Co dalej w Zakopanem?

Dzisiaj nie będzie nic o pociągu Giewont, który dwukrotnie przejechał w ostatnich dniach z Katowic do Zakopanego. Nie znaczy, że nie ma o czym Was informować, ale chcemy to zrobić rzetelnie po obliczeniu i skalkulowaniu przez Koleje Śląskie niezbędnych informacji i danych wynikających z realizacji tego projektu – pierwsza taka informacja została już opublikowana. 


Dla nas ten przejazd był także okazją do tego, by sprawdzić, co dalej w Zakopanem, jeśli jeszcze kiedyś nadarzy się tam okazja pojechać pociągiem KŚ. Oczywiście, chodzi nam o rozwiązania komunikacyjne.

Dwukrotny przejazd okazjonalnym pociągiem Giewont sprawił, że oprócz tego jak wypadnie nasz przewoźnik w konfrontacji z małopolską rzeczywistością, przyjrzeliśmy się dokładnie niektórym rozwiązaniom transportowym, jakie tam wprowadzono w ostatnim czasie. Ot, choćby funkcjonującej od kwietnia ubiegłego roku regularnej komunikacji miejskiej w Zakopanem.

Decyzja o inwestycji w coś takiego nie była krokiem łatwym. Wszak od wielu, wielu lat na zakopiańskich drogach królował absolutnie prywatny transport, realizowany najczęściej minibusami. Mimo to, tamtejszy magistrat zdecydował się na zakup taboru (4 Solarisy Urbino 8,9LE) i na początek uruchomienie dwóch linii, dość szczelnie oplatających samo miasto, kursujących dosyć często i pozwalających dotrzeć do najbardziej obleganych przez turystów miejsc.

Schemat komunikacji miejskiej w Zakopanem.
Fot. UM Zakopane

Linie „11” (pierwszy kurs 1 września 2016) i „14” (pierwszy kurs 11 kwietnia 2016) można spotkać dość często na ulicach. Wynika to z tego, że pierwsza z nich (trasa Cyrhla – Krzeptówki) realizuje aż 21 par kursów w ciągu doby, druga (Harenda – Olcza) to 11 par połączeń. Jak widać na powyższym schemacie, miejskimi autobusami możemy dojechać i w rejon ronda z którego blisko już na Wielką Krokiew, równie blisko z autobusu jest również na stację kolejki na Gubałówkę, o Krupówkach już nie wspominając. Ponadto, te linie to ciekawa alternatywa dla samochodu dla tych, którzy na miejsce zakwaterowania wybiorą Cyrhlę czy Harendę, czyli dzielnic, z których do centrum jest jednak dość daleko. No i z żadnego miejsca Zakopanego nie ma problemu z dotarciem do tzw. Rejonu Dworców, czyli centralnego miejsca przesiadkowego, dla przybywających tu bądź zamierzających wyjechać koleją czy autobusami dalekobieżnymi.

Oczywiście, biorąc pod uwagę, że komunikacja została uruchomiona by odciążyć miasto od ruchu samochodowego,  autobusy obu linii jeżdżą codziennie, z wyjątkiem 25 grudnia i pierwszego dnia Wielkanocy. Ceny? Przystępne. Bilet jednorazowy 3 zł, ale biorąc pod uwagę, że średni pobyt turysty w Zakopanem trwa 5 dni, to bardzo ciekawą propozycją wydaje się być bilet 7-dniowy w cenie 30 zł. Są też o połowę tańsze bilety ulgowe.

Jak widać, dla tych którzy od kilku miesięcy zdecydują się dojechać pod Tatry pociągiem czy autobusem dalekobieżnym, cztery nowe, świetnie wyposażone solarisy powinny jeszcze bardziej przekonać do tego, by pozostawić swoje cztery kółka w domu. A widok zakorkowanej zakopianki z okna tuż obok jadącego pociągu 100 km/h? Bezcenny.

3 komentarze

  1. Warto wspomnieć, że posiadacze dowodów rejestracyjnych mogą podróżować za darmo, co jest realną zachętą do zostawienia samochodu na dojazdach do centrum.

    1. Dzięki za info. A to ciekawe, bo u nas tylko jak smog występuje to takie coś wprowadzają. A w Zakopcu bez smogu też?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *