani koleją w województwie śląskim”. Notoryczne wyłączenia poszczególnych odcinków sprawiają, że pociągi nie są w stanie zmieścić się w założeniach rozkładu jazdy, stworzonego, co ciekawe, specjalnie na czas utrudnień. Z ostatnich 20 wypraw, które odbyliśmy pomiędzy stolicą województwa a Czechowicami-Dziedzicami czy Bielskiem-Białą i odwrotnie NIGDY nie dojechaliśmy do stacji przeznaczenia punktualnie. Norma opóźnienia to 10 minut, a bywało i znacznie więcej.

Nie mówimy „nie” remontom czy modernizacjom. Jednak ograniczenia prędkości pomiędzy Tychami a Tychami Żwakowem, z powodu siedemdziesiątego montażu świateł czy szlabanów na tamtejszych przejazdach, to przykład niespotykanej wręcz sprawności i gospodarności organów wykonawczych PKP PLK. Nie wiemy jak skomplikowane i supernowoczesne urządzenia tam występują, ale co dwa dni kręcą się tam jacyś ludzie i ciągle coś montują bądź demontują. A pociągi muszą zwolnić.

Muszą zwolnić choć są już opóźnione. Bo na przykład uradzono, że jednocześnie należy remontować przepust nad ulicą Legionów w Czechowicach-Dziedzicach w ciągu LK 139 i odcinek p.o. Most Wisła – p.o. Ochodza na LK 150. Wyłączenie po jednym torze na każdym z tych szlaków łączących się ze sobą przy p.o. Most Wisła sprawiło, że w pewnych kombinacjach trzeba było wyłączyć jeden tor stamtąd aż do Pszczyny. A to kolejna dezorganizacja ruchu. Dodajmy, że nad ulicą Legionów w ubiegłym roku była wymieniana nawierzchnia jak i same tory. Czy wtedy nie można było od razu wyremontować samych przepustów? Tym bardziej, że na sąsiadującej LK 150 ruch odbywał się normalnie.

W tym rozkładzie pociągi miały pokonywać dystans 54 km pomiędzy Katowicami a Bielskiem-Białą w 62 – 63 minuty. To miał być świetny czas, tym bardziej, że pomiędzy nimi osobowy kurs musi obsłużyć 16 przystanków bądź stacji. I tu dochodzimy do kolejnego punktu tej trudnej do zrozumienia historii. Traktowanie pociągów pasażerskich i ich status. Kiedy wczoraj zatrzymaliśmy się przed Kobiórem, a obok nas w przeciwnym kierunku za kilka sekund śmignął elf, to mieliśmy prawo oczekiwać, że pojedziemy dalej. Nic z tego. Musieliśmy odczekać kolejnych kilkanaście minut, bo trzeba było poczekać aż od Tychów zjedzie z jednotorowego szlaku pociąg towarowy. Pusty. Zapewniamy, że od kilku miesięcy, obojętnie czy tam, czy przed Pszczyną czy jeszcze gdzie indziej, pociągi osobowe musiały przepuścić niezliczoną ilość pociągów towarowych. Nawet, gdy jechały punktualnie.

Kilka tygodni temu staliśmy w tym samym miejscu (zresztą też chyba w pociągu 49718) i również po przepuszczeniu osobówki w stronę Pszczyny, nasz poczciwy „kibel” ani drgnął by kontynuować podróż. Okazało się, że musieliśmy odstać kolejnych kilka minut. Czekaliśmy aż zwolni się szlak z powodu lokomotywy jednego z przewoźników towarowych. Kiedy minął nas samotny biały żagiel, dalej panowała złowróżbna cisza. W końcu padło to pytanie „Co jeszcze będziemy przepuszczać?”. Odpowiedź (jej autora serdecznie pozdrawiamy): „Jak była lokomotywa, to pewno jeszcze jej wagony”.

I to była jedyna wesoła rzecz, która przydarzyła się nam na LK 139 w ostatnich miesiącach…

3 komentarze

  1. Czy to czasem nie efekt dobrej zmiany i zatrudniania osób niekompetentnych i niedoświadczonych, które nie mają pojęcia jak kierować takimi pracami i jak je zgrać żeby jak najmniej utrudniały ruch kolejowy?

  2. Tutaj akurat to jaka partia jest u steru nie ma znaczenia. W IZ Sosnowiec Tak było od zawsze. Tam są ludzie którym zależy na odstraszeniu podróżnych od kolei. Takich przykładów gdzie zamyka się całą linię aby zrobić jeden przepust, a po 6 miesiącach znowu zamyka się ta sama linię, na tym samym odcinku aby poprawić perony czy inny przepust można by mnożyć.

  3. LK 139 i Czechowice-Dziedzice Południowe…
    Aktualnie trwa tam zamknięcie toru nr 1 z powodu pilnego remontu „mostku nad rzeką” od strony Bielska-Białej. Ale już w tej chwili ten sam tor wymaga pilnej rewitalizacji na terenie stacji. Przez tłuczeń przerasta roślinność, a i całkiem okazały „wychlap” już się pokazał – patrząc od strony Bielska-Białej przed peronem.
    Pewnie za „chwilę” będzie takie samo zamknięcie z powodu remontu tego toru. Szkoda, że nie da się połączyć obu tych prac w czasie jednego zamknięcia torowego… 🙁

    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *