Nasze życie w metropolii

Dwie ważne rzeczy w zakresie legislacji spotkały nasz region w ubiegłym tygodniu. Podpisanie ustawy metropolitalnej przez Prezydenta RP oraz uchwała antysmogowa podjęta przez naszych wojewódzkich radnych. Rzeczy ważne, ale czy wpłyną na poprawę jakości naszego życia, szczególnie w dziedzinie najbardziej interesującego nas transportu?


O tym, co zrobimy z tymi dwoma istotnymi aktami prawnymi w dużej mierze zależy tylko i wyłącznie od nas. Inaczej, od tych, których sobie np. w przyszłym roku wybierzemy, bo tak naprawdę gdzieś dopiero za 12 miesięcy, my pasażerowie możemy odczuć skutki ustawy metropolitalnej. Jednak przez ten czas będziemy uważnie obserwować poczynania w kierunku usprawnienia transportu czynione przez tych, którzy aktualnie za to odpowiadają, a ich dotychczasowe poczynania mogą być już brane pod uwagę przy wystawianiu ogólnej oceny.

Teraz rządzący dostają do ręki dwa świetne instrumenty by wykazać się i pokazać, że potrafią zorganizować w naszym regionie komunikację na dobrym poziomie. To czas by zejść z czołówek gazet z twierdzeniami, że teraz transport dostanie naprawdę solidny zastrzyk finansowy. To czas by wykazać się i te pieniądze należycie wykorzystać.

Pamiętajmy jeszcze o jednym. W metropolii będzie żyła połowa mieszkańców naszego województwa. Druga połowa nie, ale na pewno w mniejszym bądź większym stopniu uzależniona będzie od poczynań najsilniejszego organizmu w województwie. Tym ludziom też trzeba stworzyć należyte warunki do funkcjonowania we własnych społecznościach, nie zapominając jednak o tym, by pozostawić im możliwość jak najszybszego dostania się do serca konurbacji, bo taka potrzeba będzie istniała zawsze.

A smog? To jak na razie tylko świetny pretekst „przypominania” sobie o transporcie zbiorowym w momencie kiedy normy są już krytycznie przekroczone. Tutaj działania konieczne są w zupełnie innych dziedzinach, a zbiorkom ma pełnić rolę niezbędnego koła ratunkowego, gdyby znów kiedyś z jakością naszego powietrza było naprawdę źle. Badania są aktualnie jednak na tyle szczegółowe, że można to zrobić zdecydowanie wcześniej niż miało to miejsce w całkiem niedawnych przypadkach.

O ile „rewolucja” autobusowa w naszym regionie jest już raczej na ukończeniu, bo co by nie powiedzieć o funkcjonowaniu organizatorów transportu, to musimy przyznać, że tabor autobusowy mamy już na całkiem niezłym poziomie, to teraz czas na tramwaje i pociągi. O ile Tramwaje Śląskie krok po kroku ten tabor wymieniają i mają w tej materii wiarygodne plany, to prawdziwa rewolucja, czeka nas na kolei. Bo zaplanowana dostawa nowych pociągów to nie wymiana stanu posiadania na lepszy, a uzupełnienie i doprowadzenie parku taborowego do dobrej, porównywalnej z innymi tego typu przewoźnikami jakości. Aż się jednak prosi w związku z tym przygotować plany rozwoju tej formy komunikacji na następne lata. I mowa tu o tym, gdzie jeszcze jest możliwość uruchomienia komunikacji kolejowej. Takich chęci jednak powiedzmy sobie przynajmniej na razie nie ma. A dlaczego? O tym napiszemy już niebawem.

One comment

  1. Problem w tym, że decydenci samorządowi w znaczącej części traktują transport zbiorowy poważnie tylko w deklaracjach. Przy decyzjach o wydatkowaniu środków finansowych jest już z tym gorzej. Widać tu efekt działań potężnych lobby samochodowego i paliwowego.
    Samorządowcy jakby nie zauważają, że ciężar skutków masowej motoryzacji indywidualnej w duże części spada na nie. Kupujący samochód nie musi się martwić o drogi, ulice czy miejsce parkingowe, to ma mu zapewnić państwo, samorząd czy administrujący budynek w którym mieszka.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *