A rogatki dalej nic

Niedziela, godzina 12.30.  Cieszyn, ulica Zamkowa. Opadają rogatki na przejeździe kolejowym. Według rozkładu jazdy ma jechać pociąg nr 12817 relacji Frydek-Mistek – Cieszyn. Kierowcy i piesi (ci drudzy mają gorzej bo leje jak z cebra) nie wiedzą jeszcze, że przyjdzie im tkwić w tym miejscu przez… siedem minut. Tyle czasu upłynie zanim rogatki ponownie zostaną podniesione. To jednak jeszcze nic. Problem jest jeszcze poważniejszy w okolicach godziny 14.30 w dni robocze, bo kilka razy zdarzyło się, ze zanim przejazd został otwarty, przejechały trzy kursowe pociągi. Powoduje to, że szlabany są zamknięte nawet i 12 minut. W godzinach szczytu.


O problemie pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku w artykule Nowocześniej w Cieszynie. Ale czy lepiej?.  I choć z tego, co udało się nam ustalić, sprawą był zainteresowany Urząd Transportu Kolejowego, cieszyński magistrat, lokalne media i kto jeszcze tylko, to zarządca infrastruktury nie zrobił nic, by ten problem rozwiązać. Przypomnimy również, że największą uciążliwością po zamontowaniu podobno nowocześniejszego, bezosobowego, schematu obsługi przejazdu jest fakt, że szlabany są zamknięte długo jeszcze po przejeździe pociągu. To zdaniem mieszkanców jest zmianą na gorsze od czasu, gdy po przejechaniu pociągu rogatki były podnoszone niemal natychmiast przez obecnego na miejscu dróżnika. Nikt nie kwestionuje, że przed przejazdem trzeba odstać kilka minut zanim pociąg nadejdzie, ale nikt nie potrafi zrozumieć dlaczego po przejeździe rogatki nie są one podnoszone przez kolejne kilkadziesiąt sekund,. A takie rozwiązanie zafundował cieszyniakom zarządca infrastruktury po modernizacji przejazdu.

Inna sprawa, że czasem do zbyt długiego opuszczenia rogatek przyczynia się… strona czeska. Często informuje ona, że pociąg już jest gotowy do wyjazdu do Polski, co wiąże się z koniecznością zabezpieczenia przez polskiego dyżurnego bezpiecznego przejazdu pociągu. Chodzi głównie o zamknięcie wszystkich szlabanów na liczącym sobie 1,5 kilometra długości odcinku od  mostu granicznego do wjazdu w perony cieszyńskiej stacji. Tymczasem pociąg potrafi wyjechać z czeskiego dworca nawet dwie minuty później, co przekłada się na relatywnie dłuższy czas dojazdu na polską stronę, gdzie ruch na ulicy Zamkowej jak i na przejeździe na Małej Łące jest już wstrzymany.

To zdarzenia sporadyczne. Generalnie jest tak, że ludzie klną na czym świat stoi, ale dopiero po przejeździe pociągu. Zrozummy to. To nie pasjonaci kolei, lecz mieszkańcy miasta powiatowego, którzy idą czy jadą tamtędy nie z pasji czy hobby, lecz by realizować swoje potrzeby. Zmierzają do pracy czy szkoły i dla nich czas ma olbrzymie znaczenie. W przypadku niedzielnym natomiast, po prostu mokną. I nagle spotykają się ze zjawiskiem, którego zrozumieć nie potrafią. Zamknięte szlabany bo przejedzie pociąg? W porządku. Ale zamknięte jak już przejechał? To dla nich, dla nas zresztą też, trudne już do zrozumienia. Już poprzednim razem sugerowaliśmy, że wszystko rozbija się o odpowiedni montaż nowoczesnej instalacji. Czyli nie jest potrzeba znajomość najstraszniejszych tajników współczesnej techniki, lecz odrobina dobrej, ludzkiej woli.

Przedwczoraj spotkaliśmy się z Ryszardem Macurą, burmistrzem Cieszyna, który zapewnił nas, że także czyni starania w rozwiązaniu tego problemu. Jak widać, uciążliwość wynikająca ze zbyt długiego wstrzymania ruchu na jednej z najbardziej ruchliwych ulic Cieszyna nie jest jakąś naszą fanaberią, tylko rzeczywistym utrudnieniem funkcjonowania miasta. Dlatego nie chce się nam wierzyć, że instytucja będąca tak blisko potrzeb i pragnień pasażerów kolei jak Zakład Linii Kolejowych w Sosnowcu nie jest w stanie tej zagadki szybko i sprawnie rozwiązać. Tym bardziej, że sprawa dotyczy nie pasażerów kolei, a całej miejskiej społeczności.

7 komentarzy

  1. Sukces jakim jest przywrócenie połączeń po LK 90 i dodatkowo jeszcze dodanie kilku par połączenia z c Frydkiem ma gorzki smak. W miejsce entuzjazmu z każdą niepotrzebną minutą oczekiwania na otwarcie rogatek wkrada się rozczarowanie i gniew. Rozkład przyjazdów i odjazdów pociągów znam na pamięć nie po to, aby z nich korzystać, ale ich unikać. Jeśli odbędzie się referendum „Pociągi (puste) vs. samochody (kilkadziesiąt w korku)” niestety będę przeciw tym pierwszym. I to wszystko z powodu nieudolności automatyków z PKP PLK lub ich zwierzchników.

    1. Niestety, ma Pan w 100 procentach rację. Nawet moja żona, która koleją się nie interesuje akurat cieszyński rozkład zna bardzo dobrze. Właśnie z powodu o którym Pan napisał. Jak trzeba załatwić cos na mieście to najlepiej wtedy, gdy nie jedzie pociąg. To ociera się już o paranoję….

  2. No więc właśnie – takie myślenie, jak Krzysztof prezentuje sobą wielu użytkowników dróg. Dla nich pociąg zamiast być symbolem myślenia proekologicznego, jest zawalidrogą przeszkadzającą w codziennym i (w miarę) płynnym poruszaniu się. PeeLKa MUSI wdrożyć na wielu przejazdach systemy, które – mając na uwadze bezpieczeństwo – skrócą czas oczekiwania na podniesienie rogatek.

  3. W lutym stałem 24 minuty bo pierwsze przyjechał z Tesina i wrócił i za chwilę z Czechowic Dz.i wrócił a więc dwie pary pociągów sparaliziwały miasto w godzinach szczytu powrotów pi 14 stej. Proponuję zablokować wejście urzędasów z PLK Sosnowiec do pracy 20 minut przed przyjściem do pracy, niech nie raz się spoznią.

  4. Dziwne rzeczy się dzieją… To chyba jeden z nielicznych przypadków gdzie kierowcy czują się pokrzywdzeni. Jednak bardziej mi szkoda piechurów i rowerzystów.
    Nikt nie mówi o durnym przepisie PLK mówiącym, że pociąg na niestrzeżonym przejeździe ma zwalniać do 20km/h aby przypadkiem nie zderzył się z jaśnie panem samochodem.

    A na poważnie. Rozumiem rozgoryczenie, podobna sytuacja jest w Rybniku na przejeździe z DW925. Oczywiście problem jest do rozwiązania i mam nadzieję, że „niedasizm” zostanie zlikwidowany.

  5. Problem jest w uzależnieniu rogatek od semaforów. Semafor może byc dopiero wyświetlony jak rogatki są zamknięte. I tutaj jest mały haczyk albo nieudolność projektanta. Rogatki mogą być podniesione dopiero po zwolnieniu przebiegu pociągu a więc w peronach st. Cieszyn lub w drugim kierunku na moście lub za rozjazdem za elektrownią. Wystarczyło by zabudować w przejeździe takie same czujniki jak w SSP które zwalniały by blokadę rogatek po przejeździe pociągu. Niestety PLK Sosnowiec jest tak tępe jak stara piła. Ostatnio uderzyłem do UTK w Warszawie w celu poprawy widoczności na przejeździe na ul. Leśnej i co dało się prawie tydzień wycinali krzaki i drzewka zasłaniające przejazd oraz wymieniono płyty. Trzeba uderzyć do UTK z opisem a oni szybko p[odejmą decyzję.

    1. Wycięcie krzaków, to poprawa bezpieczeństwa, a tu raczej „tylko” wygoda kierowców i pieszych, więc UTK może nie mieć takiej siły przebicia.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *