Nadjeżdża kolejowa alternatywa

Mieszkańców południowych dzielnic Katowic czeka niebawem prawdziwa próba wytrwałości, jeśli chodzi o dojazd do centrum miasta. Rozstrzygnięto przetarg na przebudowę skrzyżowania ulic Kościuszki i Armii Krajowej. Według wyłonionego w ramach przetargu wykonawcy prace mają potrwać 17 miesięcy od momentu podpisania umowy. Utrudnienia drogowe, które z pewnością wystąpią przy realizacji tego kontraktu, paradoksalnie mogą znacznie podnieść zainteresowanie koleją, wszystkich zainteresowanych jak najszybszym dotarciem do centrum miasta.


Skoczowskie przedsiębiorstwo IMB-Podbeskidzie wraz z czeskim M-SILNICE wygrały konkurs na zlecenie polegające na budowie skrzyżowania ulic Kościuszki z Armii Krajowej w katowickiej dzielnicy Piotrowice. Jedna z głównych arterii wylotowych ze stolicy województwa śląskiego zostanie zmodernizowana na odcinku niespełna 1,5 km. Główna część zadania polega na budowie dwupoziomowego węzła bezkolizyjnego w miejscu skrzyżowania wspomnianych Kościuszki i Armii Krajowej. Całość prac została wyceniona na 67,5 mln złotych. Inwestycja jak najbardziej potrzebna i wskazana, jednak oznaczać będzie dla ruchu drogowego na południu Katowic czas wielkich utrudnień i niedogodności.

Ulica Kościuszki to najważniejszy trakt prowadzący z tego rejonu do centrum miasta. Oprócz katowiczan dojeżdżają tędy nie tylko ci z bliżej położonych miejscowości jak Mikołów czy Łaziska Górne lecz również z Żor, Skoczowa, Wisły czy Cieszyna. Dzisiaj, planując tamtędy podróż w godzinach porannych trzeba liczyć się z dużymi korkami. Rozpoczęcie prac wpłynie na dalsze komplikacje w tym rejonie. To nieuniknione. Podobnie ma się rzecz w godzinach popołudniowych, tyle, że w odwrotnym kierunku.

Tymczasem od kilku miesięcy obserwujemy coraz większą liczbę podróżnych korzystających z przystanku Katowice Podlesie. Powstał tam już nawet nieformalny Park&Ride, a o tym jak jego rola wzrasta najlepiej świadczy fakt, że Koleje Śląskie podczas ostatnich prac torowych czynionych przez PKP PLK na odcinku Katowice Ligota – Tychy postanowiły zatrzymywać tam pociąg przyspieszony Magurka i z tego co widzieliśmy, było to decyzją słuszną. Ten najbardziej oddalony przystanek od głównego dworca Katowic zaczyna cieszyć się sporą frekwencją. A, naszym zdaniem, będzie ona jeszcze większa…

Pytanie, które nasuwa się w związku z zaistniałą sytuacją brzmi. Jak wielki będzie ten przyrost podróżnych? Pociąg już dzisiaj jest najszybszym środkiem lokomocji z Podlesia, a w związku z planowaną inwestycją drogową te parametry staną się dla transportu szynowego jeszcze bardziej korzystne. Ponadto, LK 139 w Piotrowicach przebiega dosłownie 100 metrów od miejsca przyszłych prac i z pewnością również duża część mieszkańców tej dzielnicy zdecyduje się na pociąg, zamiast walki z objazdami i utrudnieniami. Wcale nie cieszy nas to, że kierowców czeka olbrzymia próba cierpliwości i wytrwałości. Będą mieli jednak alternatywę. A czy z niej skorzystają? To już zależy wyłącznie od nich.

A tak przy okazji. Korzystając z przebudowy układu drogowego w ciągu ulicy Kościuszki, czy nie byłby możliwe odremontowanie mostu w ciągu linii kolejowej nr 142 i ponowne połączenie Ligoty ze szlakiem w kierunku Murcek i Kostuchny do Mąkołowca? Ostatnie dni pokazały, że jakiekolwiek prace na linii nr 139 powodują totalny paraliż ruchu pasażerskiego pomiędzy Tychami a Katowicami. Miło byłoby, gdyby istniała alternatywa w przypadku ewentualnej blokady tego uczęszczanego szlaku. A na przeszkodzie stoi tylko kwestia udrożnienia jednego mostu w okolicy, gdzie i tak będzie się wiele działo.

6 komentarzy

  1. A ja mam inne zdanie, jeśli chodzi o Podlesie. Do dowożenia z dzielnic Katowic i Tychów do centrum Katowic służyć winny pociągi aglomeracyjne, które powinny kursować na tyle często, by obsłużyć chętnych. Pociągi od strony Bielska-Białej powinny omijać Podlesie i Brynów i szybciej dowozić chętnych do celu.

    1. A ja mam jeszcze inne zdanie. Pociągi jadące z Żywca powinne być dłuższe. Ale niestety… kilka lat temu ktoś za nas wybrał opcję z Kolejami Śląskimi i teraz musimy się męczyć bo KŚ nie mają taboru. Koło się zamyka. Jak przekonać ludzi z aut do zatłoczonych pociągów? To samo jest na S1, S5, S7…

      1. Dokłanie. Ja bym wolał jechać pociągiem do pracy ale pociągi na S4 jadą na przemian co 5 min i co 50 min bo remont. Potem jakiś czas częściej, „tylko” co 20 min, a potem zaś co 50 bo zaś remont. Przez ostatni rok udało mi się aż 5 miesięcy (oczywiście nie kolejno nastąpujących po sobie) korzystać z pociągów.
        Boję się tej przebudowy bo pociągów jest za mało a autem/autobusem będzie problem dojechać. Będę musiał kupić rower.

        1. @Marcin / No niestety, nieludzkie przepisy są takie, że faworyzowane są pociągi dalekobieżne, aglomeracyjne spychane są na margines. Przykład z nowego rozkładu dla 11 grudnia: pociągi KŚ z Bielska-Białej do Katowic jadą 04:01 i 04:12, potem przez godzinę nic osobowego. Z Tychów do Katowic: 04:42, 04:52, 05:01, a kolejny 06:06. W między czasie jedzie EIP, a także IC, na który – niech zgadnę – bilety KŚ nie będą honorowane, bo po co…

      2. @tomik/ Nikt z nas nie wie, czy opcja z Kolejami Śląskimi to gorsze rozwiązanie – z pewnością nie było dobrym rozwiązaniem przejęcie od razu całości, ale czy na pewno była alternatywa? Przewozy Regionalne działały wówczas w ten sposób, że nie można wykluczyć, że nie tylko nie pojechałyby teraz dłuższe składy, ale może i nie pojechałoby nic, bo pieniądze się skończyły.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *