Zmienne losy Gryfickiej Kolei Wąskotorowej

Obiecaliśmy Wam kilka wakacyjnych opowieści z podróży kolejowych wykonanych przez naszych przyjaciół. Dziś czas na pierwszą historię. By ją Wam opowiedzieć Przemek wybrał się na drugi koniec Polski, dokładnie w zachodniopomorskie. Bo tam właśnie funkcjonuje Gryficka Kolej Wąskotorowa.


Pierwszy raz Gryficką Koleją Wąskotorową miałem okazję jechać w 2002 roku. Wtedy pociągi nie kursowały już z Gryfic przez Rewal do Trzebiatowa, a kończyły bieg w Pogorzelicy. Ruch pociągów sezonowych był bardzo duży. Pomiędzy Trzęsaczem a Pogorzelicą kursowało 9 par pociągów, a w weekendy było to aż 11 par. Dodatkowe dwie pary prowadzone były lokomotywą parową. Między Gryficami a Trzęsaczem kursowało 5 par pociągów w dni robocze, a 6 w weekendy. Wszystkie od 17 czerwca do 31 sierpnia.

Rok wcześniej kiedy pociągi docierały jeszcze do Trzebiatowa poza pociągami sezonowymi w dni robocze poza sezonem podróżni mogli dostać się z Niechorza dwoma parami pociągów kursującymi do Gryfic.

Podmycie mostu za Pogorzelicą i skrócenie trasy o 14 km z 55 było powodem iż ówczesne PKP zagroziło, że zamknie linię, a infrastrukturę sprzeda w całości za granicę. Z tego powodu w rok później gmina Rewal zdecydowała podpisać umowę użyczenia budynków od PKP, a kolej została wpisana do rejestru zabytków. Głównym powodem rozbudowy oferty do 11 par było przejęcie przez gminę Rewal całej kolejki jednak nigdy nie wznowiono już normalnego ruchu poza sezonem letnim. W 2006 roku dokonano nieodpłatnego przeniesienia prawa wieczystego użytkowania działek zajętych pod linię kolejową na rzecz gminy.

Po piętnastu latach i powrocie do Gryfic postanowiłem przejechać się wąskim torem ponownie. Jednak w międzyczasie na kolejce zaszły zmiany, które w naszym kraju trudno szukać na innych sieciach wąskotorowych. W 2004 r. po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, gmina Rewal, przy współpracy z Zachodniopomorskim Urzędem Marszałkowskim, wystąpiła o dotacje unijne i przystąpiła do jednej z największych inwestycji ostatnich lat – rewitalizacji Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej. W ramach prac zmodernizowano starą linię kolejową o długości 10 km na trasie Trzęsacz – Pogorzelica.

Znalazły się również środki na odnowę taboru kolejowego: stare wagony zostały odrestaurowane i wyposażone w ogrzewanie i nowoczesne toalety. Lokomotywy i wagony otrzymały nowe barwy. Ponadto wyremontowano zabytkowe budynki dworcowe i wybudowano 3 nowe dworce. W 2013 r. na mocy uchwały Rady Gminy Rewal powołano spółkę Nadmorska Kolej Wąskotorowa z siedzibą w Pogorzelicy. Jest ona obecnie operatorem przewozów koleją wąskotorową na trasie Gryfice – Pogorzelica.

Remont trasy od Pogorzelicy do Trzęsacza trwał trzy lata. Na trasie zastosowany został bezstykowy tor, położony na betonowych podkładach. Wybudowano także nowe przystanki w Pogorzelicy i Niechorzu. Obecnie trasą, między 29 kwietnia a 30 września, kursują 4 pary pociągów między Trzęsaczem i Pogorzelicą oraz 1 z Gryfic do Pogorzelicy. Ostatni to typowa dojazdówka z i do bazy.

Jest jednak również ciemna strona rewitalizacji wąskotorówki. Ta inwestycja oraz wiele innych podobnych jak remonty dróg czy chodników na terenie gminy, budowa parku wodnego sprawiła, że dziś gmina wygląda niczym niemieckie Ahlbeck na wyspie Uznam. Tyle, że doprowadziło ją to na skraj bankructwa. Jednak w 2016 roku pozytywnie zaopiniowany został program pożyczki Ministerstwa Finansów na spłatę zadłużeń gminy. Dziś to 102 mln zł.

Spójrzmy jednak na to, co pozytywne. W ostatnim sezonie przed remontem – kolejka przewiozła 120 tysięcy pasażerów, którzy przynieśli przychód w wysokości 700 tysięcy złotych przy dotacji ze strony gminy w wysokości 200 tysięcy złotych.

TEKST i ZDJĘCIA: Przemysław Szczepanek

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Fot. Przemysław Szczepanek

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *