Przystankowe historie z KZK GOP

Co łączy Bytom i Leonarda DiCaprio? Takie pytanie znalazło się na dwóch bytomskich wiatach przystankowych, dokładniej – przy Urzędzie Miasta oraz na ulicy Sądowej. W ten sposób KZK GOP rozpoczął akcję „Ciekawostka z przystanku”. Celem przedsięwzięcia jest skierowanie uwagi pasażerów na ciekawe historie, na które można się natknąć podróżując po województwie śląskim. Prezentacje ciekawostek na przystankowych wiatach, mają odbywać się co dwa tygodnie w kolejnych gminach będących członkami KZK GOP . Ze swej strony przyznajmy – pomysł ciekawy, oryginalny. Ciekawe, jaki będzie jego odbiór wśród pasażerów i miłośników historii.


Co łączy Bytom z Leonardem DiCaprio?

To główny wątek pierwszej prezentacji. Prawidłowa odpowiedź to: Stanisław Szukalski – artysta obieżyświat. W bytomskim Muzeum Górnośląskim można aktualnie obejrzeć rzeźby tego artysty. Już w latach 40 ubiegłego wieku był on zaprzyjaźniony z rodziną DiCaprio, a Leonardo, który wielokrotnie mówił o nim jako o „polskim dziadku” do dziś finansowo wspiera wystawy poświęcone jego twórczości. Aktor w publicznych wypowiedziach wielokrotnie mówił, że Jack Dowson, grany przez niego w filmie „Titanic”, był inspirowany postacią zbuntowanego polskiego rzeźbiarza.

Stanisław Szukalski urodził się w 1893 w Warcie koło Sieradza. Jego ojciec odwiedzał najdalsze zakątki świata: brał udział w II Wojnie Burskiej, odwiedził Brazylię. Na początku XX w. ojciec Stanisława razem z całą rodziną zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Staś Szukalski jako trzynastolatek uczęszczał do Chicago Art Institute. Po powrocie do ojczyzny został studentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tu zetknął się z Jackiem Malczewskim i wieloma innymi wybitnymi artystami. Szukalski ponownie wyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1913 roku. Do Polski wrócił pod koniec lat 20. XX w., dzięki wsparciu m.in. wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego.

Śląski epizod w życiorysie rzeźbiarza

Śląski epizod w życiorysie artysty jest szczególnie ciekawy. W 1929 roku od wojewody śląskiego otrzymał interesującą propozycję. Jak pisze Barbara Szczypka-Gwiazda („O sztuce Górnego Śląska i przyległych ziem małopolskich”, Katowice, 1993): „władze wojewódzkie zamierzały wznieść w Katowicach pomnik symbolizujący powstańcze walki o wolność Śląska i jego prawa należenia do Polski”. Propozycję zaprojektowania i wykonania takiej rzeźby złożono Szukalskiemu. Proponowano mu też założenie szkoły rzeźbiarskiej. Propozycje te zostają przyjęte entuzjastycznie.

Niestety, artysta, niespodziewanie… wyjeżdża do USA. Tam nie wiedzie mu się dobrze. W 1936 roku zostaje oficjalnie zaproszony do Polski, ale jego wystawa szybko przeradza się w gigantyczny skandal. W tym czasie znowu ratuje go Śląsk. Grażyński składa u niego konkretne zamówienia. M.in. na wykucie orła na fasadzie nowego budynku Urzędów Niezespolonych w Katowicach. Wkrótce dochodzą dwa następne orły na frontonie Muzeum Etnograficznego. Zostaje też zamówiony u niego pomnik Bolesława Chrobrego. Tej rzeźby nie skończył. Zaskoczony wybuchem II wojny światowej, rzeźbiarz o mało nie zginął w trakcie wrześniowych nalotów.

Spuścizna Szukalskiego

Niemcy już w pierwszych tygodniach okupacji porozbijali i przetopili rzeźby artysty przechowywane w gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Wiele rzeźb zostało też rozkradzionych. Szukalskiemu udało się wydostać do USA. Osiedlił się w Kalifornii. Artysta stworzył pseudonaukową koncepcję zarmatyzmu, teorię, która pokazywała kluczową rolę Polaków w losach świata.

Szukalski to postać barwna, wywołująca swoimi śmiałymi realizacjami wiele skandali i protestów, jego prace można podziwiać w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Pracą, która wzbudza największe emocje jest „Bolesław Śmiały”. Ta zawiła kompozycja stwarza różnorakie możliwości interpretacyjne, wzbudza jednak zaciekawienie i chęć podążania za artystyczną wizją.

Źródła:

Jak podaje KZK GOP – informację opracowano na podstawie źródeł internetowych. Wykorzystano fragmenty artykułu Grzegorza Eberhardta „Stanisław Szukalski – dziadek DiCaprio” opublikowanego w „Tygodniku Solidarność” (grudzień 2010) za: www.bialczynski.pl

One comment

  1. Czyli KZK GOP znalazł sobie doskonały temat zastępczy – zamiast zająć się promowaniem i porządkowaniem oferty przewozowej, będzie teraz angażować się w promocję czegoś, czym powinny zajmować się miejskie wydziały promocji. A ŚKUP jak jest do niczego, takim pozostanie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *