Motoraczki nadzieją na powrót kolei

Pociąg serii 810 trzy miesiące temu w Cieszynie

Dzisiaj historia z Wlenia z województwa dolnośląskiego, gdzie władze również starają się ocalić czy przywrócić komunikację kolejową. Od grudnia ubiegłego roku miejscowość ta została pozbawiona regularnych połączeń. Rozwiązaniem mają być znane każdemu, czeskie pociągi serii 810, zwane potocznie „motoraczkami”.


Linia kolejowa nr 283 i jej problemy

Linia kolejowa nr 283 łączy Jelenią Górę z Ławszową przez Lwówek Śląski i Zebrzydową na Dolnym Śląsku. Miłośnikom kolei znana jest dość dobrze, choćby z racji swojej niewątpliwej urody i ukształtowania, a już przejazd w pobliżu Jeziora Pilchowickiego to jeden z piękniejszych fragmentów podróży pociągiem w naszym kraju. Tylko to, co dla nas stanowi atrakcję turystyczną, dla innych ma, bądź musi, być formą komunikacji ze światem.

Choćby dla mieszkańców Wlenia, skąd koleją do Jeleniej Góry jest 18 kilometrów. Podróż samochodem pomiędzy tymi miejscowościami, mimo, że mamy XXI wiek, takim prostym zadaniem już nie jest, bo miejscowość nie jest położona przy jakiejkolwiek ważnej trasie. I dlatego bez pociągów ludzie mają tam kłopot. Tym bardziej więc dziwi fakt, że od kilkunastu lat stan techniczny linii nr 283 jest fatalny, a jeszcze bardziej dziwi to, że nie robi się nic, by go poprawić. Dopuszczalna prędkość na tej trasie to obecnie ledwie 20 kilometrów na godzinę, a według szacunków samego zarządcy ponad 70 procent linii jest w niedostatecznym stanie technicznym. I dlatego w grudniu ubiegłego roku Koleje Dolnośląskie zawiesiły tu ruch pasażerski.

Pociąg alarmowy – 810?

Sytuacja komfortowa nie jest, ale samorząd miasta nie poddaje się i pragnie stworzyć coś, co warto zaprezentować szerzej. Inicjatywie patronuje Artur Zych, burmistrz Wlenia, który rozpoczął starania by na torach pomiędzy Lwówkiem a Jelenią Góra pojawiły się stare, wysłużone, ale jakże miłośnikom kolei bliskie i bardzo przez nich lubiane”motoraczki”, czyli pociągi serii 810. Gdy za naszą południową granicą zaczynają one schodzić powoli z kolejowej sceny, u nas mają stać się narzędziem, które mają kolej uratować w ogóle. Życie potrafi być jednak przewrotne i nigdy nie wiemy, co się nam na jakim jego etapie przydarzy. Aktualnie samorządowcy są w momencie ustalania kosztów i warunków pozyskania pociągów.

W realizacji tych zamierzeń ma pomóc współpraca z SKPL Cargo, przewoźnikiem, który już użytkuje na nieco zbliżonej zasadzie czeskie „motoraczki” w wielkopolskim Pleszewie. No bo skoro jest tabor, to musi być ktoś z koncesją do wożenia po torach ludzi. SKPL (Stowarzyszenie Kolejowych Przewozów Lokalnych) zajmuje się ochroną infrastruktury kolejowej, a przy okazji również zarządza już kilkoma liniami kolejowymi w naszym kraju. Dodatkowo, użytkuje już pociągi serii 810, więc w papierach i w temacie posiadanego doświadczenia wszystko gra.

Pierwszy, testowy czeski szynobus typu 810, czyli „motoraczek” ma się na trasie Jelenia Góra – Lwówek Śląski pojawić pod koniec maja. Nie ukrywam, że jesteśmy zdecydowani w swoich działaniach na rzecz przywrócenia regularnej komunikacji kolejowej dla naszych mieszkańców. I dlatego na każdym kroku będziemy podkreślać, że nie chodzi nam o jakieś połączenia okazyjne czy „od święta”. Docelowo mówimy o uruchomieniu 6 – 7 połączeń dziennie, by pokazać jak ta linia jest nam tutaj potrzebna do normalnego życia. Takie są plany, teraz analizujemy wszystkie za i przeciw, żeby to jak najlepiej zrealizować. Dlatego o konkretnych terminach, co i kiedy, dzisiaj jeszcze za wcześnie mówić  – mówi Artur Zych, burmistrz Wlenia.

Konsorcjum na rzecz połączeń kolejowych

Ponadto, miasto Wleń wraz z innymi samorządami stworzyło konsorcjum zrzeszające 8 gmin i 3 powiaty: lwówecki, jeleniogórski i złotoryjski. Cel – walka o połączenia kolejowe na tym obszarze. Celem jest pozyskanie pieniędzy na remont linii 283 bądź ze środków bieżących, bądź z mającego powstać ogólnokrajowego funduszu na rzecz remontów linii o lokalnym znaczeniu.

Ta linia musi został wyremontowana, bo taka jest społeczna potrzeba. Będziemy wnioskować o doprowadzenie jej do takich parametrów, żeby można było po niej jeździć z prędkością, która będzie satysfakcjonująca. Satysfakcjonująca to nie mniej niż 60 kilometrów na godzinę – podkreśla A. Zych.

Niechęć do odtworzenia parametrów technicznych tej linii do złudzenia przypomina podobną sytuację z którą mamy do czynienia w województwie śląskim. Mowa o odcinku linii 190 z Bielska-Białej do Skoczowa. Podobieństw jest tak wiele, że warto o tym szerzej napisać, co planujemy już za kilkanaście dni.

5 komentarzy

  1. Przy obecnych trendach, choćby w naszym województwie, opisane działania samorządowców wyglądają na przysłowiową walkę z wiatrakami. Ponieważ samorząd tego województwa sprzyja kolei to powinno się im udać.

  2. Niestety w dzisiejszych czasach kolej schodzi do lamusa na rzecz busów i samochodów. Kiedyś była jedna kolej i wszystko się dobrze kręciło, a teraz wszystkiemu jest winna ustawa o komercjalizacji i liberalizacji transportu kolejowego, ponadto rząd umywa ręce od lokalnych linii kolejowych przekazując te zadania Urzędom Marszałkowskim, a ci widocznie nie chcą by ludzie wrócili na kolej i tylko upokorzają ich, przykład województwo małopolskie. Dobrze, że są samorządy w Polsce, a także stowarzyszenia miłośników kolei i właśnie spółka SKPL, którzy pomimo ironii losu, sami biorą wszystko na swoje barki i starają się aby podnieść tą polską kolej na nogi. Cieszę się, że ta piękna linia 283 powróci wraz z połączeniami kolejowymi i obsługiwać je będą czeskie motoraczki, niestety takich linii w Polsce jest niestety więcej, ale skoro wagony typu 810 uratowały niejedną linię kolejową w Czechach od likwidacji to czas by w Polsce również to nastąpiło

    1. Witam. Święte słowa o roli jaką 810-tki odegrały nie tylko w Czechach ale, jaką mogą odegrać, również i u nas. Powiem tak, oryginalność tego pomysłu powala, a jak się im uda, to będzie mistrzostwo świata. Przerażające jest natomiast to, że samorządowcy muszą wykonywać taką gimnastykę by mieć w ogóle taki „rarytas” jak kolej. U nas niestety to samo…

      1. Osobiście obserwuję próby wznowienia ruchu na linii 115 (Tarnów-Szczucin) w małopolskim. Kolejne wydarzenia prezentują się następująco.

        1) Linia 115 jest czynna na 15 km fragmencie, gdzie raz na ruski rok przejeżdża pociąg z węglem do Żabna. Województwo i samorządy chcą ją rozebrać i wybudować po jej śladzie ścieżkę rowerową. PLK wpisuję linię na listę do skreślenia. Protestują społecznicy. PLK i samorządy wycofują się z decyzji.

        2) Jesienią zeszłego roku SKPL przychodzi do położonych wzdłuż linii miejscowości z pomysłem uruchomienia pociągów z Tarnowa do położonej w połowie trasy Dąbrowy Tarnowskiej (miasto powiatowe). Planowane było 6 par na dobę skomunikowanych w Tarnowie z pociągami do Krakowa. Koszty miałyby być dzielone między województwo i gminy, SKPL wymagało, by samorządy przejęły linię od PLK (żeby obniżyć koszty i móc szybko odbudować brakujące fragmenty torów). Pociągi miały ruszyć w lecie 2017 roku.

        3) Samorządy i województwo się zgadzają, wystosowują pismo do PLK o nieodpłatną dzierżawę linii na 10 lat. Przez kilka miesięcy nie ma odpowiedzi, po czym pojawia się informacja o problemach z dzierżawą, gdyż na linii (przypomnijmy, czynnej na ok 1/3 długości) dalej prowadzony jest ruch (jakkolwiek sporadyczny by nie był). W rezultacie pierwotny termin uruchomienia pociągów oddala się. W międzyczasie gminy zaczynają podważać celowość reaktywacji połączeń, pytając, czy nie taniej będzie kupić autobus i nim wozić ludzi.

        Innymi słowy, witamy w Polsce.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *