Słychać lepsze

Ostatnio zostaliśmy solidnie zaskoczeni in plus podczas oczekiwania na pociąg na katowickim dworcu. Żeby było przewrotniej, zaczęło się od zapowiedzi, że kurs do Raciborza odjedzie z opóźnieniem 5 minut…


Choć pociąg KŚ do Raciborza stał przy peronie, praktycznie gotowy do drogi, to podano informację o jego późniejszym odjeździe kilkadziesiąt sekund przed godziną widniejącą w rozkładzie jazdy. Za chwilę podano drugi komunikat głosowy:- Pociąg opóźniony jest w związku z oczekiwaniem na pasażerów przesiadających się z innego pociągu.

Okazało się, że jednostka Kolei Śląskich czeka na przyjazd opóźnionego kilka minut pociągu EIP z Gdyni przewoźnika PKP Intercity. Na jego pokładzie pasażerowie zgłosili chęć przesiadki i kontynuowania podróży, używając nomenklatury KŚ, linią S7.

Nasze zdziwienie miało jednak dopiero osiągnąć apogeum po wjeździe w perony pendolina, gdy z głośników usłyszeliśmy coś takiego: – Pasażerowie, którzy przesiadają się z pociągu EIP do pociągu do Raciborza proszeni są o przejście na peron 2, skąd odjedzie pociąg…

Wiele już na dworcu w Katowicach widzieliśmy i słyszeliśmy ale czegoś takiego jeszcze nie doświadczyliśmy. Dwóch pasażerów,  bo tylu dotyczyła przesiadka, zostało poprowadzonych niczym za rączkę z jednego pociągu do drugiego.

Nie wiemy, czy to jakieś nowe wytyczne czy incydentalny przypadek, ale rozwiązanie jest na tyle korzystne dla pasażera, szczególnie nie rozumiejącego meandrów współczesnej polskiej kolei, że warto spróbować praktykować je jak najczęściej.

9 komentarzy

  1. To powinna być normalność. We Wrocławiu miałem dokładnie odwrotną sytuację – zero komunikatów, niedziałające wyświetlacze (jeden pokazywał błędny komunikat), do tego dwa pociągi na jednym peronie, ja wyposażony w mało wygodny do biegania po peronach rower – i nawet czerwonych świateł odjeżdżającego pociągu nie byłem w stanie zobaczyć…

  2. Trzeba przyznać, że współpraca między różnymi przewoźnikami się poprawia. I dobrze bo wielu ludzi bardzo się boi przesiadek. A wcale nie są takie złe – szczególnie jeśli komunikaty są nakierowane na przesiadających się w danej chwili. Mnie kiedyś pozytywnie zaskoczył konduktor który jak się zbliżaliśmy do Katowic podszedł i powiedział jej z którego peronu i toru odjedzie jej pociąg. Miłe.

  3. Generalnie starają sie dworce nie zapowiadać powodów opóźnień bo boja sie odpowiedzialnosci za rzekomoe pomuwienia o nie prawdę lub brak precyzji. Kiedyś za PKP było szczegółowo bo wszytko to było PKP. A co do osób którym dedykowane sa takie komunikaty mają w połowie przypadków w ten czas słuchawki w uszach a na dodatek w 90%gdy zapowiadają jakiś pociąg to w ten czas wlasnie przejeżdża np.towarowy i nic nie idzie zrozumieć.

  4. Żadna nowość, po prostu kultura obsługi. W czasie studiów parę lat temu jak z opóźnionego Krakowa przesiadałem się na Wisłę to też kilka razy słyszałam taką informację. Raz pociąg czekał godzinę, zaś kilka innych razy ostatnia Wisła, mimo zgłoszenia odjechała mi. W zeszłym roku przesiadałem się z opóźnionego TLK z Kielc na pociąg KŚ do Cieszyna z przesiadką w Czechowicach-Dziedzicach, to TLK specjalnie wjechało na inny peron gdzie czekało na mnie Bielsko i również zapowiedziano przesiadkę.

  5. To pozytywny sygnał, że na dworcach informacyjnie można obsługiwać pasażera lepiej. Dobrze byłoby, żeby takiej kultury przybywało też na przystankach gdzie pasażer ma do dyspozycji peron, kawałek wiaty, czasem też ławkę i tyle.

  6. Komunikaty, jak i sama obsługa zależą pewnie od danej zmiany, ale na pewno opisywana sytuacja to nie jakiś ewenement w Katowicach. A już na pewno nie materiał na wpis, chyba że to jednak zmierza w kierunku pamiętnika podróży z Cieszyna do Katowic 🙂 Komunikaty szczegółowe są również pomocą dla dyżurnych, bo dzięki temu jest szansa na szybsze zwolnienie krawędzi.

  7. A w Cieszynie lenistwo do potęgi, cztery pociągi na krzyż i nawet czasem nie zapowiedzą przyjazdu czy opóźnienia pociągu. Po postu PLK nie powinna zajmować sie megafonami.

  8. W Katowicach pociągi nie zapowiada automat. Jestem ciekawy, czy automat też byłby taki uprzejmy.
    W okolicach przełomu czerwca i lipca tego roku, czekając w Warszawie Zachodniej na pociąg ekspresowy opóźniony o ponad dwie godziny z powodu nawałnicy, usłyszałem jak automat zapowiedział, jak będą kursować pociągi w noc sylwestrową. To też uprzejmie, że automat już się zatroszczył na zapas (nie znając jeszcze rozkładu), tylko że ludzi to tylko dodatkowo zdenerowwało (lub rozśmieszyło), bo pociągów opóźnionych lub odwołanych z powodu gwałtownej pogody było tyle, że na elektronicznych tablicach zabrakło miejsca na bieżące odjazdy pociągów, bo zajęło je wyświetlanie tych wcześniejszych opóźnionych, a automat też pewnie miał za dużo komunikatów do wygłoszenia naraz, że mu się coś pomieszało przy okazji i wyskoczył nie ten komunikat co trzeba.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *