Wszyscy w jednym pokoju

Jak będzie wyglądał transport za 15 lat – na to pytanie w Świetlicy Krytyki Politycznej odpowiadali wczoraj przedstawiciele województwa śląskiego, powiatu cieszyńskiego i Cieszyna. W spotkaniu oprócz samorządowców wzięli udział eksperci zajmujący się transportem, aktywiści i mieszkańcy. Ponieważ braliśmy w debacie udział jako strona, to pozwolimy sobie zrezygnować z dziennikarskiej relacji posiłkując się notatką prasową sporządzoną przez organizatorów spotkania.  Nie zmienia to postaci rzeczy, że odnotowaliśmy kilka ciekawych zagadnień, którym z pewnością przyjrzymy się w następnych tygodniach. 


Na spotkaniu o strategie transportowe można było zapytać burmistrza Cieszyna, Ryszarda Macurę, starostę powiatowego, Janusza Króla, członka zarządu województwa śląskiego, Henryka Mercika, prezesa Kolei Śląskich, Wojciecha Dingesa czy wojewódzkiego oficera rowerowego, Aleksandra Kopię. Przybyli wykorzystali rzadką okazję, w której w jednym pokoju udało się zgromadzić gotowych do odpowiedzi przedstawicieli samorządu z trzech poziomów, którzy na debatę przybyli w dodatku wraz z urzędnikami.

Samorządowcy tłumaczyli, że dominacja transportu samochodowego wynika z mentalności polskiego społeczeństwa, które po latach „głodu motoryzacyjnego”, masowo przesiadło się z pociągów czy autobusów za kierownicę. Sala replikowała, że znaczna część użytkowników samochodów zrezygnowała z używania transportu zbiorowego ze względu na permanentne zaniedbania ze strony państwa i samorządów: cięcia linii kolejowych i autobusowych, likwidację PKS-ów, niską jakość taboru, nieprzemyślane rozkłady jazdy czy niekorzystne taryfy cenowe. Uzależnienie od samochodu byłoby z tej perspektywy skutkiem, a nie przyczyną zapaści transportu zbiorowego.

Mimo wszystko, przybyli goście starali się budować wizerunek miasta, powiatu i województwa, które są otwarte na inwestycje w transport zbiorowy. Prezes Kolei Śląskich zapewniał, że spółka zamierza otwierać nowe linie (np. z Cieszyna do Bielska-Białej i Oświęcimia) i skracać czasu przejazdu obecnych połączeń (np. z Cieszyna do Zebrzydowic). Wtórował mu Henryk Mercik z zarządu województwa, przekonując, że poprzez inwestycje kolejowe należy przeciwdziałać niekorzystnym skutkom wynikającym z masowego usamochodowienia społeczeństwa: rozlewaniu się zabudowy na przedmieściach, korkom drogowym czy degradacji centrów miast.

Burmistrz Cieszyna twierdził, że mieszkańcy są zadowoleni z działania komunikacji miejskiej, zapowiedział uruchomienie elektronicznego biletu, a także udogodnienia dla pieszych i rowerzystów. Z kolei starosta zapowiadał, że nowe przepisy ustawowe nakładają na powiat obowiązek organizacji transportu zbiorowego – nie wykluczył ujednolicenia taryf, ale zapytany o to, czy powiat zamierza skłaniać gminy do porozumień komunikacyjnych i czy – wzorem powiatu bieruńskiego-lędzińskiego – będzie do transportu dopłacał, powstrzymał się od takiej deklaracji.

Obecny na spotkaniu prorektor Uniwersytetu Śląskiego, Ryszard Koziołek zaapelował o uruchomienie akademickiego przystanku kolejowego, zwracając uwagę, że uczelnia wiąże swoją przyszłość z Cieszynem i komfortowy dojazd do kampusu jest istotnym czynnikiem, który wpływa na wybór uczelni przez studentów. Inne sugestie z sali dotyczyły m.in. konieczności poprawy partycypacji mieszkańców w decyzjach o transporcie, wprowadzenia tańszych biletów komunikacji miejskiej za krótkie przejazdy (1 zł za 3 przystanki), analizowania działania transportu zbiorowego pod kątem różnych grup społecznych (matek z dziećmi, osób starszych czy z niepełnosprawnościami).

Wiele szczegółowych spostrzeżeń mieli także mieszkańcy. Pytali m.in. o to, czy miasto ma zamiar ograniczyć tranzyt TIR-ów, ograniczyć możliwość wjazdu samochodem na starówkę, rozwiązać problem długich postojów przy zamkniętym przejeździe kolejowym, czy też zadbać o lepszy wizerunek transportu zbiorowego. (…). 

Duża liczba pytań i wysoka dynamika dyskusji pokazały, że problemy transportowe budzą żywe zainteresowanie, którego nie sposób zaspokoić w trakcie dwugodzinnego spotkania.

3 komentarze

  1. „Samorządowcy tłumaczyli, że dominacja transportu samochodowego wynika z mentalności polskiego społeczeństwa, które po latach „głodu motoryzacyjnego”, masowo przesiadło się z pociągów czy autobusów za kierownicę.” Czyli dojeżdżanie do pracy 15 letnim samochodem , wymagającym częstych napraw, ubezpieczenia itd. wynika z mentalności i głody motoryzacyjnego? totalna bzdura..

  2. Wybitnie tendencyjny, cieszynocentryczny artykuł. Do Cieszyna pociągiem przyjeżdża w porywach dwadzieścia osób – może raz na tydzień. Normą jest raczej kilka osób na składzie. I też po drodze pociąg się nie zapełnia – w Zebrzydowicach jest „jakaś” wymiana, ciut w Chybiu, łącznie wychodzi ułamek pasażera na kilometr. To zaklinanie rzeczywistości. Ja wiem, że prawda boli, ale się od niej nie ucieknie.

  3. Ja w poprzednich latach byłem Prezesem Cieszyńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei, z autopsji wiem jacy są Cieszyniacy , wstręt do komunikacji publicznej , nie wiedza i miłość do samochodów to codzienność. Za czasów Cara ex Burmistrza Bogdana Ficka połowa „urzędasów” i mieszkańców nie wiedziała że do Cieszyna zajeżdżają pociągi , twierdzenie że Cieszyn to tak mało miasto iż każdy może podejść na piechotę ( władza widziała miasto od ul. Zamkowej po Wyższą Bramę). Komunikacja miejska w niedziele zamierała po 19-stej kiedy to latem ogródki piwne tętniły życiem do późnego wieczora . Wróć pijany samochodem bo MZK już nie jedzie. Pociągi na start i przyjazd do Cieszyna były w godzinach takich że miejscowym mało co pasowało. Do Bielska Białej dojazd busem pierwszy kurs około 5 rano w dzień roboczy a do Katowic monopolista od lat Bus Brad.. który oferuje katorgę swoim taborem. Nic dziwnego że Cieszyniacy wolą samochód. Tu się nie da coś polepszyć, tu trzeba zmian . Autobusy miejskie z biletami czasowymi np. 1zł do 10 minut. , pociąg z połączeniem w Czechowicach Dz. o 6, 8 14, 15, 18 i 20-stej. Autobusy do Bielska Białej i Katowic także w dni wolne i świąteczne i przede wszystkim wjazd do ścisłego centrum Cieszyna płatny niczym w Londynie. Pracując kiedyś w Polifarbie byłem nie raz świadkiem rozmów wychwalających samochody ponad wszystko jak by na nich się świat kończył, dojeżdżający wjeżdżali w centrum w poszukiwaniu miejsca parkingowego jak najbliżej sklepu który ich interesował zamiast pozostawić samochód pod Browarem i przejść sie przez tak małe miasto jak wcześniej ich zapewniał w lokalnej gazecie Car ex Burmistrz Bogdan F.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *