Gdy opóźnienie goni opóźnienie

Różnorodność taborowa a także coraz szersza paleta kolorów to już codzienność, z którą zmagać muszą się pasażerowie Kolei Śląskich. Co gorsza, patrząc na problemy związane z realizacją kontraktu na dostawę nowego taboru, należy brać uwagę scenariusz, w którym na Śląsk trafi kolejny rodzaj taboru.


W chwili obecnej zamiast Elfów 2 (tych w wersji dwu i czteroczłonowej), w bazie taborowej śląskiego przewoźnika spotkać można EN81, 14WE w barwach Industrial Division i EN71 w barwach Kolei Mazowieckich. Czy będą kolejne „nowości”? Miejmy nadzieję, że nie. Dzisiaj jednak nie czas na zastanawianie się i analizowanie, jaki jeszcze rodzaj taboru i w jakim malowaniu może trafić do Kolei Śląskich w zamian za niedostarczone Elfy 2.

Patrząc na obecną sytuację PESY i opóźnione realizacje poszczególnych zadań realizowanych przez bydgoskiego producenta, w głowie rodzą się różne pytania. Przede wszystkim, dlaczego doszło do sytuacji, w której producent notorycznie nie dotrzymuje terminów realizacji zadania i czy można było, przynajmniej w jakimś stopniu temu zaradzić?

Ustawa o prawie zamówień publicznych wskazuje na sytuacje, które mogą doprowadzić do wykluczenia wykonawcy. Jednak stosunkowo łagodne podejście zamawiających do wykonawców, nie doprowadziło do sytuacji, w której dany podmiot spełniałby warunki pozwalające zamawiającemu na wykluczenie go z postępowania przetargowego.

PESA Bydgoszcz S.A. w pewnym momencie chyba przeliczyła swoje możliwości. Startując w każdym przetargu, nawet w takich, które były bardzo trudne do zrealizowania, doprowadziła do sytuacji, w której opóźnienie zaczęło gonić opóźnienie, a to z kolei spowodowało wzrost kar za nie dotrzymanie terminów zadeklarowanych podczas postępowania przetargowego. To wszystko sprawiło, że dzisiaj PESA potrzebuje wsparcia, bez którego prawdopodobnie nie pociągnęłaby zbyt długo.

W tym miejscu pojawia się pytanie, czy takie wsparcie, jest mówiąc po piłkarsku fair play wobec pozostałych graczy kolejowego rynku? Z całą pewnością przy okazji tego tematu pojawią się głosy, że należy wspierać swoich. Generalnie się z tym zgadzam, jednak czy firma, która notorycznie ma problem z terminową realizacją kontraktu, a do tego w ostatnim czasie zanotowała spore wpadki jakościowe w postaci niespełniających niemieckich wymagań Linki, awaryjnych Dartów czy spalinowych Gam, na to zasługuje? Odpowiedź pozostawiam Wam.

Wracając do sytuacji Kolei Śląskich, która krótko mówić nie jest łatwa, należy pochwalić przewoźnika za to, że przy tworzeniu ram formalno-prawnych zdecydował się zabezpieczyć na wypadek nieterminowej realizacji kontraktu. Dzięki takiemu podejściu, śląska spółka zgodnie z przyjętym harmonogramem wzmacnia swój park taborowy. Co prawda póki co do Kolei Śląskich trafiają tymczasowe zamienniki, jednak koniec końców kiedyś przyjedzie ten, który miał przyjechać już dawno.

Patryk Tuzgier

* Fot. Adam Kilian

12 komentarzy

  1. niemieckich wymagań a nie niemiecki wymagań 😉 Czy jest szansa że wszystkie ELFy 2 dotrą na Śląsk do Jesieni przyszłego roku? tak jak było na początku zapowiadane

  2. Bardzo dobry artykuł! Pesa jest sobie sama winna. Każda firma która dba o prestiż i renomę przyjmuje tylko tyle zamówień ile jest w stanie terminowo zrealizować. A Pesa „bierze” wszystko by potem we wszystkim się spóźniać. Cierpią na tym jak zwykle… pasażerowie.

  3. PESA winna?
    1. Zmienne warunki dostaw do DB – niewinna
    2. Kontrakt moskiewski – niewinna
    3. Tramwaje do Krakowa – niewinna
    4. PKP IC – niewinna

    1. Niedoszacowane ryzyko dla w/w projektów – winna.

      Takie rzeczy trzeba brać pod uwagę już na etapie składania oferty, a nie zakładać że w razie czego politycy pomogą.

      1. Hmmm. A w czym politycy pomogli? PESA to jeden z nielicznych przykładów samodzielności i opierania się na krajowych zasobach. Jeśli szacować ryzyko to PESA powinna pozostać przy wagonach do wożenia zboża i rozszerzyć ofertę o węglarki a ludziom zostawić EN-57 i pochodne
        z wietrzeniem d… w toalecie. Trzeba było obstawić sankcje dla Rosji, upierdliwość krakówka, zmienne humory w Niemczech i wreszcie wypięcie się na PESE IC-ków w myśl zasady: każdy byle nie z BYDGOSZCZY!!!!!!!!! Bo co to za atrakcja? Mediolany, Turyny, Pekiny i insze Tokia muszą politycy zobaczyć nie Bydgoszcz!!!!!!!!!

  4. Jak tak dalej pójdzie to boję się, że PESA w ogóle nie wywiąże się z kontraktu (np. zbankrutuje), ale to pewnie niemożliwe w polskich warunkach (interwencjonizm państwowy oraz patriotyzm gospodarczy). Swoją drogą to dziwne, że wybieramy najtańszego oferenta, a potem narzekamy na jakość, opóźnienia etc…

  5. A ja zapytam inaczej – co w końcu się dzieje ze składem, który jest widoczny na zdjęciu? Właśnie taki miał zostać dostarczony w sierpniu, od lipca jest widoczny na różnych zdjęciach na różnych portalach, a wciąż nie dotarł do Katowic.

      1. To już słyszałem 2 miesiące temu, ale ile to jeszcze może potrwać? Czy UTK nie jest związane jakimiś terminami w celu wydania decyzji (pozwolenia)? Bo jeżeli nie, to faktycznie, na pociągi możemy czekać w nieskończoność nawet jakby PESA wyrabiała się na czas.

          1. Nadal nie mogę tego zrozumieć. Przecież homologacja czy zezwolenie dla „Elfa 2” jest już wydane, tyle że dla wersji trójczłonowej. Czy egzemplarze o innej liczbie członów tak bardzo się różnią, że trzeba tyle się zmóżdżać nad wydaniem dla nich zezwoleń? Pociągi są, a jakoby ich nie było. Wszyscy psy wieszają na PESIE, a zdeje się że winnym opóźnień jest zupełnie kto inny.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *