Hybrydy czar

Chociaż generalnie gonimy po torach i pociągach to kilkanaście dni temu znaleźliśmy trochę czasu, by przetestować nowy tabor autobusowy, który od kilkunastu miesięcy przemieszcza się po naszym regionie. Dzisiaj wrażenia z przejażdżki Volvo 7900, hybrydowego cacka z PKM Sosnowiec. W najbliższych dniach zrelacjonujemy Wam także przejazd nowym katowickim Manem oraz Solarisem czwartej generacji zasilanym CNG z mysłowickiego Transgóru.


Niżej podpisany miał okazję przez kilkanaście lat pracować w Tychach więc to, że pojazd może jechać bez charakterystycznego dźwięku dieslowskiego silnika dziwne już nie jest. Trochę się pojazdami Tyskich Linii Trolejbusowych człowiek najeździł. W autobusach hybrydowych, choćby takich jak sosnowieckie Volvo, trzeba przyzwyczaić się do tego, że te dieslowskie „szczebiotanie” raz jest a raz go nie ma. Test odbyliśmy na 12-metrowym pojeździe o numerze taborowym 757, obsługującym akurat linię 61. Niestety, zawiódł wówczas sprzęt fotograficzny i w zamian dajemy obrazek przegubowej wersji hybrydowego Volvo.

Już bezszelestny wyjazd z (spod) katowickiego dworca zrobił wrażenie. A jednak. To co w trolejbusie było normalne, tutaj, świadomość, że jest się w autobusie,  który choć ma zgaszony silnik to jednak jedzie, sprawia, że odbiór tego faktu jest zupełnie inny. Jednak już na skrzyżowaniu z ulicą Słowackiego silnik na olej napędowy musiał dać o sobie znać. I tak potem tak na zmianę. Postój czy na czerwonym świetle czy na przystanku – cichutko. Trzeba przyspieszyć, czy dystans miedzy kolejnymi przystankami jest dość spory, to natychmiast powraca dieslowski dźwięk. Nie nasze odczucia są jednak najważniejsze, bo najbardziej jesteśmy ciekawi jak wyglądają ekonomiczne wyniki inwestycji w autobus hybrydowy na tle pojazdów napędzanych innymi paliwami. Postaramy się za kilka tygodni takie zestawienie przygotować, bo ciekawość aż nas rozrywa jak faktycznie wygląda to w liczbach.

O wyglądzie zewnętrznych wszystkich trzech autobusów mamy jednoznaczną opinię. Oczywiście, to tylko nasze zdanie ale całej trójce „testowanych” przez nas autobusów, jeśli chodzi o urodę wystawiamy ocenę najwyższą. Pewno macie swoje typy (chętnie je poznamy), ale my będziemy upierać się, że w tej klasyfikacji wskazywanie odbiorcy głównej nagrody nie powinno mieć miejsca.

Wnętrze  – klasa światowa. Zafascynowani koleją trochę przegapiliśmy jak pozmieniały się wnętrza miejskich autobusów. A warto wybrać się takim nowym pojazdem, by zobaczyć jak zmienia się przestrzeń pasażerska, jak atrakcyjne i funkcjonalne potrafi być wnętrze nowoczesnego autobusu miejskiego. Poza tym, na mocy przepisów unijnych, w coraz większej ilości pojazdów coraz bardziej widoczna jest część pojazdu już nie przystosowana a „wydzielona” dla osób niepełnosprawnych, starszych i ograniczonej sprawności. Poznacie ją bez problemu, po zupełnie innej barwie siedzeń niż w reszcie autobusu. Takie regulacje prawne obowiązują od początku tego roku.

Uwagę przykuwa też w sosnowieckiej hybrydzie czytelny system informacji pasażerskiej, czyli coś, co w katowickich autobusach wymaga gruntownej poprawy. Ale o tym już przy okazji wrażeń z wyprawy pojazdem typu MAN NG323 Lion`s City G o numerze taborowym 1201 należącym właśnie do PKM Katowice…

One comment

  1. Ot, kolejny plastikowy autobus. Nowy, więc ładny. Za parę lat będzie wyglądać jak wszystkie inne, co w szczególności w przypadku volvo nowszych generacji oznacza telepanie się wszystkiego w środku. Łatwiej zresztą kupić nowy autobus z dofinansowaniem niż zrobić dobrą ofertę, a to przede wszystkim z tym samorządy mają problem.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *