Porzućmy sentymenty

Wczoraj po raz pierwszy na trasy naszego województwa wyjechały pociągi EN81, dostarczone jako „za Elfy”. W krótkim czasie odbyliśmy podróż na trasie Katowice – Bytom – Katowice. W ciągu tej godziny przekonaliśmy się jakie znaczenie ma tabor którym podróżujemy i jak wielka zmiana szykuje się gdy, co już wiemy oficjalnie , Elfy 2 w końcu do nas dotrą, zostaną odebrane przez Koleje Śląskie i ostatecznie pojawią się na naszych szlakach.


Na początek małe wyjaśnienie. W przyszłym tygodniu rusza u nas nowa stała rubryka. Będą to felietony tworzone przez nas, ludzi z Silesia Info Transport. Prawo prasowe jasno określa formułę działalności takiego wydawnictwa jak nasze. Często jest jednak tak, że mamy pogląd na jakąś sprawę nie jako dziennikarze ale jako najnormalniejsi ludzie. I raz w tygodniu, właśnie w tej rubryce będziemy chcieli przedstawić światu, co leży na naszych sercach. Poniższy tekst będzie próbą, oczywiście nie w pełnym wymiarze, prezentacji takiego stanowiska.

Kiedy otrzymaliśmy wczoraj informację z Kolei Śląskich (zainteresowanym dziękujemy), że po południu połączone siły dwóch jednostek EN81 wybiorą się na swój pierwszy kurs po śląskich torach jasne było, że stawimy się na katowickim dworcu w okolicach 14.20 w spodziewanym czasie by zrelacjonować Wam pierwszy kurs tych jednostek. Co też uczyniliśmy…

Ponieważ jednak mieliśmy zaplanowane do roboty i inne rzeczy, więc po wypełnieniu nadzwyczajnego punktu dnia w postaci przejazdu EN81, postanowiliśmy wrócić jak najszybciej do stolicy województwa, celem dalszej realizacji zamierzonych planów. W tym celu podróż EN81 odbyliśmy na trasie Katowice – Bytom, gdyż z tego miasta za niespełna 10 minut mieliśmy powrotny pociąg do Katowic.

Tym, co nas zawiozło do stolicy województwa okazała być się jednostka 14WE-02 z firmy Industrial Division. Wielokrotnie kursowaliśmy na linii S8 i nie zdarzyło się nigdy by choć w jednym kierunku nie skorzystać z EN57. Najczęściej podróżowaliśmy nimi w relacji tam i z powrotem. Wczoraj jednak w obie strony kursowaliśmy jednostkami jednak już z innej epoki i wniosek jest dla EN57 dość przykry. To był zupełnie inny wyjazd do Bytomia niż poprzednie, z racji zupełnie innej, natychmiast odczuwalnej jakości tej podróży.

Podróż w obu kierunkach przebiegła naprawdę w bardzo przyzwoitych warunkach. Oczywiście EN81 i 14WE nie mają do zaoferowania takiej jakości podróży jaką spodziewamy się otrzymać w Elfach 2, ale z drugiej strony różnica między nimi a nowymi pociągami nie będzie tak znaczna jak przepaść miedzy tymi jednostkami a poczciwymi kiblami. To epokowa różnica.

Porzućmy sentymenty. Jednostki EN57 odegrały w historii polskiej kolei olbrzymią rolę, której nikt nie zamierza negować. Nadchodzi jednak czas, że żeby je zobaczyć trzeba będzie pojechać np. do muzeum w Chabówce, a nie na katowicki dworzec. A same EN57 potraktujmy jak np. Jelcze 043, czyli popularne „ogórki”. Pojazd-legenda w historii naszej komunikacji zbiorowej. Nikt jednak nie wyobraża sobie dzisiaj, że ogórek podjedzie na jakikolwiek katowicki przystanek jako autobus linii 12. Natomiast na wszystkich zlotach miłośników czy organizowanych imprezach komercyjnych możliwość przejazdu tym pojazdem bije rekordy frekwencji. I niech taką samą frajdą stanie się niebawem EN57. Ale już nie dla pasażerów.

17 komentarzy

  1. Jak najbardziej – EN-58 powinien być zakazany przez IPN jako symbol propagujący czas słusznie miniony!!!!!
    :):):):)
    Należy wymazać czas 1945-2015 z pamięci a wszyscy urodzeni w tych latach powinni przejść obowiązkową reedukację!!!!!!;););)

  2. EN 57 z PR uratowały Koleje Śląskie. Poproście władze KŚ o rezygnację z EN57 a będziecie chodzić na nogach.

    1. Gdyby nie kible z PR… byłby na Śląsku tylko PR. Przykre to lecz prawdziwe. Błędy do grudnia 2012 będą się jeszcze odbijać czkawką około 2 lat. Co do sensu EN81, to byłby on wtedy, gdyby zostały na stałe. Tabor na chwilę zawsze jest nieopłacalny. Mam nadzieję, że Pesa pokrywa wszystkie koszty a nie tylko podsyła składy zastępcze.

  3. Nie rozumiem po co ta lekka histeria. Przecież los EN57 (tych od PR) jest w KŚ w zasadzie przesądzony. Elfy II mają je „wygryźć”, inna sprawa że potrwa to parę dobrych lat (+ opóźnienia, z których niestety słynie PESA). Jednak powinniśmy doczekać dnia, kiedy ostatni stary „kibelek” opuści KŚ.
    Jesteśmy więc na dobrej drodze żeby ich u nas nie było, tymczasem w wielu spółkach kolejowych i innych województwach (oczywiście nie we wszystkich, bo np. w KD już ich jest bardzo mało, a woj. zachodniopomorskie też planuje wymieniać tabor) będą jeszcze pewnie jeździć przez długie, długie lata.

    1. Mylisz się kolego. Bo AKŚki jeszcze długo będą jeździć na śląskiej torach, a to też EN57

      1. Nie bez powodu napisałem „EN57 (tych od PR)” i „stary kibelek”. Miałem tutaj na myśli zespoły oryginalne, bez gruntownych modernizacji w Newagu, Mińsku Mazowieckim i wszelkich innych, krótko i prosto mówiąc te szaro-czerwone. Co do wspomnianych przez Ciebie AKŚ to inna sprawa. Niech jeżdżą, nie po to je modernizowano żeby były na parę lat. Wbrew wszelkim krytykom, jest jakaś poprawa w stosunku do oryginalnych. Wiadomo że nowym elfom czy impulsom nie dorównają, ale też nie w tym celu je odświeżano by stanowiły jakąś zażartą konkurencję.

  4. Porzućmy sentymenty? Nie zgadzam się z tym. Jednostki EN57 może odegrały w historii polskiej kolei olbrzymią rolę, ale to muzeum nigdy nie zawodzi. Co prawda nie mają klimy, ale są tanie w naprawie, nie mają elektroniki, i są odporne na każde warunki. Nie straszne im upały ani arktyczne mrozy. Proszę sobie przypomnieć jak przy -35 stopniach w zeszłym roku Elfy padły, a na ratunek pojechały poczciwe EN57. Najpierw niech Pesa nauczy się robić tak żywotne pociągi. Bo Pafawagowi mu nawet do pięt nie dorasta.

    1. Tak Ci się tylko wydaje, że „nie zawodzi”. Może jeszcze parę lat temu tak było, ale dziś stan techniczny większości niezmodernizowanych EN57 jest taki, że będą tak samo awaryjne jak nowoczesne ezt, co najwyżej przyczyny odstawienia będą inne.

  5. Trochę Panowie przesadzacie. Zdecydowanie EN57 jest o wiele bardziej komfortowy od EN81. Litości. EN81 to niewypał (chociażby niewygodne twarde siedzenia rodem ze zmodernizowanego Ikarusa, nieszczelne okna na łączeniach, czy lejąca się klimatyzacja).

    EN81 to nie pociąg – lepiej ZKA puścić niż to cudo.

    1. Przesadzasz. Jak jeździły na Bielsko-Biała – Kraków, ilość pasażerów wzrosła i – pomimo, że EN81 były jeszcze na stanie – musiano puszczać EN57, po pasażerowie się nie mieścili.

  6. Poprawa rozkładu jazdy na linii wadowickiej się do tego przyczyniła, a nie EN81. Jedyna zaleta tego pojazdu to KLIMA – poza tym nie oferuje żadnego podwyższonego komfortu. Poza tym to komfort w stylu „kibel full plastik z lepszym wyciszeniem”

    Komfortowe są świętokrzyskie po wymianie siedzeń.

    1. Nie uważam, że EN81 to szczyt komfortu, ale z pewnością jest wyżej oceniany niż poczciwy „kibel”. Chociaż wśród nich też zdarzają się jednostki, które mogą się podobać. Tylko te trzeszczące wózki…

  7. Może EN81 nie jest dopracowaną i zbyt udaną konstrukcją pod względem wygody pasażera na dłuższy dystans, ale pod względem dynamiki i prędkości EN57 nie może się z nią równać. Jechałem ta jednostką i uważam, że gdyby ją dopracować mogła by obsługiwać krótkie relacje z gęstą siecią przystanków i niezbyt duża liczbą pasażerów.

  8. Gdyby te EN57 były w środku i na zewnątrz czyste to jeżdżenie nimi byłoby akceptowalne (jeśli nie mają plastikowych siedzisk). Ale Koleje Śląskie upokarzają dodatkowo pasażerów kolei brudem i grafitti którego nie ściągają jako jedyny przewoźnik pasażerski w Polsce!

    1. Odpowiedź na to, co piszesz, jest w najświeższym artykule. Ta pani, która jest na zdjęciach, najwidoczniej nanosi graffiti…

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *